Cytat:Przymierzam się do robienia fundamentu pod płot(słupki metalowe i siatka).
Z tego co doczytałem to fundament powinien byc zalany na głębokość większą
od strefy przemarzania czyli min 80cm ponizej poziomu gruntu. Ponieważ w
trakcie budowy przekonałem się wielokrotnie ze teoria swoje a praktyka swoje
to zastanawiam się czy jest sens robić tak głeboki wykop. W miejscowości w
której mieszkałem od kilkunastu lat stoją płoty z fundamentami posadowionymi
tylko ok. 30cm poniżej gruntu i nic sie nie dzieje. Wszelkie krawęzniki,
obrzeża itp również przecież nie są zakopane ponizej strefy przemarzania i
również mróz ich nie wysadza. Jaki więc sens robic fundament pod płot tak
głeboko.
Mogę przecież zrobic fundament na głebokośc 30cm a tylko same słubki
zabetonowac głebiej. Równiez doczytałem że teoretycznie słupki poinny byc
oddyletowane od fundamentu- jednak obserwujac stojace kilkanascie lat
ogrodzenia nie widziałem gdziekolwiek aby tak było robione.
Prosze napiszcie co moze się złego dziać z płotem którego fundament jest
powyżej strefy przemarzania?
Dodam że płytszy o 50cm(30cm ponizej gruntu zamiast zalecanych 80cm)
fundament to mniej o 10metrów sześciennych betonu(długość ogrodzenia to ok
80metrów)
Glebokosc przemarzania zalezy od kilku parametrow. Przede wszystkim od rodzaju
gruntu; grunty sypkie przemarzaja plycej i skutki tego przemarzania w sensie
wysokosci wysadzania fundamentu do gory, sa mniejsze. Druga sprawa to
lokalizacja geograficzna; w rejonach polnocno-wschodnich
Polski glebokosc
przemarzania jest najwieksza, zas na Slasku,
Polsce centralnej mniejsza. I
trzecia sprawa to poziom zw. wody gruntowej; w miejscach gdzie jest on wysoki
i podciag kapilarny powoduje, ze tuz pod powierzchnia gruntu jest on
nawodniony, grunt przemarza do tej samej glebokosci ale skutki tego
przemarzania sa znaczaco gorsze. Potem rodzaj gruntu; sa grunty tzw.
wysadzinowe, to rozne pyly, gliny pylaste a nawet piaszczyste, w ich "porach"
czyli pustych przestrzeniach pomiedzy ziarnami, tworza sie ciagle kapilary a
te jak wiadomo moga podciagac wode do gory mawet na kilka metrow. Grunty te,
szczegolnie jako podloze drogowe sa bardzo wredne i w czasie mroznych zim
potrafia zdewastowac nawierzchnie, ktora nadaje sie do wymiany. Jest to
zjawisko nie do konca rozpoznane. Wg mojego rozeznania dziala tu
elektroosmoza, podciaganie wody w kapilarach pod wplywem bardzo malego
napiecia elektrycznego. Oczywiscie nikt bateryjki do gruntu nie przyklada, to
napiecie tworzy sie samo jako tzw. ogniwo stezeniowe powstajace wskutek
roznicy temperatur. Efektem tego jest zjawisko powstawania podcisnienia wody w
kontakcie z lodem powodujace, ze woda jest normalnie wciagana w lod i tam
zamarzajac podciaga nowa, w efekcie czego tworza sie w gruncie grube, nieraz
na kilka mm plyty, tafle lodowe,(soczewki lodowe). One tez wypieraja grunt do
gory ale nie to jest najwazniejsze. Najgorsze przychodzi wiosna kiedy ten lod
taje. Z tych tafli lodowych tworzy sie woda, ktora nie miesci sie w porach
gruntu, nie ma czasu odplynac i ten grunt sie uplynnia, powstaje bloto, miekka
bryja, ktora praktycznie nie ma zadnej wytrzymalosci. Moze widziales kiedys
koleiny a potem przelomy nawierzchni drogowych powstajace na wiosne? to
wlasnie dlatego one powstaja.
No ale wrocmy do Twoich slupkow. Wkopiesz je i zabetonujesz na te 30- 40 cm.
I przez kilka, moze nawet kilkanascie lat nic sie nie podzieje ale ktorejs
zimy przyjdzie mroz, nawet nie taki siarczysty ale bedzie sie utrzymywal dwa
trzy tygodnie, to na te okolicznosc nie ma mocnych. On przemarznie do
tych "normowych" glebokosci i wysadzi wszystko. A sile Ci on ma przepotezna,
kilkanascie, kilkadziesiat ton/m2. Te slupki wysadzi do gory o pare cm. I na
wiosne znowu moze sie nic nie podziac. Slupki beda trzymane siatka, one sobie
spokojnie po dwu tygoniach osiada i co prawda nie osiagna juz tej glebokosci
na ktorej byly, tylko pozostana nieco wyzej (tak jest z kamieniami, ktore
zawsze "rosna") ale sie nie przewroca, no moze troche od pionu odejda ale nic
sie wielkiego nie stanie. Natomiast slupki narozne to juz koniecznie zafunduj
jak w ksiazce pisze.
Gorzej jest z fundamentami budynkow, to wysadzenie spowoduje normalne spekanie
scian, ktorego juz nie naprawisz i te normowe glebokosci sa obligatoryjne.
Te glebokosci przemarzania, ktore nazywasz teoretycznymi sa to glebokosci
tzw. obliczeniowe. I wcale nie sa one teoretyczne okreslane jakimis
skomplikowanymi wzorami, lecz powstale, okreslone na podstawie wielosetletnich
niekiedy obserwacji i nauki na bledach. Podobnie jak te przypory narozne w
murowanych budynkach. Ale jak pisze, przez lata cale te glebokosci moga nie
byc i sttne a potem, byc moze nastepnej zimy moze sie okazac, ze jednak bylo
warto posadowic je glebiej.
Polska norma dot. fundamentow dopuszcza fundamentowanie, jak ja to nazywam "na
sasiada". Skoro sasiad zrobil tak i tak, i to juz te kilkadziesiat lat stoi i
nic sie nie dzieje, to nie widze powodow aby go racjonalnie nie skopiowac.
Reasumujac, wykop, scislej wywierc jaknajglebsze dziury ale o srednicy jak
najmniejszej. Wtedy zuzyjesz mniej betonu a plot bedziesz przez lata mial
prosciutki i mocny. Jesli te slupki beda wykonane z rur (koniecznie
ocynkowanych), to betonuj je w ten sposob, ze na dno odwietru wsyp pol lopaty
piasku, ustaw na nim slupek (rure) pod sznurek i obetonuj. Chodzi o to aby
woda
opadowa, ktora dostanie sie do wnetrza rury miala odplyw do gruntu a nie
stagnowala w nim bo jak w zimie zamarznie to ten slupek razem z betonem
rozsadzi.
Teraz murki. One moga byc posadowione plycej, ich glownym zadaniem jest na
ogol niedopuszczenie do ogrodu gryzoni a one rzedko ryja glebiej niz 40 cm. Z
fundamentem slupka a murkiem wykonac jakas prosta dylatacje bitumiczna. A
murki tez korzystnie byloby wykonac jaknajchudsze ale jak najglebsze i chociaz
kikoma drutami zazbrojone co by w polowie dlugosci nie popekaly.
Pzdr.