Co lepsze: Pix 501 czy Linksys RV082

Cytat:1.móc dostać się do sieci poprzez VPN przez Internet. W rachubę wchodzi
połączenie z Windows XP, ewentualnie Vista. Z Vistą mogą być chyba
problemy z PPTP



ja bym jednak szedl w kierunku PIXa a nie Linksysa:)
obecnie walcze z podlaczeniem testowo Linksysa do PIXa po VPN i niezla
zabawa jest z Linksysem.
o wiele lepsze mozliwosci konfiguracji ma PIX i w przyszlosci masz mniejsza
szanse ze cie przytrzyma niemozliwosc skonfigurowania czegos na PIX niz w
interfejsie klikanym na Linksysie.
pytanie jeszcze jaki IOS na tym PIXie jest, jak 6.x to jednak zabytek
straszny. lepsze by bylo jakies 7.x(o ile pociagnie go 501 :) bo 8.x to 501
napewno nie pociagnie.

Cytat:2. Dobrze byłoby aby router mógł zestawić sobie tunel do innego serwera
VPN (na cisco 1800)



na PIXie napewno da rade :)

Cytat:3. Byłoby dobrze aby router zapewnił też obsługę DMZ. I tu chyba jest
problem w przypadku Pixa, który ma tylko 4 portowy switch, a nie wiem czy
da się coś tam wydzielić pod DMZ



wiesz co ale zawsze mozesz zrobic np VLANy na tym PIXie i bedziesz mogl do
tego DMZtu wcisnac wiecej hostow przez kolejnego switcha.

wiem wiem ze zgodnie ze standardem DMZ powinien byc separowany na innej
fizycznej maszynie:) a nie na VLANach :)
oczywiscie o ile to mozliwe bo obecnie przy Bladach to czasem ciezko
odseparowac DMZ  fizycznie, chyba ze oddzielny Blade tylko z serwerami
DMZtowymi:) ale to OT :)

 

jak usunąć nieprzyjemny zapach po rozlanej śmi etanie?????

hellou all,

sytuacja wygląda następująco:
- tydzień temu, moja żona niefortunnie ułożyła śmietanę 30%  w siatce z
zakupami, która jechała (z braku miejsca) za przednimi fotelami. Podczas
rozpakowywania samochodu, musiało się przedziurawić opakowanie i .....
wrrrrrrrrr........ śmietana rozlała się na tylną kanapę i na podłogę (tunel
i za fotel kierowcy).
- natychmiast próbowałem zmyć to gąbką i wodą (było już ciemno i niewiele
mogłem zrobić)
- następnego dnia świtem oddałem fokę do prania tapicerki (tylnej kanapy i
wykładziny podłogowej). Wyglądało nieźle...
- po wyschnięciu okazało się, że jest jeszcze plama na środkowym siedzeniu
ale odplamiacz - Vanish Oxy action do tapicerki -poradził sobie z nią
(gorąco polecam!!!!!).

sądziłem, że to koniec problemów (wiadomo jak przykre są rozlane produkty
mleczne w samochodzie, bleeeeee

- przez tydzień foka była nieużywana i stała na parkingu. Po tygodniu
wsiadam i.... wrrrrrrr......straszny smród...
Kanapa OK ale niestety wykładzina podłogowa daje czadu - PORADŹCIE JAK TO
USUNĄĆ???  czy jeszcze raz oddać do prania tapicerki?? czy może są jakieś
preparaty do usuwania tego typu zapachów (dodam tylko, że żadnej plamy ani
śladów po śmietanie nie ma).

zrozpaczony
mike

Dworzec PKP Zamość - Zawada


Cytat:Co do pierwszego wątku to w sumie mieszkańcy Lublina mogliby też dojeżdżać do Świdnika bo niby że podobna odległość a tory w Lublinie zlikwidujmy, co nie?



Ja w ogole nie widze potrzeby istnienia kolejowej komunikacji
pasazerskiej w woj. lubelskim, szczegolnie po zbudowaniu drog
ekspresowych.

Cytat:Zbudujmy kolejową obwodnicę Lublina i nie będzie problemu.



Albo tunel od Diamentowej do Melgiewskiej. Nie da sie ukryc ze tory
kolejowe w Lublinie to spora przeszkoda dla miasta

< W szczycie dojazd autobusem też zajmie 15 minut (hihi)... Takie
bzdety etc.

Nie bzdety tylko prawda.

 Dodam że z Zawady do

Cytat:dworca kolejowego w Zamościu w 15 minut - to trzeba nieźle naginać przepisy by dojechać.



No ale w 20 minut dojedziesz bez zadnego problemu. Czy to jest jakis
straszny problem?
Na pewno bedzie szybciej dojechac do Zawady busem z Zamoscia niz tak
jak obecnie autobusem miejskim do dworca PKP w Zamosciu i potem
pociagiem do Zawady.

Cytat:Żaden z H9 - 21 nie da rady w tym czasie dojechać,



To wiadomo ze nie, ale PKS juz chyba wiekszosc kursow do Zawady
polikwidowal

Cytat:a i sprinterkiem
będzie problem (a zamojska drogówka cięta jest niemiłosiernie, wiedzą ci co po 500 zł płacą mandatu - na szczęście nie ja).



Czym bys nie jechal to i tak bedzie szybciej niz pociagiem

pozdrawiam aron

VPN site-to-site + NAT - zgubiłem sie.

Cytat:Proszę pomóżcie, przeczytałem już chyba wszystkie posty na ten temat i mam straszny mętlik w głowie.
Dodatkowo testujac tunel w SDMie pojawia sie komunikat :
The following sources are routed through the crypto map interface : 172.25.5.61.


Pierwsza kwestia, to w jaki sposob testujesz tunel IPSec z NATem? Jedyny adres, ktory kwalifikuje sie do natowania, a potem do przeslania przez tunel IPSec to 10.0.0.2, czyli interfejs routera Gi0/0. Z tego co pamietam, to nawet source ping nie spowoduje, ze pakiet przejdzie przez ip nat inside, ktory jest podany na interfejsie source. Zatem NAT nie bedzie dzialal. Musisz zmienic NAT na adres z wnetrza sieci i testowac z hosta lub pokombinowac z loopbackiem, aby testowac ustawienia z routera. Pierwsza opcja jest prostsza.

Przydaloby sie wiecej odczytow z komend typu:
- sh ip nat tran
- sh crypto isakmp sa
- sh crypto ipsec sa
- sh ip route
Ostatnia komenda show pokaze, czy siec docelowa 172.30.1.0/24 nie jest rozgloszona przypadkiem przez inny interfejs np. Tunnel.

Moglbys rowniez uruchomic debug dla isakmp oraz ipsec, jezeli podczas poprawnego wykonywania testu tunel sie nie zestawia.

 

A co sobie myślicie na temat piercingu??

Cytat:no coż zrobić sobie tunel bez rozciagania uszu raczej nie możliwe ja nad moim pracowałam prawie rok aby doczekać sie 12mm i wcale nie jest taki straszny



bardzo możliwe nawet, wycina się taką wielkość jaką się chce. dość popularne, choć po wyciągnięciu tunelu ucho sie nie zrośnie.

Jak oceniacie remont basenu ?

Od czasu otwarcia odwiedzam go raz w tygodniu..

Plusy
+ Ladnie podswietlona woda przy wylaczonych lampach
+ Rurrraaa ;d
+ Jaccuzi
+ Sauna
+ W miare ciepla woda..

Minusy:
- ZA MALE jaccuzi
- No i szkoda ze tylko jedno
- Brak oswietlenia w rurze Jak sie leci to ma sie wrazenie jakby to jakis czasoprzestrzenny tunel byl a predkosc jaka osiagamy byla zblizona do predkosci swiatla xD A tak na serio to przy braku oswietlenia nie czuje sie predkosci..
- Straszny scisk przy duzej liczbie osob w szatni..
- Rura nie jest czynna caly czas..

To chyba tyle.. jak mi sie jeszcze cos przypomni to dopisze..

HOUSE OF 1000 CORPSES - Rob Zombie - 2003

dołaczam się do osób którym film się podobał
niestety niezbyt to on straszny, ale klimat ma mistrzowski... już ta stacja Spualdinga była ostra, wiecie, ten manekin przed drzwiami, zdjęcia, eksponaty i tunel z mordercami... ostro poschizowana rodzinka bohaterowie pierwsza klasa, wbijają się w pamięć... po obejrzeniu filmu nie da rady zapomnieć o Spauldingu (którego w filmie było za mało ) i Dr Satanie... scena jak Satan zabija policjanta strzałem w głowe miała takie napięcie, ta przeciagająca się cisza i powolutku odjeżdżająca kamera, że chąc niechcąc podskoczyć idzie, miodzio scenka... i o jakiej zrzynce z TCM tu jest mowa???
film po prostu zajebisty, ale troche za mało straszy

EVENT HORIZON - Paul W.S. Anderson - 1997

Film jest bardzo straszny. Początek ma ukazać realność sytuacji. Powoli dochodzi do desperacji na statku, a potem coraz bardziej wieje grozą. Widać, że twórca zainspirował się obcym.Wiele momentów jest bardzo podobnych np: wąski tunel oświetlany jedynie latarką itp, oraz wiele innych scen.

Transformers: Matryca

Nailkun

Heh... Optimus, słyszałem, że z niego straszny twardziel jest, mimo, że tego nie pokazuje
- Witaj Optimusie. Cze Wheeljack, yo Ironhide, siemka Gewdant, strzała Lift-up! - uff... prawie mi się inwencja skończyła... -Widze, że chyba Ci się przyda ten nowy sprzęt. Tym bardziej, że jak Optimus powiedział coś o jakichś bestiach.
Shit! co ich mogło zaatakować? I do tego spod ziemi? Te bestie zapuściły się bardzo wysoko, w kopalni mimo, że kopiemy za energonem bardzo głęboko nic takiego się do tej pory nie wydarzyło.
Zwracam sie do Optimusa.
-Te bestie wykopały ten tunel ,czy tylko się nim tutaj przedostały? Co teraz zamierzacie zrobić? - I tak nie ma sensu wracać do szefów, bez pokwitowania od burmistrza. Zostanę tutaj, może uda mi się w czymś pomóc Optimusowi i znaleźć Shoclwave'a. Jak na pierwsze wrażenie to tą grupę tutaj bardzo pozytywnie odbieram.
Podchodzę do femobotki i razem z nią patrzę na Lift-up'a. Widze jej zainteresowanie tym chipem wszczepianym Liftowi.
- Chip bojowy, sheesh... nawet nie wiedziałem co przewoziłem. Wy jesteście jakąś ekipą ratunkową? Ty też masz już coś podobnego zainstalowanego jak ten tutaj szczypcoręki?

[Oblivion Lost] czyli jak miało być kiedyś...

O ile pamiętam to NPC uciekają do budynków w czasie blowoutu ale myśle że powinieneś się skryć do lub za to co jest pod ręką.
np. ciężarówka, piwnica,budynek,tunel i drzewko

Ale jak jesteś na otwartym terenie to przydadzą ci się 3 rzeczy;
ze 3 antyrady
około 5 wódek
i jakieś 3 apteczki wojskowe albo naukowców

Z takim ekwipunkiem nie straszny ci żaden blowout.

P.S: Jak nie jesteś przygotowany to polecam napoje energetyczne i biegiem do kryjówki.

Carmelia - sesja

Cygan

Po szerszym rozejrzeniu się dostrzegł w oddali krasnoludy przy jakimś budynku. Coś tam było i należało to przeszukać. Szybko poszedł tam z pozostałymi (jeżeli też szli w tamtą stronę). Jeśli nie poszli, poczekał aż zbiorą się wszyscy przed kapliczką.
- Słuchajcie, miałem sen. Straszny, pasujący akurat do tego miejsca. Najpierw była kobieta-demon, miała czerwone oczy i skrzydła. Kiedy wskazała mnie mieczem, poczułem się jak zabity. Dobrze, że to tylko sen. Ale mogła rzucić na mnie klątwę, paskudna sprawa. Nie pogniewam się jeżeli nie chcecie się ze mną zadawać, skoro mogę być przeklęty.
- W drugiej części snu widziałem kobietę. Była to jakaś szlachcianka, całkiem chętna, a na szyi miała niesamowity skarb: medalion ze srebra wysadzany tysiącem diamentów małych jak ziarna żwiru, w kształcie gwiazdy. Chciała mnie, ale sen się urwał, hehe.
- Za to w trzeciej części szedłem przez tunel. To był jakiś tunel podziemny, a na obu ścianach osadzone były pochodnie, dlatego nie było bardzo ciemno. Na końcu były drzwi z brązu, miedzi i srebra. Kiedy chciałem otworzyć te miedziane, sen się urwał. Wybrałem miedziane, bo miedź ma dla mnie szczególne znaczenie. W naszych wierzeniach robi się z niej amulety ochronne od uroków.
- To tyle co mi się śniło. Najbardziej przeraziła mnie demonica i myślałem, że jest całkiem realna kiedy się obudziłem.

Twarz cygana miała ziemisty kolor i była ponura jak okoliczne otoczenie. Wyglądał jak przybysz z bardzo odległych stron świata, który po drodze dostał tęgi wycisk.

egzamin na instruktora we Wrocławiu

Siemanko wczoraj udało mi sie zdac ten egzaminek takze jestem zajebiscie happy ))
Ale słuchajcie!!! niewiem jak ale w pierwszej czesci były pytania wogole z kosmosu nie bylo ich wogole na stronie duw np pytanie ktorego wogole nie widziałem w testach to czego dotyczy ten znak:
http://www.kodeksdrogowy.com.pl/dodatki/foto/D-50.jpg
bylo cos o zatrzymywaniu sie ale juz nie pamietam.
Przykłady jakie byly:
A cos z Autostradą
B cos z Tunelem
C cos z droga ekspresową
Pamietajcie, że odp poprawna to B tunel
A komisja w sumie to spoko z wyjątkiem takiego łysawego kolesia wąsatego chodzi w kremowym płaszu )) był przewodniczącym komisji ale puzniej na pl manewrowym koles egzaminował i byl straszny!!!
Inni juz zdazyli przepytac po 6 osob czyli 3 serie a tamten meczył ta biedna dwojke.
Takze koles straszny ale reszta to luzik
Zycze zdawania pozdrawiam )) hejka

Kolczyki

Cytat:
i tunel chociaz wiem ze to i tak nie wyda ;_;

Cytat:
Nie lubie kolczyków w pępku, języku i w nosie. Dla mnie to taka głupia moda.wszystkie dziewczyny w szkole tak mają Jeśli już to podobają mi sie kolczyki we brwi. Ale sama bałabym sobie zrobic. Straszny tchórz ze mnie i nie lubie bólu.



Aha ta, a w brwi to ma jedna osoba na milion, yhyyy.
Poza tym przekłuwanie nie boli.

Trasa koncertowa "OCEAN"



06.05 - Wrocław - Juvenalia - koncert premierowy
07.05 - Wrocław - klub Bezsenność - zamknięty koncert dla mediow i zjazd fanow grupy
11.05 - Kraków, Juvenalia
12.05 - Kędzierzyn Koźle, klub Tunel
13.05 - Głogów, Mok
14.05 - Zielona Góra, Straszny Dwór
17.05 - Cieszyn, Cieszynalia
18.05 - Lublin, Juvenalia
19.05 - Zamość , Stara Brama
20.05 - Tychy,
21.05 - Nysa, klub Szpula
24.05 - Łódź, klub Stereo Krogs
25.05 - Warszawa,
26.05 - Olsztyn, Andergrant
27.05 - Toruń, klub Areszt
28.05 - Gdansk, Underground Rock Pub
29.05 - Poznan, klub Zeppelin Hall
31.05 - Kalisz, klub Pod Muzami
01.06 - Częstochowa, Juvenalia
03.06 - Tarnow, Stadion

http://www.ocean.art.pl/

MakieTTa Cobrix"a

Jest sobie bocznica - 4 tory. Mniej wiecej w polowie zaczyna sie tunel i tory te wchodza pod "gore".
Chce calosc zasypac szarym szutrem tak jak ten gorski odcinek. Na probe zasypalem kawalek - tak na sucho dla zobaczenia efektu.

Pewnie brazowy naturalnie by wygladal ale ten szary tez mi sie podoba. Pytanie czy to bedzie straszny obciach gdy zastosuje taki szuter? Przez pomylke sklep wyslal mi wiecej szarego niz brazowego a w barwienie nie bardzo chce mi sie bawic.



WORD Bielsko-Biała -relacje z egzaminów, informacje i opinie

To i ja dorzucę parę groszy
Egzamin wspominam bardzo, bardzo pozytywnie!
Trafilam na wspanialego egzaminatora- wszystkim takiego zycze!
Nie krzyczal, byl bardzo uprzejmy i sympatyczny, zartami pomogl rozladowac stres. Wszystkie polecenia wydawal bardzo wczesnie, w razie potrzeby powtarzal. Nie gniewal sie za mylenie kierunkow

Plac manewrowy:
Obsluga- moje uwagi: nauczcie sie wlaczac wszystkie (mozliwe) swiatla od razu, ja dostalam takie polecenie. Widzialam na placu innych egzaminatorow ktorzy wysluchiwali i obserwowali ludzi ktorzy wlaczali jedne swiatla i biegali dookola samochodu za kazdym razem. Egzaminatorzy sie nie czepiali, ale nie wygladali na zachwyconych.

Tunel- tunel, jak to tunel Są 4. Uwazajcie gdy przejezdzacie z bardziej oddalonych tunelow na gorke- musicie przeciac inne tunele, radze sie nie wpakowac komus pod kola, egzaminatorzy nie beda zachwyceni gdy spowodowujecie kolizje na placu manewrowym. Siedzac w poczekalni bylam swiadkiem sytulacji w ktorej dwie sliczne czerwone eleczki omal na siebie nie wjechaly!

Gorka- co jak co, ale gorke trudno dostrzec, trzeba sie mocno przypatrzec

Miasto- nie przejezdzalismy przez zadne oddalone od WORDu zaulki Bielska. Moja trasa egzaminacyjna prowadzila wylacznie przez dobrze mi znane z kursu skrzyzowania.

Egzamin zakonczony wynikiem pozytywnym.

Pozdrawiam wszystkich majacych zdawac w bielskim WORDzie. Nie taki diabel straszny jak go pisza, nie wierzcie w niesprawdzone bajki i ploteczki na temat "strasznego bielskiego WORDu w ktorym nikt nie zdaje za pierwszym razem". Serdecznie pozdrawiam!

Drewno do AK

Allegro: kupić tanio oryginalne drewna do kałacha i wystarczy pilnik i duuużo cierpliwości, a łoża zrobisz sobie sam bez problemu. Co do kolby: pasowało by kogoś kto się na tym zna i mus to frezarka. Chyba że przełożysz stic'a pod dekiel, albo tak jak kiedyś Szczepan miał: przewiercony tunel w kolbie na wylot i wypuszczony kabel przez "właz" na niezbędnik, a batka w koszulce na boku kolby. Ale wygląda to jak idz i nie wracaj
Ja na dodatek mam baterie zalaną odpowiednim "plastikiem" który dodatkowo izoluje. Zalety? Żaden mróz nie straszny, praktyczne.
Wady? Praktyczne do czasu padnięcia batki, bo by ją wyciągnąć trzeba będzie plastik wytopić. No i musisz mieć jakiegoś niezłego majstra co by to zrobił.

Aż się nawet kopnąłem o zdjęcia (komórą )

Drewno do AK

Cytat: Allegro: kupić tanio oryginalne drewna do kałacha i wystarczy pilnik i duuużo cierpliwości, a łoża zrobisz sobie sam bez problemu. Co do kolby: pasowało by kogoś kto się na tym zna i mus to frezarka. Chyba że przełożysz stic'a pod dekiel, albo tak jak kiedyś Szczepan miał: przewiercony tunel w kolbie na wylot i wypuszczony kabel przez "właz" na niezbędnik, a batka w koszulce na boku kolby. Ale wygląda to jak idz i nie wracaj
Ja na dodatek mam baterie zalaną odpowiednim "plastikiem" który dodatkowo izoluje. Zalety? Żaden mróz nie straszny, praktyczne.
Wady? Praktyczne do czasu padnięcia batki, bo by ją wyciągnąć trzeba będzie plastik wytopić. No i musisz mieć jakiegoś niezłego majstra co by to zrobił.



Ty Ty dziabongu jeden ! Wygladalo to dobrze i ladnie sie prezentowalo.Ues mial ten sam patent wiec sie odpierdziel

ŁAZIENKI KRÓLEWSKIE DLA BIEGACZY !!!

Nic nie odpowiedziałam bo mnie zatkało .Jednak jak słusznie stwierdziliście Ci ludzie maja problem a nie ja .Szkoda tylko ,ze w łazienkach jest zakaz biegania.Dla równowagi powinni w takim razie wprowadzić jeszcze zakaz jedzenia lodów na przykład .a brzegiem Wisły można biegać.?Niedawno byłam na Wybrzeżu Kościuszkowskim tylko strasznie głośno tam macie .ten tunel obok.dwa mosty u góry straszny ryk. i huk pociągów ,tak samo zle jak u nas.Ja mam szczęscie bo park po drugiej stronie ulicy .

Ścieżka Przeznaczenia

Znów ten stan. Ciągły sen który nie może się skończyć. Potem nagłe otrzęsienie i trzeźwość umysłowa, jakby amulet wysysał z niego życie, jakby kazał mu być z nim, jakby... stał się jego częścią. Naszyjnik musiał być wspaniały, ponieważ nawet niekompletny przysporzył Syriuszowi więcej problemów niźli przez całe życie. Wiele z nim przeżył i nie mógł by go od tak oddać, nawet ifrytowi, nawet za cenę śmierci... nie śmierć się nie liczyła, tylko zemsta, tylko to złodziej widział przed oczyma.

I nagle ten głos. Straszny głos, wywołujący ciarki na plecach bohatera. Jednak głos nie kazał, mówił wprost. Dawał wybór, jednak wybór był zbyt oczywisty by wybierać inną drogą.

Tunel i światło, to widział elf krocząc swą ścieżka. Za dzieckiem. Za swym amuletem. Za swą cząstką, drobną cząstką pozwalającą żyć... żyć ciągłą ucieczką, taki był jego byt, który zmienił się za jego decyzją, zbyt poważna decyzją, która podjął nie będąc świadomy konsekwencji. Był młokosem, niczego nie był świadomy i wielu rzeczy żałował, niczego jednak tak bardzo jak przystąpienia do gildii, jednak stało się, musiał wypić wino które sam naważył. Wino mające gorzki smak, smak porażki.

Nasze wiersze

Mój mroczny wiersz :

Gdzie gromowładność bezlitosna panuje,
Przy nikłej poświacie mojego ducha
Me serce w bezkresie samotnie się snuje
I w widmową ciszę stara się wsłuchać.
Zapadam się w ciemność koszmarnego snu,
Jestem teraz Czarnym Panem twego losu.
By przez ugryzienie doszło do przeklętego chrztu
I naraz poczujesz czar upiornego głosu.

Zagłębiasz się w zatrważającej pustce.
Gdy ogarnia cię sakramencki mrok,
Oraz otacza labirynt atramentowych luster
I nie straszny ci już widok ponurych zwłok...

Zaczynasz oczy otwierać na świat ciemny,
By swoje apokaliptyczne wcielenie poznać.
Zauważasz teraz w sercu tunel tajemny,
W którym ukaże się twoja dusza żałobna.
Spójrz na kasandryczne swoje oblicze,
Popatrz jak ponury właśnie się stałeś.
Będziesz mógł sam siać ból ostrym biczem.
Niepokojące i złowrogie oblicze w siebie wlałeś.

Zagłębiasz się w zatrważającej pustce.
Gdy ogarnia cię sakramencki mrok,
Oraz otacza labirynt atramentowych luster
I nie straszny ci już widok ponurych zwłok...

mam problem

kaja, nie masz czego sie bac. badania nie sa takie straszne na jakie moga wygladac.
rezonans nie nalezy do najprzyjemniejszych ale da sie przezyc ja zawsze(tzn do tej pory 3 razy) zamykam oczy przed 'wjazdem w tunel' i otwieram je dopiero przed wszystkim... poza tym wyobrazam sobie przyjemne rzeczy, dzieki czemu czas szybciej leci, ostatnio nawet przysnelabym gdyby nie pani ktora nagle zaczela mi wstrzykiwac kontrast
co do punkcji, tez sie jej panicznie balam, ale jak juz bylo po wszystkim stwierdzilam ze niepotrzebnie.fakt, zakulo, bo lekarka za pierwszym razem sie zle wkula, ale nie byl to straszny bol. jak agnes napisala, podobny do uklucia przy pobraniu krwi. drugiego wkucia praktycznie nie odculam. nieprzyjemne bylo tylko odczucie igly w srodku, wolno strasznie zkapywal ten moj plyn wiec to troche trwalo w moim przypadku, ale to podobno dla tego bo jestem strasznie chuda a u chudych tak wlasnie jest.
co najwazniejsze wszystko obylo sie bez bolu!!!

Zderzenie z kamieniami

ja juz na kursie prawa jazdy mialem przygode z tirem , byla zima i jechalem z zawiercia do dabrowy gorniczej na jazdy z instruktorem .... i w zabkowicach w tunelu mijam sie z tirem .... a tu spadla mu z naczepy bryla lodu prosto na szybe CORSY ( przed sama kierownice ) , straszny huk byl ( tunel - echo ) , oboje z instruktorem strszanie sie wystraszylismy , nie pomyslelismy zeby spisac numery rejestracyjne tego tira , na najblizszym parkingu zatrzymalismy sie , ochlonelismy troche z wrazenia i wrocilismy do zawiercia :/ za szybe i urwane lusterko placil instruktor ze swoich pieniedzy , druga podobna przygoda to na drodze krajowej NR1 Tir i maly kamien spod kol polecial na szybe samochodu kolegi ale zauwazylismy to dopiero po jakichs 50km , wczesniej tylko niewielki huk i jechalismy dalej bo nie zauwazylismy tego ale z tym dalo sie jezdzic i tak pozniej srzedal auto bo uszkodzenie szyby bylo minimalne naszczescie tym razem

Nareszcie remonty dróg

Dla ciężarówek powyżej 15 ton objazd jest straszny.
To dlatego "wanny" jeżdżą od świtu do późnego wieczora całymi stadami.
Ale może warto trochę wycierpieć by potem było lepiej. Droga S69 też nam się przyda. Nawiasem mówiąc być może będą jeszcze 2 tunel koło Węgierskiej Górki (po ok. 900 m.).

Tramwaje w Neufeldzie

Będziemy niedługo otwierać nową linię tramwajową w Neufeldzie, ze względu dużo ludzi mieszkańców i turystów korzystający z autobusu lini 80 na ocean(na plażę)

Linia będzie przebiegać tak:

Osiedle Przyjazni-Hala targowiska-Szkoła im.Kornela Makuszyńskiego-Zawadzkiego-Park Przyjazni- Muzeum Przyrodniczy- Wieża Mallo's- Stadion Wielki- Rondo Suszuka- CHR Arkadia- Most Helski- Muzeum PMN- TUNEL SZYBKIEGO NEUFELDZKIEGO TRAMWAJU TSNT Pomnik Jana Pawła II- TSNT Dworzec PKP- TSNT Stary Centrum- TSNT Stare Miasto- TSTN CHR Rzeka- TSNT Topola Wielka- TSNT Muzeum Malarstwa- TUNEL SZYBKIEGO NEUFELDZKIEGO TRAMWAJU - Kościół św. Ducha- 1 Maja- Trasa Szybkiego Neufeldzkiego Tramwaju TSNT Las Straszny - TSNT Osiedle Leśny- TSNT PalmaTrasa Szybkiego Neufeldzkiego Tramwaju - PORT

Brygady:
PON-PT (10min/20min)[1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,15]
SOB-NDZ(15min/25min)[1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11]
ŚW(20min/25min)[1,2,3,4,5,6,7,8]

Dodatki brygadowe(tylko kursują od Poniedziałku do Piątku)
[D1,D2,D3)

UWAGA !!
Ogłaszamy przetarg na 20 tramwajów 5-członowe
10% CENY
35% KOMFORT
35% WYTRWAŁOŚĆ

Drugi przetarg na 5 tramwajów 3 członowych
10% CENY
35% KOMFORT
35% WYTRWAŁOŚĆ

Uwaga!! Może wygrać przetarg 2 firmy! Możecie zgłaszać oferty do końca lipca, jeśli będzie duzo ofert, możemy szybciej na ogłoszenie wyników.
Zapraszamy:)

Dark Ride

Zdecydowalam sie ten film obejzec bo nie mialam juz zadnego innego filmu - horroru. Zreszta wydawalo mi sie ze bedzie straszny. Jak widać ciekawy trailer nie zawsze jest zwiastunem interesującego filmu

Minusy:
- bardzo schematyczny
- przewidywalny
- momentami wrecz nudawy,
- aktorstwo w zasadzie fatalne ( kto przeprowadzal casting do tego filmu:P)
- marne dialogi ( aktywne dialogi byly tylko w samochodzie po zabraniu autostopowiczki ):P

Na poczatku standardowo i schematycznie wszystko sie zaczelo. Zdawalo mi sie ze po raz kolejny ogladalam te sama historię, w której grupka młodych ludzi wybiera się na wycieczke i kiedy dociera do celu - oczywiscie przez nieszczęsne zbiegi okoliczności - staja sie ofiarami psychopaty.

Jedynym plusem jest to ze bynajmniej akcja rozgrywa sie wewnątrz ogromnego tunelu strachu Dark Ride a nie w lesie na polu czy farmie . Moze wlasnie dzięki temu udało się stworzyć, choć namiastkę klimatu grozy. Taki tunel strachu to nie lada rzecz, mozna sie niezle przestraszyc i podskoczyc w fotelu jak z nienacka niewiadomo skad wyskoczy nam straszna sztuczna kukła

Reasumujac. Poczatkowo film byl wrecz nudny, w srodku w zasadzie jest sie z czego pośmiać a na końcu strasznie rozczarowujący.

Tragedia we W?ochach

Witam,

pisze tu po raz pierwszy chociaz grupe czytam od roku.

Dzis' przechodzilem o 21:30 kolo Warszawa-Wlochy (mieszkam w poblizu). Z
daleka zauwazylem, ze cos jest nie tak. Tuz za semaforem oslaniajacym
wyjazd w kierunku Poznania stal sklad (a jesli juz to powinien stac
przed semaforem) relacji Olsztyn - Lodz "Mazury". Wokol stalo troche
gapiow. Obok lokomotywy krecilo sie 2 facetow w bialych koszulach z
latarkami i obsluga pociagu. Faceci ogladali dokladnie przednia czesc
elektrowozu. Obok lezal czarny worek. Nie trudno domyslec co sie stalo.
W tym miejscu czesto ludzie przechodza przez tory chociaz obok jest tunel.

Jakies 20 min pozniej wracalem do domu i znow przechodzilem obok skladu.
Wlasnie podjechala policja w liczbie 2 (osob). Oczywiscie, bylo zenujace
dmuchanie w balonik przez mechanika i sprawdzanie urzadzen pokladowych
(chyba tych co zapisuja predkosc). Potem jeszcze poszukiwanie resztek
ciala wzdluz skladu i odjazd.

Tyle suchych faktow. Czas na spostrzezenia.

1. Mechanik. Czlowiek w szoku. Straszny widok i na dodatek jeszcze to
dmuchanie. Ale to przeciez nie koniec pracy. Po wszystkich
formalnosciach dalej w droge. Do Lodzi wszak jeszcze dwie godziny jazdy.
Kto by sie przejmowal czy ten czlowiek jeszcze sie nadaje do prowadzenia
pociagu. Moze zabrzmi to dziwnie, ale wlasnie widok mechanika bardziej
mnie poruszyl niz tego pod kolami (chociaz oczywiscie to tez tragedia).

2. Policja. Pogratulowac nalezy im szybkosci dzialania. Jezeli pociag
nie byl opozniony to 20:20 wyjezdza z W-wy Zachodniej, czyli we Wlochach
jest 5 min pozniej. Policja przyjechala kilka minut przed 22:00, czyli
zajelo im to 1,5 h!

3. Miejsce tragedi. Tory w tym miejscu sa oddzielone od jezdni ok.
metrowej wysokosci siatka. Jak na polskie warunki to i tak dobrze ale to
nie znaczy wystarczajaco. W siatce sa dziury przez ktore przechodzi
wielu ludzi. Nikt tego nie lata. A poza tym ogrodzenie jest zbyt niskie.
Bez problemow mozna je przeskoczyc. Tak prawdopodobnie zrobil ten
czlowiek. Siatka powinna miec' 2 m wysokosci i na gorze drut kolczasty.
Takie rozwiazanie widzialem we Francji i sadze, ze tak powinno byc i w
Polsce. Chyba nie jest to zbyt kosztowne, zreszta moglyby to np
finansowac gminy (skoro finansuja swiatla na skrzyzowaniach).

Stasiek

Re. GRAFFITI marca


Cytat:
| w ramach nadrabiania zaleglosci na Liscie chcialabym wrocic do wiersza
marca
| "Graffiti", bo ukryty w glebi innego watku jakos nie spotkal sie z
zadnym
| odzewem, a uwazam, ze szkoda, bo, IMHO, jest swietny :-)))

jest!
nie wiem czy aż swietny
ale jest przyciagający jak
każdy fragment z zycia brany:
wyeksponowany i z podświetlonymi szczegółami
- też lubie takie teksty, bo zwracają uwagę na to co często
mijamy bez zastanowienia
pomijajac to ten wiersz ma piekny obraz
| ja, mój cień i cienia pies



Cześć Asasello :-))

"ja, mój cień i cienia pies"
Właśnie graffiti jest takim cieniem, nieraz wręcz cieniem cieni złotych
myśli,
cywilizacji i spuścizny kulturalnej. A czy zauważa się, czy zwraca się
uwagę na cień? Naprawdę bardzo rzadko, a przecież istnieje i jest
czymś nierozłącznym i naturalnym. Stąd w "Graffiti" gra cieni.

Cytat:| to hej, i hej, marco, gdzie jestes??? :-))) e.

może coś pisze na murach :-)



Raczej czyta bo sporo zostało :-)
A zaraz przed Wyścigami jest tunel pod ulicą Puławską,
kiedyś bardzo rzadko uczęszczany. Jest tam wejście do schronu, obecnie
używanego jako noclegownia dla bezdomnych Kotańskiego,
ale parę lat temu korzystał z niego tylko straszny wampir.
Opowiedziała mi to między innymi pewna pani z pudelkiem na Górce
Ursynowskiej :
"A podobno w zeszłym tygodniu wampir znów zaatakował!"
"Co pani powie?" wystraszyła się ta od wyżła.
"Eee..." machnęła ręką właścicielka wielorasowej suni.
"Znowu tą samą! I to już piąty raz, wstydziłaby się chodzić z tym na
policję! Toć mój mąż w tym roku ze mną ledwie ze trzy razy..."
"Tak, to już właściwie nie gwałt a samogwałt przy użyciu wampira"
"Pani kochana... ona to już pewnie majtek nie wkłada jak tamtędy
przechodzi? Po co ma znowu jej podrzeć?"

Cytat:a.



Pozdrawiam
marco

FTP


Cytat:O! Właśnie, czy ktoś zna szczegóły takiego napędu (genralnie MHD a nie
siewierodwińska), bo ten magiczny opis w "Polowaniu na wiśniowy
październik"
to jakiś bełkot straszny.



Teraz będzie śmiesznie :)

Otórz to, co pokazano na "Polowaniu" to nie jest stricto MHD, tylko napęd
strumieniowy. Zasadą jego działania jest po prostu to, co pokazali na filmie
: umieszczasz tunel, w którym znajduje się urządzenie do wytwarzania
wymuszonego przeplywu wody, coś jak turbina - zasysa wolniej, wyrzuca
szybciej. Efekt jest taki, że eliminujesz kawitację, ale pozostaje ci kłopot
z szumami wyrzucanej wody i wyizolowania dźwięków wydawanych przez samą
turbinę.
A MHD to inna zabawa... To inaczej napęd magnetohydrodynamiczny :) Fajnie
się nazywa, nie? Zasada działania polega na oddziaływaniu pól magnetycznych
i elektrycznych - jeśli zbiegunujesz je przeciwnie, to się odpychają. Jeśli
znajdzie się sposób na wytworzenie w wodzie pola elektrycznego, i
skierowanego do niego prostopadle pola magnetycznego związanego z kadłubem
[trzeba je tylko wzmocnić], okręt się porusza. Podobieństwo jest tutaj :
napęd jest bardziej efektywny, jeśli pola generujesz w takich samych
kanałach przelotowych jak przy napędzie strumieniowym. Nie ma tu hałasu
turbiny, ale jest za to silne pole łatwo wykrywalne przez systemy MAD, poza
tym pojawiają się między elektrodami pęcherzyki gazu [elektroliza], poza tym
jest silne promieniowanie termiczne. By taki napęd był efektywny, trzeba
było wynalezienia nadprzewodników, czyli mamy jeszcze trochę czasu zanim
powstanie [było głośno że miał go mieć Sowierodwińsk, ale jeśli już to
raczej strumieniowy, a prawdopodobnie pozostali przy otunelowanej
siedmiopłatowej wolnoobrotowej śrubie o silnym zagięciu krawędzi]

Cytat:Suahili to ten bez deklinacji w trzeciej osobie, czy coś mi się pomyliło?



Ona być krowa Szaki... W sumie nie ma deklinacji ;)
Pozdrawiam
ALAMO

A co sobie myślicie na temat piercingu??

no coż zrobić sobie tunel bez rozciagania uszu raczej nie możliwe ja nad moim pracowałam prawie rok aby doczekać sie 12mm i wcale nie jest taki straszny

Napisz coś dołującego 2.0

Wczoraj jechałam z mężem do Bielska Białej niestety w taki upał to katastrofa na dodatek zamknięty tunel w Katowicach same objazdy. Popuchły mi stopy a potem jeszcze doszedł ból głowy straszny

Harry Potter JKRowling

Cytat:Na przykład takie coś: Harry ucieka przed oślepionym Bazyliszkiem, a gdy ten jest już niemal na wyciagnięcie ręki, chłopak rzuca kamykiem w inny tunel, aby odwrócić jego uwagę - i gad się na to łapie... Nie mówiąc już o "błyskotliwych" dialogach od których się wprost roi...



No wiesz, akurat dwójka to byla najlepsza część, jeśli chcesz znać moje zdanie... Pierwsa jeszcze taka trochę naiwna, może dlatego, że Radcliffe, Watson i Grint dopiero uczyli się grać, ale druga jest już całkiem przyjemna. Wolę książki od filmów, nie tylko z wiadomego powodu większej przyejmności i większego zaangażowania wyobraźni, ale też dlatego, że nie mogę wybaczyć filmom obcinanie zęści, czy w ogóle zmieniania fabuły...
Ten chwyt z bazyliszkiem - cóż, przypominam, ze był ślepy Ale to akurat był chwyt, który mial utrzymać napięcie na sali kinowej
Natomiast trzecia i czwarta część - oh, jakież cudne efekty specjalne. I... I cóż - tylko efekty specjalne - zero klimatu, to miejsce w ogóle nie przypomina Hogwartu. Black okazał się być, jakże popularnym w GB, ale za to jakże niepodobnym do opisu Rowling, aktorem... Lupin jest karykaturą samego siebie, Voldemort jest parodią samego siebie, już nawet nie karykaturą. Moody jest śmieszny, a nie straszny; fabuła zmieniona. Tragedia. Patrzeć się nie chce - nie wiem, jak Rowling przeżyła premiery.
Jedynei trójka głównych aktorów pasuje, najlepszym Dumbledorem był Griffiths (chyba, bo już mi się mylą ich nzwiska), Hagrid OK, Snape wprost genialny (tylko np w czwartej części się dziwnie zachowuje). Udał się też Malfoy (zarówno stary jak i młody, McGonagall, Flitwick (mówię tu o pierwszych dwóch częściach - nie wiem, twórcy kolejnych uparli się chyba, żeby z całego Potteraz zrobić parodię...)
Columbus odwalil kawalek niezłej roboty, następni polegli na całej linii. Twórcom, którym dalej chcą okaleczać Pottera na kształt parodii, polecam fanficka, napisanego przez amerykankę - CrazyGirl , pt The Prank War- wszystko w krzywym zwieciadle, duża dawka humoru, ale za to wiadomo, ze tak ma być. Eh, no to się rozpisałam...
(ale właśnie moja siostra oglądała czwartą część i myślałam, że zemdleję...)

Aliens vs Predator 2

Cytat:Predatorzy wieki temu przybywali na ziemię, pomagali ludziom, kazali się czcić - po kiego wała?



Bo potrzebowali ofiar? Dla podbudowania własnego EGO? Żeby film był ciekawszy?

Cytat:Predatorzy po wiekach dysponują tym samym poziomem technologicznym? Get a life.
Evil or Very Mad



Czemu uważasz że tym samym? Może siła rażenia broni wzrosła?
Może to ich tradycja, żeby walczyć w miarę sprawiedliwą bronią, a nie działkiem które dewastuje pół planety jednym strzałem?

Cytat:Obsługa kalendarza majów... klak klak klak, i już pan archeolog łapskami dotycha i majstruje przy starożytnym znalezisku.



1) Nie wiem co w tym dziwnego? Film nie miał by sensu gdyby tego nie dotykali i czekali na resztę speców.

2) Może się mylę, ale czy majowie nie używali dwunastkowego sytemu liczb?

Cytat:Jak promień energii z kosmosu, który wypalił tunel w lodzie, jednocześnie go nagwintował?



I to taki straszny błąd? Skoro wwiercił się tylko do świątyni, a nie na przestrzał przez planetę, to znaczy że w jakiś sposób nadano mu kształt. Czemu by nie śruby, czy co to tam było.

Cytat:Jak to jest, że wieki kultury łowców nie wystarczyły i dwóch predatorów, ginie ze szponów jednego obcego.



Bo okazali się zbyt słabymi wojownikami?

Cytat:Po kiego ciula bierzemy do zamkniętej piramidy broń? Czego się spodziewali?



Była mowa o tym że spodziewają sie konkurencji, a biorąc pod uwagę wagę takiego znaleziska, z pewnością każdy chciał być pierwszy.

Cytat:Od momentu gdy twarzołapy rzucają się na twarze ofiar, do wyrwania się z klatki piersiowej mijają 2 minuty. Shocked Mało tego... Po kolejnych czterech obcy są już w pełni wyrośnięci, mają po 2 metry wzrostu łał. Shocked



To jest głupie, ale gdyby musieli czekać aż obcy urosną spędzili by trochę czasu na łażeniu po piramidzie. Trochę głupie jak na film akcji.

Cytat:Jak można pozwolić by w jednym filmie, dwa z trzech predatorów zginęły w ten sam sposób?



To już jest kwestia naszego sentymentu do Yautja. Mnie też się to nie podoba.

Entlebucher

He he Amanda też ma cieczkę.
Ja myślę o Agility. Amanda bez oporów przeskakuje przez przeszkodę taką jak do OBI.
Tunel też jej nie straszny. Ale przede wszystkim widzę jaką sprawia jej przyjemność taka zabawa.
Tylko chyba jeszcze na nią za wcześnie? (9 m-cy)

Książka G. Sandora...

Cytat: Określanie spokojnej polemiki z poglądami dowolnego Autora jako "zwalczanie z zapamiętaniem" wydaje mi się mocno przesadzone...

Cytat: Kontynuacja - może i jutro. Na dziś tylko tyle: tunel można drążyć i z dwu stron - pod warunkiem jednak, że "drążący" mają się zamiar gdzieś-tam spotkać... Gdy jednak jedna strona chce udowodnić, że ISTOTA zagadnienia tkwi w "prymitywnej fizyce", gdy druga jest zdania, że w jakimś wyjątkowo trudno poddającym się uproszczeniom "duchowym uniwersum"...


Pomimo wybitnej inteligencji, duchowości i innych przymiotach, nie zrozumiałeś, o co mi chodzi. Piszesz o dwóch stronach polemizujących. A ja myślę o tym, że
"każde doskonalenie techniki jest doskonaleniem sztuki, a każde doskonalenie sztuki musi pociągać za sobą doskonalenie techniki".

U człowieka twórczego, tego z talentem, działania te muszą się spotkać w jednym punkcie - ten punkt to artystyczne wykonanie utworu. Powiem nawet, że jest to bardziej pewne niż u tych drążących tunel z dwóch stron.

Ja wiem, że zarzucasz Sandorowi sprowadzenie techniki do gestów. Tu się mylisz. Od czegoś trzeba zacząć objaśnianie techniki. Może od tego, co najbardziej jest widoczne i spektakularne, przechodząc potem do tego co widoczne mniej i wreszcie do tego co duchowe. Uszy przy tym otwarte - trzeba to zaznaczyć!
Dlatego też nie omijajmy podtytułu książki Sandora: Gest, dźwięk, wyraz. On oddaje linię myśli autora "O grze na fortepianie".

Przypuszczam, że Sandor, żyjąc wiele lat w kraju demokratycznym, idzie trochę "z duchem" tego rodzaju myślenia. Chce ukazać, że to wszystko, co wiąże się z grą na fortepianie nie jest tak trudne, jest bardziej przystępne niż się na ogół myśli, że (przyzwoicie) nauczyć się grać na fortepianie może każdy, no powiedzmy prawie każdy. Stąd może wywodzi się jego tok myślenia. To tylko jednak hipoteza -chcę być dobrze zrozumiany.
Książka nie jest podręcznikiem do osiągania wyżyn duchowości w sztuce pianistycznej. Dodajmy, że takiej książki nigdy nikt nie napisze.
Jeśli myślisz o Chopinie, Neuhausie i ich "dialektycznej" pedagogice, jak to Harry sam nazywa, to chylę czoła i składam hołd obu tym Mistrzom.

Ale zanim np. młody człowiek sięgnie po "Sztukę pianistyczną" Neuhausa wypełnioną filozoficznymi rozważaniami i po którymś studiowaniu zrozumie jej autora, łatwiejszy będzie dla niego tok myślenia Sandora.
Tak naprawdę warto znać obie książki i jeszcze wiele, wiele innych z tej dziedziny.

Pozdrowionka. Nie jestem taki straszny.

Sennik

Ja ostatnio mialem dosyc smieszno-straszny koszmar...Zaczelo sie w jakiejs sali, bardzo gustownej duzy stol, przy niej ludzie, wszyscy ubrani na galowo, a ja ubrany bylem w glany, zimowa kurtke [ta gruba ] i moro, przy pasie mialem noz kuchenny. Znudzony ta atmosfera snobow zaczalem isc do drzwi, otwieram je i stawiam krok, nagle okazuje sie ze wpadlem do morza. Zauwazylem wyspe i od razu do niej poplynalem, kiedy sie na niej znalazlem zauwazylem jedynie palme, reszta czysta. Po dluzszej chwili rozgladania sie zauwazylem bobra ktory sie na mnie rzucil i gryzl w zimowa kurtke, nastepnie zaatakowala mnie wiewiorka, przypomnialo mi sie ze mam noz kuchenny i nadzialem wiewiorke rozcinajac jej flaki, wszytko wyplenelo na mnie.Gdy krew na mnie skapnela doznalem cos dziwnego...przeszedl mnie dresz i nagle poczulem sie jak wyszkolony komandos/mistrz sztuk walk najrozniejszych technik...zlapalem bobra i skrecilem mu kark urywajac glowe, wzrok skierowalem na cos co wychodzilo z jeziora, byl to zombie. Kiedy do mnie podszedl zaczolem wykonywac kombinacje jak w Neo w walce z Agentem...zabilem go 4 ciosami odrywajac konczyny ...poplynalem dalej, kiedy przeszedlem przez dzwi poczulem ze budze sie. Obudzilem sie ale okazalo sie ze we snie, patrz przez okno wszedzie laza zombie. Wyskoczylem w bokserkach przez okno[parter] i zaczalem walczyc nozem kuchennym z zombiakami, dobieglem do boiska. Spotkalem tam przyjaciol ktorzy podrywali jakies...rozowe "damy"...zauwazylem ze na srodku zaczal sie robic tunel, cos w stylu czarnej dziury. Wszedlem i sie obudzilem ^^

Wybaczcie za bledy, jezeli jakies wystapily, bo godzina daje sie we znaki ^^.

czasem słońce czasem deszcz: kopernik 24.06

Cytat: hm... to kto chętny na mały pościg w tunelu?



Poczekaj , niech no ja tylko kozuchę wypasę odpowiednio ... żaden tunel nie będzie nam straszny

Imperium - Reikland

TOREI

Jakoś uczepiasz się wystającego konara i schodzisz powoli po stromej skarpie na dół. Reik nie jest rwący o tej porze roku, więc prąd nie powinien cię porwać nawet jakbyś do niego wpadła...

Uderzasz kosturem i mieczem o kraty. W końcu powoli puszczają. Po kilkunastu minutach tłuczenia, rozsypały się stare cegły trzymające kraty i cholerstwo wpadło z pluskiem do wody. Wskakujesz do środka i ruszasz na oślep jakoś. Odpalasz sobie po chwili pochodnię i już nie błądzisz.

Czujesz potężne magiczne moce w dole. Stajesz w dużej sali kanałowej, bardzo starej i nie używanej już. Wiele z cegieł rozsypało się już i wdarła się tutaj ziemia.

Idziesz ostrożnie i po chwili słyszysz trzaski pod nogami. Już chcesz uskoczyć, ale za późno. Ziemia, cegły i kamienne płyty zapadły się pod tobą i spadłaś w dół.

Uderzając o twarde klepisko, przeturlałaś się na bok. Czujesz straszny ból w lewej nodze. Za tobą, cały róg sali do której wpadłaś zawalił się z hukiem i przysypał tonami gruzu i ziemi.

Jakoś wstajesz i opierając się o ścianę, oglądasz salę. To jakaś zrujnowana świątynia... na strzaskanym altarze widać jeszcze kłębiące się smugi Dhar... Wrota świątyni leżą strzaskane, a boczne ściany są przebite przez jakiś wydrążony magią tunel.

Nie jesteś tutaj sama. Widzisz masę trupów dziwnych zwierzoludzi oraz ludzkich strażników miejskich. Pięciu z nich nadal żyje, a nieco dalej stoją dwaj magowie-Piromanta i Hierofanta nad trzecim, ciężko rannym magiem-Astromantą. Próbujesz iść, ale zginasz się z bólu. Skręcona kostka... Ale miałaś mimo to szczęście-mogłaś zginąć pod gruzami...

VOLKER

Jakoś doszliście do siebie i zużyliście skąpe bandaże na opatrunki, kiedy cały róg świątyni zawalił się i okrył chmurą kurzu. Wychodzi z niego ledwo jakaś opierająca się o ścianę, smukła postać w szatach Astromanty. Jakaś czarodziejka...

BAENRE

Strażnik żachnął się.

- Panie, mieliśmy pilnować wejścia do podziemi Khainitów, kiedy usłyszeliśmy potężne eksplozje i wszystko na dole się zawaliło! Nie wiemy czy trzej magowie-Astromanta, Hierofanta i Piromanta oraz towarzyszący im strażnicy wciąż żyją... ścigali tam tego demona.

Pomocy - rekreacja

Temat 1 przeprowadzony i 5

Jednak a laboratorium zabawę już mam wymyśloną - w tunel dla osób niewidomych i niedowidzących, ale mam straszny problem z grą. Można określić grupę niesprawności, ale i tak nie wiem co wymyśleć ;/ Pomocy

Wielki Potop

5. Wielki Potop

Po odejściu Shilen Eva odziedziczyła władzę nad wodą. Ale Eva była z natury nieśmiała i po tym, jak zobaczyła straszny upadek starszej siostry i wojnę pomiędzy bogami stała się jeszcze bardziej bojaźliwa. Chcąc uniknąć wielkiej odpowiedzialności, jaka na nią spadła wykopała tunel pod dnem jeziora i skryła się tam.

Nie mając bogini nad sobą, duchy wody zostały pozbawione sensu istnienia i zaczęły się włóczyć bez celu. W jednych miejscach płynęło zbyt dużo wody, aż potworzyły się rozległe mokradła. Gdzie indziej zaś woda nie płynęła wcale i tam powstała pustynia. Częstokroć część kontynentu nagle tonęła w oceanie lub nowa wyspa nagle się wynurzała nie wiadomo skąd. W niektórych miejscach lało dniami i nocami, aż wszystko zostało kompletnie zatopione, za wyjątkiem szczytów najwyższych gór.

Tam, gdzie wszystko było dookoła zalewane, wszelkie żywe istoty, ratując życie, tłoczyły się na ostatnim suchym kawałku lądu, który to skrawek lądu szybko stawał się istnym pandemonium. Zarówno na kontynencie, jak i w oceanie, wszystkie stworzenia cierpiały. W imieniu wszystkich istot żywych giganci poprosili bogów o pomoc.

Einhasad i Gran Kain szukali Evy po całym kontynencie, aż znaleźli jezioro, pod którym się ukryła.

- Evo, patrz co się stało przez to, że unikasz obowiązków. Niszczysz harmonię na kontynencie, nad którego stworzeniem tak ciężko pracowaliśmy. Nie zniosę twojego nieposłuszeństwa ani chwili dłużej! -Einhasad była tak rozgniewana, że jej oczy płonęły szaleńczym ogniem.

Z powodu potopu niezliczeni giganci i inne stworzenia schroniły się w podziemnej domenie Shilen. Wzbudziło to w Einhasad zazdrość o Shilen. Natomiast Eva, drżąc ze strachu, podporządkowała się matce. Gdy powróciła do rządzenia żywiołem wody kataklizm stopniowo ustąpił, ale niemożliwym już było przywrócenie zrujnowanego kontynentu do poprzedniego stanu.

6. Wyzwanie gigantów
http://artscentre.laa.pl/viewtopic.php?t=95

Tłumaczenie: Sargeras
źródło: www.lineage2.pl

Wnętrze Demona

na razie tylko prolog, ale zamierzam zrobić z tego powieść

„Wnętrze Demona”

Prolog

Głośny, regularnie powtarzający się dźwięk przypominający brzmieniem oddech owiewał i odbijał się echem od ciemnych ścian jaskini krążąc pomiędzy skalnymi kolumnami. Niósł ze sobą wiele basowych postękiwań i chrząknięć. Dźwięki te docierały do uszu skulonego przy kamiennym bloku dziecka, niczym więźnia zamkniętego w potwornej jaskini. Po oczach chłopca i barwie jego twarzy widać było, że przed chwilą płakał. Oddychał płytko, niespokojnie. Dużymi, szarymi oczami lustrował otoczenie. Na najmniejszy dźwięk spadającego kamyka reagował wzdrygnięciem, a każdy potworny oddech dopływający z niedaleka wyciskał z niego łzy. Uniósł się trwożliwie i wyszedł zza bloku. Zrobił kilka niepewnych kroków i krzyknął drżącym głosem:
- Odejdź demonie! Nie chcę cię w sobie!
Nogi chłopca uginały się pod nim ze strachu. Łzy potokiem płynęły z jego okrągłych oczu. Po chwili niewiadomo skąd rozległ się basowy śmiech.
- Ty i ja, mój młody przyjacielu, jesteśmy jednością. Czyś nadał nie zrozumiał mocy potęgi, którą otrzymałeś? Nie lękaj się siły! – przemówił potężnym tonem ktoś, którego położenie nie było znane. Dźwięk wielokrotnie odbił się od ścian jaskini. W głowie dziecka grzmiały przed chwilą usłyszane słowa. Padł na kolana roniąc łzy. Bił pięściami o ziemię z racji swego losu i strachu. Wydawać by się mogło, że wyschnie zaraz z rozpaczy. Do jego uszu dotarł jednak głośny dźwięk przesuwanego kamienia, co sprawiło, że poderwał się z ziemi i powstrzymał płacz. Ujrzał dużą dziurę w kamiennej ścianie, za którą rozciągał się tunel. Chłopiec natychmiast do niej wpadł i zaczął na ślepo biec jedyną możliwą drogą. Nie czuł jednak odległości pomiędzy nim, a tym szyderczym głosem. Pomimo wielkiego wyczerpania i znużenia strach poganiał jego nogi. Instynktownie czuł, że tylko dzięki temu zdoła się wyrwać niebezpieczeństwu. Mimo tego, że straszny oddech nie zmienił swojego dystansu w stosunku do niego, on nadal pędził, uciekał, jak bezbronna mysz przed sową. W pewnym momencie nie poczuł gruntu pod stopami. Straszliwe uczucie swobodnego spadania sparaliżowało jego ciało. Nie był zdolny do krzyku, płaczu… Widział tylko czerwoną otchłań. Słyszał szyderczy śmiech, jakby jego sprawca spadał tuż przy nim. Ze zdumieniem zaobserwował jednak, że wszystko zaczyna się rozmywać i dźwięki stają się mniej wyraźne, aż jego zmysły przestały odbierać na chwilę cokolwiek. Obudził się zlany potem, czując to samo zagrożenie, którego doświadczył we śnie. Ujrzał zakapturzonego człowieka z nożem…

Ulubiona jaskinia GS

Tunel Ruinns bo ciągnie się od zruinowanej wieży, którą sobie przywłaszczył Babi, aż do VL. T. Ruinns jest taki mroczny i straszny, nie? I dlatego oddałem na niego głos.

Klubowy vege ogródek

Postanowiłem założyć nowy osobny temat abyśmy mogli tutaj zamieszczać swoje spostrzeżenia i uwagi dotyczące ekologicznej uprawy warzyw i owoców.
Zrodził się pomysł aby stworzyć vege ogródek.
Z samego założenia nie ma to być miejsce, które w 100% zabezpieczy nasze potrzeby żywieniowe, chodzi o to aby propagować biodynamiczne metody upraw.
Ogród bez roślin modyfikowanych genetycznie, bez nawozów sztucznych i pestycydów, to w dzisiejszych czasach nie lada wyzwanie. Długo zastanawiałem się nad zasadnością takiego projektu, bo z własnego wieloletniego doświadczenia wiem o zagrożeniach upraw przez choroby i szkodniki. Wiele razy miałem też okazję oglądać rośliny zniszczone przez patogeny w których stosowano chemizację.
Na szczęscie w ostatnich latach pokazało się sporo materiałów lansujących biologiczną ochronę roślin. Wyciągi z pokrzyw, rumiamku, czy grejfruta, wywary z cebuli, czosnku w połączeniu z odpowiednim sąsiedztwem uprawianych roślin przynoszą pozytywne efekty. Wyciągi roślinne służą też do ekologicznego nawożenia roślin.
Rośliny jako organizmy żywe, posiadające określone wibracje pozytywnie reagują na opiekę i włąściwą atmosferę.
Niestety chcąc tego doswiadczyć trzeba się nie raz pobrudzić i zrezygnować z przyjemności na rzecz pracy. Myślę jednak, że nie diabeł taki straszny jak go malują, a przyjemności z podziwiania i spożywania własnej zdrowej żywności wielokrotnie zrównoważą niedogodności.

Tak to już jest, ze z roślinkami szczególnie młodymi jest jak z małymi dzićmi, wymagają całodziennej opieki.
Z tej oraz wielu innych przyczyn proponuję po wstępnych ustaleniach zorganizować ten ogródek w Rumi. Na miejscu istnieje możliwośc podlewania, są też odpowiednie narzędzia, nasiona itp.
Co najważniejsze są też chętni do pomocy. Praca na roli wielu ludziom szczególnie z miasta kojarzy się z ogromnym wysiłkiem fizycznym. Chociaż oglądając całymi dniami telewizor też można żalić się na zmęczenie i ból pleców. Dla nas liczy się jednak fantastyczna atmosfera, a areał jest na tyle nieduży, że takie dolegliwości nikomu nie grożą.
Jesteśmy w o tyle komfortowej sytuacji, że oprócz skrawka ziemi posiadamy niewielką szklarnię i tunel foliowy wyłącznie do naszej dyspozycji. Pierwsze wysiewy już w lutym.
Bym zapomniał istnieje przecież biodynamiczny kalendarz, posiadam już taki na 2008r ale nie bardzo znam się na tym. Ale to nic skoro mamy w swoim gronie zawodowego astrologa

Palec na buzię

Uciekałem i uciekałem, ale tunel był strasznie długi. I ciemny. I
naprawdę straszny. Wznosił się coraz bardziej i wiedziałem, że niedługo
nie będę mógł biec i stanę. I wtedy potwór mnie dogoni. Biegłem dalej,
pod górę, pod wiatr, ledwo-ledwo. Kiedy upadłem i czekałem na potwora –
obudziłem się. Tato stał obok łóżka i próbował się nie śmiać.
- Ej! Kopaczu! Możesz już przestać wierzgać. Trzeba się zbierać do roboty.
Tato rzadko mówił poważnie. Najczęściej wymyślał różne głupoty. Czasem
nawet śmieszne.
- Przecież ja idę do przedszkola, a nie do żadnej roboty.
- Tak, cwaniaczku? Dzisiaj ja idę do przedszkola, a ty pójdziesz za mnie
do pracy i dokończysz ten program, co go miałem już tydzień temu oddać
do testów. Kawy?
- Tato! Dzieci nie piją kawy.
- No to nie wiem. Piwka? Soku?
- Soku.
Tato uśmiechnął się, poczochrał mi włosy i poszedł do kuchni.

Kiedyś strasznie nie lubiłem przedszkola, bo dzieci się ze mnie śmiały.
Ale niedługo po mnie w przedszkolu pojawił się gruby Adam i rude
bliźniaczki, które bardzo dziwnie wyglądają, więc wszyscy zaczęli się
śmiać z nich i przedszkole przestało być już dla mnie takie okropne.
Zresztą tato mówił, że każdy na początku nie lubi przedszkola, ale potem
tęskni, bo wszystko po przedszkolu jest coraz gorsze. Ale to chyba
nieprawda. Strasznie chciałbym już chodzić do szkoły, mieć plecak,
książki i w ogóle być taki dorosły. Nie musiałbym leżakować, jeść
ohydnych zup i tego kisielu podobnego do glutów. Tylko uczyłbym się
różnych rzeczy, żeby zostać programistą tak jak tato. Mnożyć, dzielić i
coś tam jeszcze – tato mi tłumaczył, ale dawno i już nie wszystko
pamiętam. Przynajmniej umiem już liczyć i dodawać. Żeby być programistą
trzeba umieć liczyć!

Nie chciało mi się wychodzić i trochę marudziłem, ale tato, jak zwykle,
jakoś tak mnie zagadał, że zanim się zorientowałem drzwi już opadały za
nami z głośnym sykiem. Musieliśmy dojść do przystanku, żeby złapać
kolejkę na poziom czwarty, gdzie jest moje przedszkole. Normalnie to
strasznie daleko, ale jak się pójdzie skrótem przez tunel serwisowy, to
raz-dwa jest się na miejscu. Tata jak zwykle narzekał, że kiedyś ktoś
nas złapie i będziemy mieli kłopoty, ale mu powiedziałem, że kłopoty to
może mieć tylko on. Ja jestem mały i nie umiem przeczytać tabliczki „Nie
wchodzić!” przed wejściem. Pewnie, że tak naprawdę umiem, ale strażnicy
przecież tego nie wiedzą. Tata powiedział, że jak nic skończę kiedyś w
więzieniu albo w Radzie Miasta. W tunelu serwisowym jest super – mają
tam mnóstwo fajnych maszyn. Na przykład wielkie roboty czyszczące, które
nocami wyjeżdżają na ulice, a w dzień stoją w tunelu serwisowym i
wyglądają jak... Jak nie wiem co. Jak wielkie fajowskie maszyny. O! Są
trochę podobne do lokomotyw. Tato mi kiedyś pokazywał zdjęcia. Jeszcze z
czasów kiedy ludzie żyli na powierzchni. Mieli mnóstwo fajnych rzeczy –
te lokomotywy i góry, burze, krowy, tęcze. I inne takie. Kiedy
powiedziałem tacie, że chciałbym żyć na powierzchni i zobaczyć to
wszystko, wytłumaczył mi, że nie mogę. Była wojna, skażenie i wszystko
na górze jest zniszczone. Jemu i mamie też nie podobały się podziemia,
więc mieszkali na górze tak długo, jak się tylko dało. Dopiero kiedy
mama zaszła w ciążę, przenieśli się pod ziemię. Tata powiedział, że było
już za późno, pocałował mnie i wyszedł z pokoju. Za drzwiami trochę
popłakał, bo myślał, że nie usłyszę. Nie wiem na pewno, ale myślę, że
mama umarła właśnie przez to, że za długo mieszkali na powierzchni.

Skrót przez tunel serwisowy jest naprawdę super. Nie tylko z powodu
maszyn, ale i dlatego, że na stację dochodzi się szybciutko. Potem tylko
trzeba podjechać kolejką, w której strasznie śmierdzi, ale za to jedzie
okropnie szybko. Dzisiaj nawet śmierdziało mniej niż zwykle.
Przejechaliśmy Głównym Tunelem, potem przez Halę Centralną, która jest
naprawdę olbrzymia – z jednej strony nie widać drugiej, nawet jak się
wejdzie na galerię, która jest strasznie wysoko nad podłogą, i jak
oświetlenie akurat dobrze działa. Chociaż tato mówi, że wcale nie jest
taka wielka, tylko za ciemna. Ale chyba coś kręci – przecież jest
najlepiej oświetlona w całym mieście. Z Hali Centralnej kolejka skręciła
w Tunel Einsteina. I już byliśmy prawie na miejscu. Przedszkole widać
już z okna kolejki. W szatni tato powiedział, żebym leciał się pobawić z
kolegami a sam powiesił na wieszaku moją kurtkę i poszedł do pracy. To
fajna kurtka. Jest srebrna i wygląda trochę jak skafander kosmiczny. No
i ma cztery rękawy. Nikt takiej nie ma.

Z jakimi autami się ścigaliście?

ja jakiś czas temu spotkałem Merolka A klase wracałem sobie z pracy.W lusterku widze xenonki , ale jakieś takie małe autko patrze A klasa fajnie śmigająca , więc się do niego podczepiłem. Nie było takiej okazji aby stanąc w pierwszej linii na światłach albo ja albo on zawsze z tyłu ale kolo widział że go ciskam
w końcu udało się ja lekka przygazówka . Kolo się patrzy na mnie z takim uśmieszkiem politowania no to co zółte i ogień słysze pis 1 bieg w miare równo, 2 bieg 120 3 bieg 175 kolo już zostaje z tyłu 4 bieg 200 i już odpuściłem, bo się tunel zaczyna a tam tak niezbyt pusto było.
na następnych światłach koleś zrównał się ze mną i mocno oglądał starą coupetkę i był mooocno zdziwiony
osobiście też byłem troszkę zaskoczony tą A klasą pewnie nieoznakowany AMG lub Brabusik z jakimś kompresorkiem
ale mimo to został
kolo wydał kupe kasy na Merolka
tuuning brabus/AMG jeszce więcej
mina kolesia w merolku bezcenna

trasa z W-wy do Białego jadę z 2 osobami na pokładzie i na dwupasmówce widze jak podjeżdża subaryna nie ta najnowsza tylko poprzednia ładny dźwięk boxerka zaczyna mnie wyprzedzać, poszedł. ja dotąd jechałem w miare grzecznie.Lecz teraz jakoś tak przycisnąłem :)
redukcja na 3 i gaz w podłogę. 150-180 4 bieg subaryna się schowala a ja ją jeszcze cmykam 200 widze że kolo chce za mną podgonić doszedłem do 230 i musieliśmy zwalniać.kolejne auto do wyprzedzania. 3 bieg od 100 ja wyprzedzam kolo chciał na 3ciego ja but w podłogę lecz widze jak subaru się za mnie chowa i zostaje z tyłu :D 4 i 5 bieg i potem tylko daleko w lusterku subaryna .
najlepsze , że mimo tej zabawy na dłuższym odcinku to i tak oboje staliśmy potem w korku
ze startu kolo też został :) cienkie te subaryny.

w drodze powrotnej podczepiłem się pod seata alhambrę VR6 i ibizę TDI GT 3 tiry przed nami. tamci powyprzedzali po 2 tiry i został im ostatni. Ja mam 3 oni są w połowie tego trzeciego ja zaczynam wszystkie wyprzedzać i niestety musiałem hamować bo oni jeszcze nie skończyli a ja ich dogoniłem.

kolejne sciganko z jakimś B3 kolo zaczyna robić przygazówkę. no dobra ja grzecznie.zielone on pedał bo pisk straszny ja spokojnie 1 2 bieg jade z nim równo w końcu popatrzyłem tylko na niego i opór, 2 i 3 bieg 170 -180 hamowanko
na następnych światłach stanął obok i grzecznie :D

renalut megane 2.0 cabrio podobnie tylko kolesie najpierw popatrzyli na mnie takim lekceważącym wzrokiem , że nei mogłem się powstrzymać :D
przy zmianie na 3 bieg otworzyłem okno pomachałem im i pojechałem dalej :D:D:D:

kolejna to BMW 330D ta najnowsza nie wiem jakie to oznaczenie E coś tam.
przygazówka on na mnie ja na niego .zielone w palnik . 1 i 2 bieg w miare równo 3 bieg żegnamy kolegę i jedziemy solo :D
było też jeszcze jedno 530XD więc powinna być lepsza trakcja :D efekt czytaj wyżej

kilka allroadów 2.5 TDI ale to juz tak nawet nei wiedziałem że chcieli się ścigać aha i najlepsze z jaką corsa 1 generacji wydłubane miał bo ryczał strasznei pewnie przelot 2.5 cala to kolo isę postarał bo waga była naprawdę mała , lecz po zapięciu 3 też pożegnałem kolego i pojechałem sam

na razie dostałem tylko jedne baty ale to od naszej ukochanej marki
troszkę więcej kucyków o jakieś 200

wracając sobie ze świątecznego śniadanka połączonego z obiadem zjeżdżam już z trasy AK na generała maczka środkowy pas skręt w lewo .
spoglądam w lusterko lewe a tam takie ładne czarne A4 a raczej RS4 w2 CZART zjechaliśmy sobie na rondko i chciałem pokazać mamie jak on ładnie mruczy więc przyciszyłem radyjko i się nie pomyliłem kolo dodał gazu ( piękny dźwięk) niesety jacyś niedzielni kierowcy go przytrzymali i tak się doturlaliśmy do następnych świateł na gen Maczka.on pierwszy ja za nim .Zielone
on w palnik ja też ( wiedziałem że mnie objedzie , ja dodatkowo 2 osoby na pokładzie on sam) ale co tam 1 -2-3-4 200 hamowanko , bo czerwone światełko oczywiście wyprzedził mnie o 2-3 długości ale nie było strasznego obciachu , innych kierowców jakoś nie widziałem nawet we wstecznym lusterku jak się zatrzymałem na czerwonym. Kolo spojrzał na mnie ja na niego i oboje się uśmiechneliśmy więdząc o co chodzi, ale widziałem jego ciekawość , bo przyglądał się autku dziwiąc się że wcale nie zostało z tyłu jak inne. jeszcze tylko kiwnięcie główkami z podziękowaniem i skręciłem ja w prawo on w lewo

powiem tak ładnie tamto brzmi i jeździ

tak na koniec dodam że nie moc tu się liczy tylko moment obrotowy bo to on odpowiada za przyśpieszenie.
pozdro dla ścigających się.

Beast Wars: Event Horizon

Cutthroat

Ciasne tunele były jej wrogiem. Trochę trzeba było się namęczyć, żeby przejść, zwłaszcza gdy się było tak dużych rozmiarów.
Fembotka pogrążona była w rozmyślaniach, jednocześnie, co może wydawać się trudne, cały czas zachowywała czujność.

Zastanawiała się, gdzie ją ten tunel doprowadzi. Miała nadzieję, że na powierzchnię, gdzieś, gdzie tutejsza gwiazda daje miłe, jasne światło, a tam, gdzie wyjdzie będzie to miłe, zielone, kosmate podłoże, z którego wyrastają dziwne, ciemne poskręcane rzeczy z równie kosmatymi, zielonymi wypustkami, śmiesznie szeleszczącymi na wietrze...
Ale z drugiej strony, tu czuła się w niewytłumaczalny sposób bezpieczna. Może dlatego, że podłoże i ściany tunelu były całkiem twarde i stabilne, i przypominały dom, gdzie wszystko było... po prostu było takie jak trzeba.

Korytarz wydawał się wić i wić w nieskończoność. Co jakiś czas czuć było jakieś niepokojące drgania jaskini, lecz Cutt pomimo zaniepokojenia parła do przodu. Cóż innego mogła zrobić? Wrócić się? To była przecież jedyna droga stamtąd i wracanie się nie miało najmniejszego sensu.
Wizjery, przyzwyczaiły się odrobinę do ciemności, co trochę ułatwiało wędrówkę.
W pewnym momencie, Cut poczuła, że dotarła do jakiejś większej jaskini...Było tu wyjątkowo ciemno. Zatrzymała się na chwilę, wahając się co zrobić dalej...Poczynić następny krok...?
Nie miała wyboru, o czym dobrze wiedziała.
Ruszyła do przodu, a gdy postawiła pierwszy krok, usłyszała pod nogą trzask. Zdziwiona i równocześnie przestraszona nagłym, głośnym dźwiękiem spojrzała pod nogi.
Soczewki w wizjerach zwęziły się. Zamarła w przestrachu, patrząc na wapienne pozostałości po tutejszych organizmach.

Co to tutaj, do cholery robi?!
Już czuła, że coś jest nie tak. Jak dotąd, nie znalazła żadnych szczątków, a to...To było bardzo...baaaardzo niepokojące.
Podniosła głowę i spojrzała w głąb jaskini. Wizjery powoli dostrajały się do nieprzeniknionej jak dotąd ciemności, która powoli słabła.
To było istne cmentarzysko. Wszędzie...wszędzie się walały te wapniowe, okropne szczątki...
Iskra jej zamarła z przerażenia, gdy po chwili usłyszała przytłumione, ciężkie sapnięcie.
Coś ogromnego, różowego i z mnóstwem, całym kłębowiskiem macek leżało na środku jaskini.

Słodka matryco....Pomyślała Cutthroat, poruszając bezgłośnie wargami.
Była w ciężkim szoku.
Czuła się, jakby była w jakimś okropnym horrorze, to był po prostu jakiś straszny koszmar.
Dotarła do tego, czego najbardziej się bała. Do tego czegoś, co prawdopodobnie ją wciągnęło do tych cholernych podziemi....
Czuła, jak kolana jej miękną, jakby wszystkie części odmówiły posłuszeństwa.

Poczuła się w ten chwili niesamowicie mała i jeszcze bardziej samotna niż w chwili, kiedy obudziła się w tym potwornym miejscu, a obok siebie miała martwą Blizz...
Ale potwór spał.
Nie obudził się, był całkiem spokojny. Jak na razie.
Cut patrzyła się w niego przez dłuższą chwilę, jak zaczarowana.
Jakim cudem, znalazła się w tamtej jaskini? Przecież...przecież...Ten potwór na pewno nie dałby rady się przecisnąć...i ją tam zostawić.

Czyżby tamta jaskinia miała drugie wyjście? Może i miała...Ale zapewne zostało zasypane.
Rozejrzała się uważnie po jamie. Gdzieś tu musi być jeszcze jakaś odnoga, jakiś tunel, przez który będzie mogła się wydostać na zewnątrz...
Ale nawet jeśli, to będzie się musiała przemknąć obok tego czegoś, a do tego przejść przez to morze szkieletów bez najmniejszego szelestu...
To się wydawało nie do zrobienia. Ale Cut dobrze wiedziała, że coś w końcu zrobić musi, bo jak to monstrum się obudzi i ją zauważy, to może być po niej...

Wyjęła PDC ze schowka
„Tu Cutthroat. Szukam drogi wyjścia z jaskini. Jedyny tunel, który znalazłam, zaprowadził mnie do jamy, w której leży to organiczne coś, co prawdopodobnie wciągnęło mnie pod ziemię. Jest prze-ogromne, ma mnóstwo macek i najprawdopodobniej jest niesamowicie agresywne. Wszędzie leżą całe góry szczątków tutejszych organizmów.”

W jej głowie był mętlik. Miała nadzieję, że odpiszą jej. Że wiedzą co to jest, że wiedzą jak jej pomóc, że zareagują.
Marne szanse...
Schowała urządzenie i rozejrzała się lękliwie po jaskini, wzrokiem próbując wyszukać jakiegoś przejścia. Cóż mogła zrobić, jak po prostu nie przeć dalej do przodu?

Dreamfall: The Undreaming

Wieczór, 9 maja, Marcuria, pod "Podróżnikiem",
Mytic całą drogę do Podróżnika intensywnie myślał. I co teraz mają zrobić? Jak dostać się do Miasta Mrocznego Ludu? I przede wszystkim: gdzie, u licha jest Cień? Spojrzał na swoją towarzyszkę... Właśnie wchodziła do Podróżnika... A raczej... spróbowała wejść...

Popołudnie, 9 maja, Marcuria, Getto,
Drinper został zaskoczony pożarem w środku posiłku. Akurat spokojnie zjadał sobie upolowanego gołębia, gdy kilka iskier spadło mu na głowę. Miauknął. Obejrzał się. Cała chata za nim płonęła!
- No ładnie... Najpierw jakiś Azadi mnie kopie... Teraz to... Wrrrr... - powiedział kot i skoczył w bok by się ratować. Jakież było jego zaskoczenie gdy zobaczył... że dom obok też się pali! I następny... i jeszcze jeden! Chciał krzyczeć: Pożar! Pożar! ale się opamiętał, może i jest wśród magiczniaków, ale Azadi też tu czasem chodzą. Musiał się wydostać. Nie było innego wyjścia, wskoczył do jednego z płonących domów... Biegł przez niego chwilę, aż zobaczył... wielką płonącą belkę z sufitu lecącą prosto na niego! Uskoczył, ale belka spadła na drewnianą podłogę robiąc w niej ogromną dziurę, a zarazem tarasując przejście na zewnątrz. Ale nagle całą podłoga się zatrzęsła i kot spadł...
Wstał po chwili o wiele niżej. To było jakieś ukryte pomieszczenie. Otrzepał się i zauważył mały tunel w ścianie, który gdzieś prowadził... Wrodzona ciekawość zwyciężyła... Kot ruszył tunelem w głąb... I tak powrót miał zamknięty przez palące się pomieszczenie na górze. Po długiej wędrówce dotarł na sam dół... Była to jakaś przedziwna jaskinia... Podreptał po niej trochę, gdy nagle coś wyczuł... Zapach... Zapach kogoś kogo znał... Tylko kogo? W jaskini panował straszny fetor... Nie wiadomo skąd się pojawiający... ale utrudniający rozpoznanie zapachu... Za to Drinper szybko znalazł jego źródło... O wiele niżej pod kilkoma podłogami leżał jakiś człowiek... To przypomniało kotu o nowym towarzyszu pana... To nie mógł być Cień, bo jest za sprytny by być tak nieostrożnym, a ta druga też nie... ten ktoś w dole na ludzką kotkę nie wyglądał... A więc...
- Eee... Jak mu było? Eli? Errig? Erikku? O.. chyba Elir! Eril!!! Eril!!!!! Eril!!!!!! - kot wydzierał się jakiś czas, ale nie było odpowiedzi...
Cień był jeszcze nieprzytomny, a nawet jeśli go usłyszał to mógł pomyśleć, że to jakiś Azadi, który go szuka i wolał siedzieć cicho.
Drinper musiał znaleźć pana... Tylko Mytic mógł stanowić teraz jakąś pomoc dla towarzysza. Zwierzę przebiegło po pomieszczeniu... Nic... Drugi raz... też nic... W końcu kot znalazł jakieś schodki na górę...
Wyszedł w kolejnym płonącym domku... Wypadł z niego szybko... Jak oparzony... Bo w istocie był oparzony... Wręcz lekko płonął... Musi znaleźć Ognika... Ale gdzie... Podróżnik... Od tego trzeba zacząć... Kot wskoczył na pobliski dach... i jak stał... cały w ogniu tak pobiegł... Nie było czasu do stracenia... Ten nowy przyjaciel pana mógł już nie żyć...

Wieczór, 9 maja, Marcuria, "Podróżnik" - Getto
Ruia nie weszła do karczmy, bo nagle ni z tego ni z owego... Spadł jej na głowę płonący kot wrzeszcząc "Pożar! Getto! Elir!"
Mytic szybko zareagował widząc dwóch zainteresowanych tym Azadi... Sam zaczął wołać "Pożar! Pożar" i wskazywać na getto... Po chwili się oddalili...
Ognik ugasił szybko płonącego kota i nadpaloną Ruię... Niestety miał w repertuarze tylko "Bombę wodną", więc oboje się przy okazji strasznie przemoczyli... Po tym wszystkim spojrzał z wyrzutem na kota...
- Co się stało?
- Pożar! Getto! Nie żyje!
- Wolniej! Co się stało?
- Towarzysz... Erill...
- Erin??? Co z nim?
- Leży... Spadł... Nie rusza się... Głęboko... Pod pożarem...
- Co???????
- Ten wasz towarzysz... Erol... Spadł z jakichś desek i leży w jaskini... daleko... daleko pod pożarem!
- A niech to... No to ładnie... Co z nim?
- Nie wiem... Nie odpowiada... Być może już nie żyje... Wygląda na to, że spadał kilka kondygnacji...
Mytic zaklął.
- Prowadź do niego! - oboje ruszyli za kotem... Brnęli z wolna przez palące się coraz bardziej uliczki getta... Nie wiedzieli co czeka ich na końcu... Woleli nie myśleć o najgorszym... W magu złowrogie ogniki zupełnie zniknęły.. . Zastąpione małymi, martwiącymi się kropelkami wody...

Wyjątkowo strachliwy szeltuś - prośba o pomoc

No właśnie też chciałam podobnie napisać:
Cytat: 1. kiedy go wołasz nie stój, kucnij, najlepiej bokiem do psa, skul sie, albo przyjmij postawe zabawową , tak jak robią to psy, tzn, "zawaruj", a do góry podnies tyłek.. zachęcaj do zabawy, popiskuj delikatnie, zachowuj sie jak bezbronny szczeniaczek

Cytat:Dziękuje za rady, nie wiem czy ze wszystkich skorzystam Już widze siebie warujacego w przedpokoju z tyłkiem uniesionym do góry i piszczącym jak szczeniaczek


No dobrze, to na początek za każdym razem jak go wołasz, to chociaż ukucnij, to już będzie mu o wiele łatwiej, nie będziesz dla niego taki wielki, straszny, wyprostowany facet. Sheltie to mały piesek, więc tym bardziej to przecież nic śmiesznego, że ukucniesz, żeby go pogłaskać czy dać smaczka, tak jest nawet wygodniej niż pochylać się nad nim. Twoje pochylanie się dla takiego małego pieska, to dopiero stres. A jak go głaszczesz, to po łebku? A gdybyś tylko muskał boczki jego pyszczka i głaskał go pod pysiem, a nie po głowie? Oj, jak widzę jak moja Babcia i Tato głaszczą z całych sił Asti po głowie, aż ta prawie wybałusza oczka, to… nie wiem czy to jest dla niej takie przyjemne?

Cytat: Spróbuję jak nikogo nie będzie w domu


No i najpierw tak właśnie sobie wypróbuj, zobaczysz jaki będzie efekt, a potem pokażesz tą sztuczkę reszcie rodzinki i zobaczysz, że wcale się nie będą z Ciebie naśmiewać tylko też tak zaczną robić, żeby pomóc maluszkowi. No właśnie, a jak mały reaguje na wołanie żony i córki, jest tak samo skulony jak wtedy gdy Ty go wołasz czy odważniej do nich podchodzi, chętniej, szybciej?

Cytat: I naprawde spróbuj sie przełamać, do "głupawego zachowania"


No właśnie, a można wiedzieć jakiego miałeś poprzedniego psa? Dużego, ‼poważnego”, silnego, psychicznie, twardego? Sheltie to taki mały szelma, który uwielbia właśnie takie "głupawe zachowanie", radosną zabawę, bieganie, piszczenie, ale to bardzo wrażliwy, bardzo delikatny szelma. Na Asti wystarczy, że tupnę nogą, groźniej spojrzę, a ona już tuli uszka i ucieka przede mną obracając się raz po raz wystraszonym wzrokiem. Ma już 5,5 roku, a przyjechała do mojego domku jak miała 7-8 tygodni czyli też ją mam od szczeniaka. I niby wszystko i w domu i na spacerach na początku wszystko było ok., a jak w wieku 4,5 m-ca wybrałyśmy się do Psiego Przedszkola, to dopiero wyszło szydło z worka: przez 4 zajęcia siedziała w kącie placu schowana za dużą traktorową oponą. I tak do dzisiaj walczę z jej wrażliwością na niespodziewane sytuacje. Na ilu zawodach już byłyśmy, na ilu seminariach, obozie, a niestety, Asti chyba:

Cytat:nigdy nie będzie tytanem odwagi


A co do:
Cytat: Żona stwierdziłaby, że mi kompletnie odbiło .


No tak, facetowi, to trochę trudniej. Ja to wynosiłam na trawnik przed blokiem, tudzież na inne polanki, boiska, już i pachołki (takie jak na placach manewrowych używają) i frisbee, i tunel dla dzieci, i slalom, i… dobrze, że mnie jeszcze nie zamknęli do wariatkowa za dziwne zachowanie (a nastolatką, to ja już nie jestem ).

Z porad bardzo cenionego szkoleniowca Zofii Mrzewińskiej:
http://pies.onet.pl/13,23272,42,pies_pa ... tykul.html

I jeszcze (myślę ciekawy artykuł): http://www.amichien.pl/art_osmielanie_bony.html zakończony złotą myślą (którą powinnam sobie powiesić nad łóżkiem ):
"Jest i pozostanie psem wrażliwym, bo oprócz braku wzbogacających doświadczeń, po prostu taka się urodziła. Każdy pies, także w obrębie rasy, jest inny. Nieco inaczej się uczy, ma nieco inne wrodzone wzorce zachowania czy progi reakcji, co trzeba brać pod uwagę przy okazji jakiejkolwiek pracy z psem."

Dowcipy :P

Kowalski wpada do szpitala, bo jego żona rodzi. Widzi położną i pyta:
- No i jak?
- Ma pan trojaczki. - Kowalski strasznie dumny:
- Ma się rurę, co!?
- Może i ma, ale trzeba by ją przeczyścić, bo wszystkie czarne......

Przychodzi baba do lekarza z murzynkiem na rekach
- Kto pani taka ciemnote wcisnal

Do przedziału w pociągu wchodzi murzyn.
Czytający gazetę podrywa się i mówi:
- Co to ! Tunel ?

Ida dwie dziewczyny przez poludniowe stany i jest straszny
upal. Jedna mowi do drugiej:
-Wiesz, moze zdejmiemy majtki, bedzie troche chlodniej.
-Ale chyba to niewiele da.
-Moze jednak...
I tak sprzeczaja sie przez dziesiec kilometrow. Nagle
widza, ze przy drodze siedzi Murzynka , je melona i jest bez majtek.
Podchodza wiec do niej i jedna pyta.
-Sorry, widzimy, ze siedzisz bez majtek. Powiedz czy to sprawia, ze
jest ci chlodniej, czy moze tak sobie siedzisz?
-Ja nie wiem, czy jest chlodniej, czy nie; w kazdym razie muchy nie
zlatuja sie do melona...

W sądzie trwa rozprawa rozwodowa, a dokładniej sprawa o
przyznanie opieki nad dzieckiem. Matka (jeszcze żona, już nie
kochanka wstała i jasno dała do zrozumienia sędziemu, że dzieci należą
się jej. To ona je urodziła, więc to są jej dzieci. Sędzia zwrócił się do
męża, co on ma do powiedzenia. Maż przez chwilę milczał, po czym powoli
podniósł się z krzesła i rzekł:
- Panie sędzio, kiedy wkładam złotówkę do automatu ze słodyczami i
wypada z niego batonik, to czy batonik należy do mnie czy do automatu?

W biurze FBI dzwoni telefon.
- Dzien dobry, nazywam sie John. Chcialbym zlozyc donos na mojego sasiada,
Toma. Z dobrych zrodel wiem, ze w drewnie, ktore lezy obok jego kominka,
ukryte sa narkotyki.
Na drugi dzien agenci FBI odwiedzaja Toma z nakazem rewizji. Przeszukali
skrupulatnie cale mieszkanie, rozcieli kazde polano, ale nie znalezli ani
sladu narkotykow. Wieczorem do Toma dzwoni John.
- Czesc, bylo u ciebie FBI?
- Bylo.
- Porabali ci drewno na opal?
- Porabali.
- Dobra, to jutro ty na mnie donosisz. Ktos musi skopac moj ogrodek

w celi siedzą razem: gwałciciel, zoofil, pedofil, gerontofil, sadysta,
nekrofil i masochista.
gwałciciel: - Eh, jak bym kogoś zgwałcił
zoofil: - kotka na przyklad
pedofil: - tak, tylko mlodego, dwumiesiecznego
gerontofil: - a potem poczekac jak się zestarzeje i jeszcze raz
sadysta: - Aha, tylko łapy mu jeszcze połamać, przypalić troszkę
nekrofil: - A kiedy umrze będzie najlepiej
masochista: - Miau...

W srodku chlopczyk nocy wedruje do lazienki.Slyszy jakies halasy w
sypialni rodzicow.
Zaglada przez uchylone drzwi i widzi ojca na mamie.Myslac ze
ojciec robi mamusi krzywde glosno placze.Ojciec wychodzi i tlumaczy
mu.Wiesz synku tatus wkladal mamusi do brzuszka nasionko z ktorego
wyrosnie twoj mlodszy braciszek.
Zadowolone z wyjasnienia i szczesliwe nadzieja na braciszka dziecko poszlo
spokojnie spac.
Wracajac z pracy ojciec widzi syn siedzi przed drzwiami i glosno placze.Co
sie stalo synku? Pamietasz tatusiu jak w nocy wlozyles mamie nasionko
zebym mial braciszka? Tak pamietam.To braciszka juz nie bedzie,bo rano
przyszedl pan listonosz i zjadl nasionko

Rozbil sie samolot kongijskich lini lotniczych.
Rozoral kawal dzungli, do tychze szczatek przylatuje ekipa ratownicza i
znajduja jednego murzyna latajacego wsrod reszetek samolotu.
Pytaja sie go cos za jeden, co tutaj robisz?
a on:
- ja jestem czarna skrzynka

Do taksowki wsiada mocno podpity facet i mowi:
- Na dwooorzec glowny, ale szyyybkoo!
- Ale my wlasnie jestesmy na dworcu! - protestuje taksowkarz.
- Maaasz tu 50 zl, a na drugi raz tak nie zaaapierdalaj !

Przychodzi facet do lekarza:
- Panie doktorze, bardzo źle się czuję. Boli mne
głowa, serce lata jak oszalałe, czuję że za chwilę zemdleję..
- Proszę się rozebrać, zbadam Pana........
No cóż mam złe wiadomości, pozostało Panu niewiele czasu.
- A tak dokładnie ile?
- Noooo.... dziesięć.....
- Ale czego: miesięcy, tygodni, dni..?
- dziewięć...

Wnuczek pyta dziadka:
- Dziadku, jak to jest, że jesteś już pod dziewięćdziesiątkę, a ciągle
kobiety za tobą szaleją, co noc inna przychodzi?
- A bo ja wiem - odpowiedział dziadek i w zamyśleniu oblizał brwi.<--- rotfl ?

Podania,legendy,opowieści cudowne z lat dawnych na Podlasiu

Tunel śmierci
Na terenie Fortu Centralnego, w schronie pogotowia numer 25, tuż za stanowiskiem strzeleckim, znajduje się podziemny tunel, fachowo zwany poterną. Liczy on sobie tylko pięćdziesiąt metrów długości. W sumie nic nadzwyczajnego. Jednak w przeciwieństwie do kilkudziesięciu jemu podobnych tylko on jest owiany ponurą legendą. By ją poznać należy się cofnąć do czasów, gdy w Twierdzy Osowieć stacjonowały oddziały carskie...
Pewnej ponurej listopadowej nocy 1912 roku ścianami schronu wstrząsnął huk wystrzału pistoletowego. W jednej z wnęk tunelu odebrał sobie życie rosyjski oficer. Nastąpiła chwila strasznego zamieszania. Po czym wszczęto alarm. Żołnierzom przybyłym na miejsce tragedii ukazał się straszny widok. Ich przełożony, w randze lejtnanta leżał na wznak, rozrzuciwszy ręce, z dziurą w skroni, a głowa spoczywała w kałuży krwi. Patrzyli na niego zdziwieni i przerażeni.
Komisja śledcza badająca zdarzenie zataiła prawdę, zaś świadków skutecznie zmusiła do milczenia. Z treści sporządzonego raportu niezbicie wynikało, że przyczyną zgonu był nieszczęśliwy wypadek. Bynajmniej nie chodziło tu o zatuszowanie samobójstwa. Zaistniał jeszcze jeden ważny powód. Mianowicie, w trakcie prowadzonego dochodzenia ustalono, że ów lejtnant od pewnego czasu zabiegał o względy polskiej szlachcianki, która mieszkała w pobliżu Goniądza. Oświadczyny zostały odrzucone z powodu jego narodowości. I właśnie ów fakt zadecydował o takim wyniku śledztwa. W ten sposób uniknięto skandalu o podłożu delikatnej natury politycznej, nie licującego w żaden sposób z honorem oficera rosyjskiego. Trzy dni po tym tragicznym wydarzeniu odprawiono w garnizonowej cerkwi Sw. Liturgię i tak zwane "otpiewanije". Tłum wiernych, w tym dostojnicy wojskowi i rzesze żołnierzy oddały cześć należną zmarłemu. Trumna ze zwłokami spoczęła w mogile na cmentarzu prawosławnym, umiejscowionym w obrębie Fortu Szwedzkiego. Zaraz potem zaczął padać deszcz, który w niczym nie przypominał jesiennego. Zdawać się mogło, że jest to majowy kapuśniaczek. Prawie nikt nie zwrócił na to uwagi. Tylko sztabskapitan, który jako jeden z nielicznych znał prawdę o zmarłym odebrał ten deszcz jako znak stamtąd.
Gdy noc nastała i w twierdzy zapadła cisza przerywana tylko zmianami warty, coś niepostrzeżenie wtargnęło do tunelu. Zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Z początku zgasł acetylen w lampkach karbidowych. Później dało się odczuć przenikliwe zimno. I jakby tego było jeszcze za mało, pełniący dyżur żołnierze usłyszeli szlochanie i ciężkie westchnienia. Jednak prawdziwa sensacja wybuchła nazajutrz, kiedy to jeden z oficerów odkrył na ścianie dość zagadkowy napis, wykonany czerwoną farbą. Po przetłumaczeniu na język polski treść jego brzmiała następująco:
- "Chryste, daj wieczny odpoczynek duszy sługi Twego wraz ze świętymi Twymi, tam gdzie nie ma chorób ani trosk, ani smutku, lecz niekończące się życie".
Autora tego napisu nie znaleziono. Okoliczności te wywołały zrozumiały niepokój. Powstały na ten temat różne spekulacje. Ucięli je dopiero prawosławni duchowni. W stosownym czasie, zgodnie z przyjętymi zasadami odprawili panichidę za zmarłego i wyświęcili podziemny korytarz, tym samym kładąc kres doczesnym i nadprzyrodzonym zjawiskom.
Wraz z odejściem z Twierdzy Osowieć żołnierzy rosyjskich, odeszła w zapomnienie wyżej opisana historia. Natrafiłem na jej ślad kilkanaście lat temu, podczas wertowania pewnego pamiętnika. Pomimo wojen i trudnych czasów powojennych, obiekt, w którym rozegrał się dramat, zachował się w bardzo dobrym stanie. Co prawda, nie uświadczysz już w nim pełniących służbę żołnierzy, lecz jest coś innego...
Obecnie schron pogotowia dla większości osób kojarzy się długim i ciemnym korytarzem, nazywanym tunelem śmierci. Tylko wtajemniczeni wiedzą, że należy przejść go po omacku - z jakiego powodu? - o tym amatorzy mocnych przeżyć mogą się przekonać w trakcie zwiedzania. http://www.lomza.friko.pl/