Ponieważ nie moge edytowac posta a mam chyba ciekawe nowinki w temacie -więc muszę pisac swojego posta pod swoim:
Coś dla Lenki -oraz w temacie Polska a mutacje wirusów grypy umozliwiające zarażanie innych gatunków zwierząt niż pierwotni nosiciele:
Polacy rozwiązali zagadkę wirusa psiej grypy
PAP 04-03-2006,
Nie tylko na ptasią grypę chorują zwierzęta. Od kilku lat psy zapadają na grypę, którą zaraziły się od koni. Zagadkę, w jaki sposób udało się wirusowi H3N8 dostosować do organizmu nowego gospodarza rozwiązali polscy bioinformatycy - Marcin von Grotthuss i Leszek Rychlewski z Laboratorium Bioinformatycznego Instytutu BioInfoBank w Poznaniu.
Naukowcy poinformowali wstępnie o wynikach swoich badań w liście opublikowanym w najnowszym numerze prestiżowego tygodnika naukowego "Science". Ich zdaniem, wykrycie nowej mutacji pomaga zrozumieć, w jaki sposób dochodzi do przenoszenia się wirusów między gatunkami. Może też być pomocne w opracowaniu szczepionki przeciw wirusowi psiej grypy.
Na razie nie odnotowano przypadków przejścia tego wirusa na człowieka. Wprawdzie istnieje ryzyko, że pies będzie źródłem nowych wirusów grypy dla ludzi, zwłaszcza że jest to najczęstszy zwierzęcy towarzysz człowieka, ale - jak zaznacza von Grotthuss - wirus psiej grypy znacznie się różni genetycznie od wirusa ptasiej grypy.
Jak przypomina Marcin von Grotthuss z Laboratorium Bioinformatycznego Instytutu BioInfoBank w Poznaniu, pod koniec października 2005 roku w tygodniku "Science" ukazał się artykuł informujący o badaniach wirusa grypy, który zdołał w całości "przeskoczyć" z konia na psa. Psy zainfekowane tym wirusem miały ostre objawy typowe dla tej choroby.
Praca była dziełem zespołu 27 naukowców z sześciu czołowych amerykańskich ośrodków badawczych. Zidentyfikowali oni wprawdzie cztery mutacje w genomie psiego wirusa, ale nie udało im się wytłumaczyć, w jaki sposób pomogły one w adaptacji końskiego wirusa grypy w organizmie psa.
Wyjaśnienia tej zagadki podjęli się Marcin von Grotthuss oraz Leszek Rychlewski. W tym celu przeprowadzili oni analizę bioinformatyczną wirusa psiego i końskiego. Polegała ona na porównywaniu sekwencji obu wirusów przy pomocy programów komputerowych.
W ten sposób udało im się wykryć nową, bardzo ważną mutację w genomie wirusa, która prawdopodobnie umożliwiła mu zamaskowanie się przed układem odpornościowym psa i skuteczną inwazję w jego organizmie. Jak tłumaczy von Grotthuss, jest to mutacja w genie kodującym najważniejsze powierzchniowe białko wirusa grypy (tzw. hemaglutyninę). Białko to umożliwia przyłączenie wirusa do komórki gospodarza i wtargnięcie do jej wnętrza.
Zdaniem badaczy, właśnie znaleziona przez nich mutacja umożliwiła (wraz z mutacjami odkrytymi wcześniej przez zespół amerykański) przeskoczenie wirusa grypy końskiej na psa i wywołała wiele przypadków grypy wśród psów różnej rasy w USA i Kanadzie, począwszy od stycznia 2004 r.
Łabędź zakorkuje Katowice
Wirus ptasiej grypy w Toruniu. Kiedy dotrze na Śląsk? - Nie ma powodów do paniki - uspokajają zgodnie urzędnicy i lekarze, ale już się przygotowują na taką ewentualność. W poniedziałek u wojewody śląskiego zbiera się sztab kryzysowy
W dwie godziny po tym, jak radio podało informację o wirusie w Toruniu, śląski lekarz weterynarii Tadeusz Sarna był już u siebie w biurze. Mimo wolnego od pracy dnia w Wojewódzkim Inspektoracie Weterynarii natychmiast otwarte zostało laboratorium.
- Uruchomiłem je, bo po zdarzeniu toruńskim spodziewałem się gwałtownego wzrostu napływu padłych ptaków. Dostaliśmy z rejonu
Będzina, Gliwic i Cieszyna trzy łabędzie i trzy kaczki - mówi Sarna, ale zapewnia, że to jeszcze nie powód do alarmu - od jesieni śląski inspektorat przyjmuje codziennie po kilka martwych ptaków (150 miesięcznie).
- Bardziej od ptasiej grypy boję się paniki szerzonej w mediach - podkreśla Sarna.
Bierze pod uwagę jednak różne scenariusze. M.in. taki, że martwego ptaka, podejrzanego o ptasią grypę, ktoś znajduje w jednym z ruchliwych punktów Katowic.
- Proszę sobie wyobrazić, że wyląduje taki na Trzech Stawach w Katowicach. Trzeba by zabezpieczyć strefę o promieniu trzech kilometrów: stworzyć śluzy przy wylotach dróg, ustawić policjantów, a w asfalcie wyciąć fosy na długość półtora obrotu koła - opisuje niezbędne kroki Sarna. - Trzeba by ograniczyć prędkość do 5 km/godz. Inaczej samochody nie zdążą się dokładnie odkazić, ale tylko rozchlapią płyn dezynfekujący. Zakorkowana zostałaby autostrada, trasy na Bielsko i Cieszyn oraz Drogowa Trasa Średnicowa - Sarna roztacza czarną wizję.
Mniej go przerażają gołębie na rynku. - W centrum miasta nie ma tylu dróg tranzytowych i zakładów pracy, co na obrzeżach. Wystarczy porozkładać maty dezynfekujące wokół strefy zagrożenia. Ptaków nie zatrzymamy, ale przynajmniej ludzie nie będą roznosić choroby - mówi.
- Ewakuacja? - pytam.
- Nie widzę takiej potrzeby - ucina i radzi zamknąć dostęp do strefy tylko osobom z zewnątrz.
- Mamy sprzęt, wyćwiczonych ludzi, umowę ze spalarnią, ale nie da się zagwarantować pełnej kontroli. Policja nie ma tylu funkcjonariuszy. Jedyny ratunek to dyscyplina społeczna - zapewnia Sarna.
Jacek Pytel, rzecznik śląskiej policji: - Nasze służby są w pełni przygotowane do zabezpieczenia strefy zagrożenia.
Wojewoda śląski dmucha na zimne. Dzisiaj rano spotka się z przedstawicielami inspektoratu weterynarii, sanepidu,
straży pożarnej, policji. - To sztab kryzysowy, w związku z ptasią grypą zbierał się już kilka razy. Po odkryciu w Toruniu po raz kolejny przeanalizuje gotowość na wypadek, gdyby to zdarzyło się u nas. Wyda rozporządzenie o natychmiastowej kontroli hodowców drobiu - zapowiada Krzysztof Mejer, rzecznik wojewody.
http://miasta.gazeta.pl/k...006-03-06-03-05