Jeszcze o swiatlach przez caly dzien - podsumowanie


: a nastepna ustawa bedzie nakazywala zamykanie wszystkich okien zeby baki
: puszczane pzrez kierowcow nie przedostawalay sie do atmosfery....
: qrwa co za glupota w tym kraju...

Ja mam jeszcze pare innych propozycji. Nastepna ustawa wprowadzi (wszystko w
celu poprawienia bezpieczenstwa :-)):
- obowiazek jazdy zima na zimowych oponach,
- zakaz palenia w samochodzie,
- zakaz kupowania nowych samochodow w kolorach ciemnych (w przyszlosci mozna
bedzie wprowadzic nakaz przemalowania tych ciemnych ktore juz jezdza :-),
- zakaz oferowania do sprzedazy samochodow bez ABS (w przyszlosci mozna
rozwazyc nakaz zamontowania ABS do wszystkich juz uzytkowanych aut, ktore go
nie posiadaja :-))
- zwiekszenie min. wymaganej glebokosci bieznika opon do 4mm (zmusi to firmy
swiatowe do wyprodukowania specjalnych znacznikow na oponach dla Polakow
:-))
- przeprowadzanie obowiazkowych badan technicznych co 3 miesiace,
- przeprowadzanie co rok obowiazkowych badan wzroku, sluchu i refleksu (z
tym to bym sie nawet zgodzil - sadzac po wypowiedziach niektorych
niedowidzacych kierowcow byloby to bardzo pozadane)
- podniesienie minimalnego wieku uprawniajacego do prawa jazdy do 21 lat,
- ograniczenie w miescie predkosci w miescie do 40km/h (w tzw. strefach
mieszkalnych do 10km/h :-))
- ustawowy nakaz uzywania klaksonu w czasie wyprzedzania,
- zakaz uzytkowania samochodow starszych niz 20 lat,
...
i mozna tak wymyslac dalej :-)

Ale sie "napracowalem" nad bezpieczenstwem na drogach - tyle nowych
zapisow - urzednicy Ministerstwa Transportu nie sa tak wydajni..:-))

DW

 

Takie tam:)

Cytat:Mały update i przy okazji jedno pytanie do fotografów. Jak doświetlić strefę przydenna. Oświetlenie z góry odpada. Na pewno trzeba to zrobić jakoś fachowo od przodu albo z kąta tak żeby uniknąć refleksów, tylko jak?

Z przodu odpada; ostatecznie softbox (po kątem) fitr polaryzacyjny i/lub skylight. Można spróbować wziąć lampę z malutkim softboxem i próbować doświetlić z góry interesujący nas fragment, a resztę oświetlać przez duży softbox z lampą studyjną, również z boków.

Lotar kapap

Owszem-Vunak ćwiczył z braćmi Gracie zanim zaistnieli oni na rynku MA.Ale co to wnosi do sprawy?
Jak zapewne wiesz -Erik Paulson opracował swój system-combat submission wrestling i przedstawia siebie jako trenera mma i nie rozumiem po co miałbym go pytać kim sie czuje?
Paulson raczej BYŁ uczniem Inosanto ale dawno temu.A poza tym Inpsanto juz dawno stwiedził że koncentruje sie głównie na fma ,a nie na mixach technicznych jkd...rozbudowywanych od początku lat 80-tych do przesady.To jest ,jak juz napisałem -ze wszechmiar zrozumiałe..
Miałem na mysli uproszczone koncepcje jkd,a także ich mutacje(jak zapewne wiesz- są ludzie którzy z różnych powodów odeszli od Inosanto ,a nie mając certyfikatu od niego ,potworzyli różne hybrydy systemowe z mniejszymi lub większymi odniesieniami do koncepcji jkd oraz także do nazwy jkd).
Zgadzam się ,że nie ma poważnego zawdnika, który nie ćwiczyłby szybkości, siły, koordynacji, wytrzymałości, refleksu, czucia przeciwnika...ale hubad - podobnie jak chi sao oraz przesadnie rozbudowany trapping nie ma az tak dużego znaczenia jak to niektórzy uważają .Tajowie takich atrybutów czuciowych nie trenują ,a jedynie na workach i tarczach i świetnie działają w klinczu-rozwiązując sprawę najprościej jak się da - nie trenując hubad,chi sao i podobnych atrybutów (bo takie atrybuty miałem na myśli).
Pummeling ,a hubad to BARDZO różne kwestie i odnoszą sie do innych stref walki(hubad do trappingu ,a pummeling do zwarcia...zapaśniczego)

Jose Reina

A ja bym pokusil sie o takie wytlumaczenie ostatniego "latania" Pepe, a mianowicie:

Pepe lata tak od momentu jak przyszedl Skrtel ktory jakby sie nam nie prezentowal i jakich ocen nie dostawal to nie jest w klubie jeszcze jakis wielki szmat czasu.
A te dwa/trzy loty jak na moje byly spowodowane nie poszumieniem pomiedzy Hiszpanem i Slowakiem. Potrzeba jedynie czasu i sie chlopaki ogarnal i bedzie cacy.

Ale co racja to racja. Reina powoduje u mnie ostatnio palpitacje serca gdy mam rzut rozny, oczywiscie to powod jego zachowania jak i naszej ukochanej strefy
Jednak jak narazie to nie zmienilbym go na nikogo bo nie widze lepszego bramkarza, ktorego mozna wciagnac do naszego klubu. Refleks Pepe jak na moje jest zaraz po refleksem Ikera i to powinno byc argumentem dla tych, ktorzy chca go wymienic.

Pozdrawiam

 

Walka kontaktowa w hard s-f [pseudonauka]

/Grim/>>>

Przepraszam, ale przez całą rozmowę odniosłem wrażenie, że rozmawiamy o mieczach. Poza tym to jesteś pewien, że to była katana? Tego raczej się nie używa do samobójstw.

Oprócz tego mam 2 pomysły, które jak mam nadzieję są warte więcej:

1. Wojownicy przyszłości dysponuję nadludzkim refleksem [w czasie walki postrzegają świat w zwolnionym tempie] i szybkością, dzięki czemu unikanie kul nie jest dla nich żadnym problemem. Oprócz tego ich radar potrafi wykryć rakietę z bardzo dalekiej odległości, a dzięki osobistemu teleportowi potrafi się wyteleportować ze strefy rażenia. Broń laserowa jest duża i nieporęczna przez co oddziały specialne raczej jej nie używaja, a dodatkowo można ją łatwo zauważyć i zniszczyć zanim odpali. Tacy wojownicy w czasie walki wręcz będą używali broni białej.

2.Nowoczesne pancerze można spenetrować tylko nowym rodzajem broni, która robi duże łubudubudu, więc przy cichych operacjach używa się nowoczesnej broni białej.

2.

Takie tam:)

Cytat: Mały update i przy okazji jedno pytanie do fotografów. Jak doświetlić strefę przydenna. Oświetlenie z góry odpada. Na pewno trzeba to zrobić jakoś fachowo od przodu albo z kąta tak żeby uniknąć refleksów, tylko jak?

Z przodu odpada; ostatecznie softbox (po kątem) fitr polaryzacyjny i/lub skylight. Można spróbować wziąć lampę z malutkim softboxem i próbować doświetlić z góry interesujący nas fragment, a resztę oświetlać przez duży softbox z lampą studyjną, również z boków.

Reklamowisko - czym nas straszą i zadziwiają w tivi

Cytat: Gdyby to było możliwe, dobrze by było zrobić następną reklamę: stop pieszym bezmózgim. I stop głupkom wioskowym na rowerach. Tak dla równowagi.



I tu się Borsuku zgodzę w 100%. Owszem, są kierowcy jeżdżący jak wariaci (sic!) kompletnie bez wyobraźni, ale nie tylko oni są przyczyną wypadków. Gdzie indziej pisałem już o rodzicach, którzy pozwolili dziecku (wiek poniżej 10 lat, tak na oko) jeździć na rowerku po ulicy przylegającej do ruchliwej drogi, poza terenem zabudowanym. Gdyby nie resztki refleksu, zza krat bym to pisał, choć po skręcie jechałem niewiele poniżej 40 km/h. I kto jest winny w takiej sytuacji? Media stwierdzą że kierowca (znaczy się ja) a to że dzieciak pod opieką rodziny szaleje po całej drodze to już nieważne, w końcu to kierowca jest wariat. Albo rowerzyści, jadący sobie beztrosko jednokierunkową pod prąd, a co. Nie żeby chodnikiem, a po prostu po ulicy. Latem u nas jest to plaga, zwłaszcza w wykonaniu przybyszów ze strefy ojro. No i chyba każdy kierowca zetknął się z przypadkiem pieszego w końskich okularach, czyli: 'nieważne, nie patrzę na drogę, patrzę prosto bo jestem na pasach i idę. Ja idę, więc kierowcy won'. Ech, wziąć pałę po prostu.

Żeby nie było - jestem kierowcą saochodu, rowerzystą i pieszym, więc staram się poruszać, tak pojazdami, jak i nożnie by nie prezentować zachowań wkurzających mnie u innych użytkowników drogi. Tyle że mam wrażenie, że jestem w tym raczej samotny, parząc na to co się na drogach dzieje.

PODWYŻKA TARYFY

O opłacie początkowej pisałem już nie raz, tak samo o tej za postój. Tylko że one nie są zależne od korporacji a od urzędu miasta który ze swoim refleksem podniesie pewnie wejściówkę na 7 zł jak ropa dobije do 6. A z rabatami na wyjazdy w drugą strefę proszę bardzo, powyżej 20km od granic miasta.

Miasto...

Po 10 minutach marszu Sara wyciągnęła gdzieś rękę. Natychmiast wtedy w nia trafił promień lasera który wrócił tam skąd został wystrzelony. Dało sie usłyszeć lekki wybuch

-Kurde... przypalił mi sie naskórek... ale refleksu trochę mam...

Poszliście dalej. Po 5 minutach trafiliście do jakiejś strefy gdzie budynki wyglądały lepiej

-O, już jesteśmy...tylko który tu budynek... osłaniaj mnie...

I zaczęła latać z budynku do budynku...

żarówki H4 Philips Nightguide - gdzie w wawie?

Cytat: w sobote chce stestowac w trasie, wiec musze kupic jutro.



Zalew, jak stestujesz żaróweczki, to napisz, co obiektywnie o nich sądzisz i czy warto, bo powiem, że wygląda to kusząco w teorii.

recenzja bardzo wstepna, bo bez udzialu innych swiatel jechalem dosc krotki odcinek, oraz mam chwilowo zle ustawione swiatla.. ogolnie w dzien naprzeciwko samochodzu nie czuje roznicy w 'bialosci', poza tym ze na samym brzegu reflektora mam wyraznie zolta plame swiatla... natomiast jak juz jest ciemno to odblaski z bialych linii jezdni sa duzo wyrazniejsze (porownuje ze standardowymi h4 tez philipsa) i 'bielsze'.. to co opisuja o tych zarowkach '3 strefy czegostam' brzmi jak farmazon marketingowy, natomiast jak stanalem blisko ciemnego samochodu to na niektorych krawedziach refleksu kolor jest zolty opalizujacy, a reszta biala, wiec chyba cos jest na rzeczy z tym rozmieszczeniem barw.

nie powalilo mnie w stylu 'wow, teraz to widze', moze dlatego ze stare jeszcze nie byly zuzyte a wzrok sam w sobie mam dobry; ale mam wrazenie ze zasieg swiatla jest nieco wiekszy i z odblaskow (znaki pionowe i poziome) wraca duzo wiecej.

dokladniej bede mogl stwierdzic jak poprawie taki jeden dzyndzel co mi sie obluzowal przy reflektorze i bede mogl je prawidlowo ustawic :)

Paranoia

No i przyszło mi wreszcie zagrać w Paranoię (5 edycja). Za sprawą Piżmaka, który nam mistrzował, była to genialna rozrywka

Na starość bardziej pożądam sesji rekreacyjnych niż wysokobudżetowcyh. Zamiast epokowych pod względem klimatu, przebrań i fabuły rozgrywek bardziej mam ochotę na odprężający ubaw. Paranoia wychodzi w 100% na przeciw moim oczekiwaniom- boki można zrywać ze śmiechu, co nie znaczy że jest to głupia rozrywka, gdyż uczy refleksu i znajdowania wyjścia z podbramkowych sytuacji.

Najbardziej rozśmieszyła mnie kwestia:

"Siedzicie nadal podkuleni w żółtej strefie. Za drzwiami słyszycie jak ktoś sobie śwpiewa: La, la, la, komputer jest bardzo fajny ale komuniści są jeszcze fajniejsi ".

Polska - Ekwador

W dzisiejszym meczu towarzyskim reprezentacja Polski pokonala reprezentacje Ekwadoru az 3 - 0!!

Wydaje mi sie ze Polska zagrala jeden z najlepszych swoich meczy poniewaz wlasciewie zawodnicy ne popelnili wiekszych bledow co bardzo czesto im sie zdarza. Byly jedynie male bledy z ktorych przeciwnik mogl zdobyc nawet bramke ale bledy te byly spowodowane glownie bardzo zlym stanem murawy na ktorej mozna bylo praktycznie sie kapac

Ogolna postawa Polakow byla imponujaca. Duzo biegali byli waleczni i aktywni w kazdej strefie boiska, czesto stosowali pressing co skutkowalo bledami przeciwnika. Jop i Baszczynski odlawlili kawal dobrej roboty zarowno w obronie jak i wspomagajac swoich reprezentacyjnych partnerow w ataku. Oboje strzelili bramki. Boruc pokazal ze potrafi bronic wykazal sie refleksem i opanowaniem. Dudek pokazal ze nawet po gwizdku arbitra jest w stanie skupic sie na boisku i obronil niemal 100 %-owy strzal przeciwnika - wykazal sie przy tym dobrym refleksem. Krzynowek mimo niewykorzystanego rzutu karnego pokazal ze wraca do szczytowej formy. Nawet Drewniak mial zasluge w ostatniej bramce bo to dzieki jego asyscie Mila skierowal pilke do siatki podwyzszajac wynik na 3:0, ale oprocz tego nie pokazal nic dobrego... Reszta zawodnikow nie wyrozniala sie niczym szczegolnym ale grala dobrze.

Źyję, choć trafiła mnie rakieta

'Awaria niekontrolowana" Wiraże 20/2003
....Ppłk Andrzejewski po otrzymaniu zgody od NN na odpalenie SRCP-WR przycisnął przycisk bojowy i po upewnieniu się, że rakieta nie została odpalona, zameldował: „Nie zeszła, wyprowadzam”. NN potwierdził informację, że cel nie został odpalony, przestał śledzić lot ppłk. Andrzejewskiego i zajął się naprowadzaniem kolejnego pilota na drogę bojową. Tymczasem ppłk Andrzejewski nie wykonał natychmiastowego wyprowadzenia w lewą stronę, tylko kontynuował lot po prostej z niewielkim odchyleniem w lewą stronę, zbliżając się nieświadomie do strefy rażenia rakiet.

..... Tylko dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności pilot nie został rażony odłamkami rakiety, ponieważ w chwili wybuchu jej samolot znajdował się w lewym zakręcie z dużym przechyleniem. Pilot został zasłonięty kadłubem samolotu przed śmiertelnym rażeniem odłamków.

.....Pomimo kilku wcześniej popełnionych błędów dobrym refleksem i prawidłowym działaniem w krytycznej sytuacji wykazał się ppłk Adnrzejewski, katapultując się z płonącego samolotu. Dzięki temu KBWL MON badała awarię, a nie katastrofę.

Zapraszam do lektury artykułu w całości: http://czasopismasp.mil.p...0-2003/awar.htm

1

Celem gry jest zlikwidowanie wszystkich kul z ekranu, aby nie wpadły one do "czaszki". Na początku gry z pewnego miejsca wylatują określonym torem kolorowe kule (czerwone, zielone, niebieskie, żółte, różowe i białe). Na końcu toru znajduje się ta nieszczęsna czaszka. Gdy kule wpadną do czaszki, to następuje koniec gry. W określonym miejscu znajduję się obrotowe działo, z którego po wciśnięciu lewego przycisku myszy wylatują kule. Gdy wystrzelona kula trafi w dwie inne kule tego samego koloru, następuje ich likwidacja. Po zlikwidowaniu wszystkich kul program przenosi do następnego etapu.
Im więcej zniszczonych na raz kul, tym większa ilość punktów. Po zniszczeniu kul inne kule przemieszczają się po torze wg określonego schematu. Niektóre kule na jakiś czas zawierają różne bonusy jak spowolnienie ruchu kul, bomba, cofnięcie kul czy naprowadzacz.
Im dalszy etap tym bardziej skomplikowane układy torów, po których poruszają się kule, większa ilość wlatujących na plansze kul oraz większa szybkość poruszania się kul.
Grafika w grze jest bardzo ładna, kolorowa i bardzo szczegółowa. Gra jest podzielona na strefy, a strefy na 5, 6 lub 7 etapów. Ogólnie gra jest bardzo przyjemna i przez dłuższy czas na pewno zapewni ciekawą rozrywkę. Wymaga refleksu i szybkiego podejmowania decyzji w wyborze likwidacji kul.
(tekst pochodzi z www.grylogiczne.pl/)
Dodam zdjęcie

Efekt Flynna


 - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - :mirror:
pl.sci.biologia,pl.sci.filozofia,pl.sci.medycyna

Cytat:| Witam

| Mam takie pytanie: czy ktoś spotkał się kiedyś z jakimiś badaniami na
| temat ilości dzieci w zależności od iq rodziców. [...]

| Marek Mendel
Co do statystycznego ujecia tej sprawy masz racje.

Jezeli przyjmujemy genetyczne uwarunkowanie inteligencji to im wiecej
dzieci beda mieli inteligentni rodzice tym wyzsze bedzie iq populacji.

Problem realnosci tego twierdzenia jest jednak bardziej zawiklany z
dwoch powodow.

Po pierwsze jest w naukach biologicznych przyjete twierdzenie ze liczba
potomstwa rosnie wraz z pogarszaniem sie warunkow zyciowych
organizmow doroslych. Skoro przyjmujemy ze jednostki inteligentniejsze
radza sobie w zyciu lepiej to beda one mialy mniej potomstwa niz
jednostki mniej inteligentne.

Po drugie, bardziej humanitarnie ale dalej korzystajac z tych samych
zalozen, jednostki inteligentniejsze, swiadome ogromu pracy jakie beda
musialy wlozyc w zapewnienie potomstwu optymalnych warunkow oraz
ograniczen, jakie niesie ze soba posiadanie potomstwa, swiadomie
redukuja liczbe posiadanych dzieci.

Tak po krotce patrzy na te sprawe biologia ewolucyjna i socjologia.

Pozdrawiam
Mirabilis



Z powyższego opisu wynika, że inteligencja zwana "iq rodziców"
w świetle biologii ewolucyjnej i socjologii - to ślepy zaułek ewolucji
skazujący populacje o lepszych warunkach życiowych - na wymarcie.
Trochę to sprzeczne z moim wyobrażeniem o haremie w którym
im bogatszy szejk - tym ma więcej dzieci
ale
być może nauki cywilizacji zachodu, lansowane modele i styl życia
nie uwzględniają tych, którzy przejmą kontrolę nad światem
gdy inteligencja ze strefy IQ oraz wytresowane na inteligentów
rzesze - znikną drogą naturalną z mapy świata.

PS. ciekawostką jest, że testy na IQ sprawdzają poziom informacji
wyuczonej i zapamiętanej z wykazaniem refleksu
a więc
tępi rodzice mogą mieć SUPER inteligentne dzieci, jeśli je
odpowiednio hodować czyli trenować i tresować.
Tak. :)
Edward Robak*
--~--~---------~--~----~------------~-------~--~----~------~----~--~--
ĂĄ http://groups.google.pl/group/free-pl-prawdy?lnk=li&hl=pl
-~----------~----~----~----~------~----~------~--~-----~-------~--~---

Zderzenie - jak sie ratowac?


: Ad. 1. Jak walić, to nigdy centralnie. Gdy uderzysz choć trochę od linii
: środkowej, większość energii zostanie przetworzona w ruch obrotowy, a nie
: w

: Chyba bladzisz. Nadac ruch obrotowy wspolczesnemu samochodowi (ciezki z
: przodu) jest dosc latwo, wiec idzie na to niewiele energii. Przy tym jest
OK. Nie mówię, że w ruch obrotowy ma pojść pół energii zderzenia. Chodzi mi
o to, że uderzając z off-setem masz szansę trochę energii stracić w ruchu
obrotowym, ale przede wszystkim masz szansę uniknąć zatrzymania się na dwóch
metrach ze 100km/h.

: mowiac taka, jak miedzy zaroweczka z latarynki a reflektorem
: przeciwlotniczym.
Co to jest? Strzelasz tym do samolotów? :)))

: A poza tym przy zderzeniu typu offset cala energie pochlania jedna strona
: strefy zgniotu - wiec trudniej jej spelnic zadanie. Zwroc uwage, ze
Eee, tam. Śmigasz bokiem.

: poczatku robiono wylacznie crash'e calym przodem. Pamietasz ten nieslawny
: test poldiego w auto-swiecie? Wypadl w nim jak volvo, ale "obiektywny"

Możesz streścić? Nie znam szczegółów.

: Gdy zostaniesz wprawiony w ruch obrotowy na zatrzymanie samochodu masz o
: wiele więcej miejsca.
: Jesli akurat jestes na lotnisku. Tak normalnie, to reszte energii tracisz
: na drzewie, slupie, budynku, przeciwskarpie rowu lub (przy odrobinie
: szczescia) dokonujac orki glebokiej w kartoflach.
Bez przesady. Czasem się udaje. Statystycznie rzecz biorąc powierzchnia
zajmowana przez drzewa i budynki jest niewielka w stosunku do powierzchni
Ziemi. ;))

: Praktyka (i teoria) pokazuje, ze znacznie latwiej odzyskac kontrole nad
: FWD, chyba ze jedziesz jak baba.
Pewnie, że łatwiej. Rozluźniasz zakręt i lądujesz na czołówce.

: Zachowanie kontroli w RWD wymaga wiekszej
: praktyki i refleksu - ale przyjemniej sie jezdzi RWD moim zdaniem :)
O, właśnie.

: Zwróć uwagę na pijaków poszkodowanych w wypadkach samochodowych (i nie
: tylko). Często przeżywają wypadki, które powinny prowadzić do śmierci. I
: dzieje się to wg mnie dzięki totalnemu rozluźnieniu całego organizmu.

: To tylko stereotyp. Pijacy czesciej ulegaja wypadkom i czesciej odnosza
: ciezkie obrazenia - tyle, ze alkohol znieczula i dla postronnego
: obserwatora gosciu sie gramoli rownie zgrabnie jak przedtem. Dopiero w
: szpitalu wychodza zlamania, krwotoki, pekniecia narzadow itd.
Nie jestem pewien, czy masz rację... Ale jak tu się przekonać, kto ją ma?
        Andrzej

Takie tam:)

Mały update i przy okazji jedno pytanie do fotografów. Jak doświetlić strefę przydenna. Oświetlenie z góry odpada. Na pewno trzeba to zrobić jakoś fachowo od przodu albo z kąta tak żeby uniknąć refleksów, tylko jak?

Górnopłat Nemo E_sky czyli coś dla początkujących

Cytat:No i dotarł do mnie NEMO!
Generalnie ok, ale mam kilka uwag:
1. Przyoszczędzili na długości kabelków od serwa, nieźle się napociłem żeby ułożyć nadajnik tak aby dało się tam coś jeszcze jakoś po przepinać. Ja rozumiem: krótszy kabel mniejsze straty ale to trochę przesada.
2. Brak wyłącznika- trzeba będzie coś dorobić
3. Gumki od mocowania skrzydła strzeliły przy 1 próbie zdjęcia - dobrze że mam starą dętkę
4. Uchwyt lotki jest przystosowany do grubszego płata wobec czego zerwałem gwint próbując dokręcić na sztywno - efekt taki że teraz trzyma się na klej.
5. Otworki piastach serw są za małe i nie pasują do średnicy cięgien z zestawu - trzeba rozwiercić.
6. Trzeba będzie pomalować bo oryginalnie naklejki są wg mnie Beeeee....
7. Musiałem podciąć stery wysokości i kierunku bo miały kolizje w skrajnych położeniach

Poza tym to ok. Niestety w mojej strefie klimatycznej wali od 2 dni śniegiem i nie da się go oblatać.

Nie wiem dlaczego ale ster kierunku w FMS szaleje - nie da się go ustawić (w modelu działa OK) - jest na to jakaś rada



Wszystko jak umnie te same problemy na FMS-ie ale ja odłączyłem ster kierunku i latam na FMS-ie bez niego co do cięgien też musiałem rozwiercać, tak samo krótkie kabelki wyłącznik ja zrobiłem (ponieważ prawie bym go rozwalił przed oblotem chciał wystartować na stole ale dzięki szybkiemu refleksowi taty wszystko sie dobrze skończyło)
Ja wyłącznik mam tak zrobiony(sprzodu na szybce)



Stery kierunku i wysokości też musiałem podciąć.

Te wady są do zrobienie w jeden wieczór max 2.Ile Ci waży gotowiec do lotu ?? jak byś mógł to może jakieś fotki a jeszcze jedno jakie malowanie??

Puchar Ekstraklasy

Po raz kolejny piłkarzom Wisły nie udało się zwyciężyć w meczu pucharu Ekstraklasy. Tym razem podopieczni Macieja Skorży zremisowali 1:1 w wyjazdowym spotkaniu z GKS-em Bełchatów. Pierwszą bramkę w barwach Wisły Kraków zdobył Tomas Jirsak.

Tak jak zapowiadał trener Skorża, od początku na murawę wybiegli zmiennicy. Mecz w pierwszej połowie jednak nie zachwycał swoim tempem. Chociaż ambicji zarówno zawodnikom jednej jak i drugiej drużyny nie brakowało. Spotkanie toczyło się głównie w środkowej strefie boiska, a piłkarze nieczęsto dochodzili do sytuacji, w której mogliby zdobyć bramkę. Do szatni po bezbarwnej pierwszej części zawodnicy schodzili remisując bezbramkowo.

Początek drugiej połowy to bardziej dynamiczna gra obydwu zespołów. Już trzy minuty po rozpoczęciu drugiej połowy piłkarze GKS-u mogli pokonać bramkarza drużyny gości. Na szczęście bardzo dobrym refleksem wykazał się Juszczyk i w ładnym stylu obronił strzał i dobitkę. Później Wiślacy kilkakrotnie stworzyli groźne akcje pod bramką bełchatowian, niestety brakowało wykończenia. Krakowianie zaczęli dominować w spotkaniu, opanowali środek pola, a ich ataki stały się coraz to groźniejsze. W 64. minucie ładnym strzałem z 25. metrów popisał się Małecki, a jego strzał z trudem wybronił Kozik. W 71. minucie ładny kontratak przeprowadzili gospodarze, Costly wypuścił Kuświka a ten przelobował bramkarza, na szczęście niecelnie. Na odpowiedź bełchatowianie nie musieli długo czekać. Już minutę później Wiślacy przeprowadzili kolejny bardzo ładny atak. Tym razem Małecki dośrodkował spod linii końcowej boiska na 4. metr. Tam do piłki dopadł Jirsak i umieścił ją w bramce. Gdy wydawało się już, że krakowianie mają wszystko pod kontrolą, w 87. minucie w polu karnym sędzia odgwizdał faul Kokoszki na Kuświku. Rzut karny na bramkę zamienił Grodzicki, chociaż bramkarzowi krakowian niewiele brakło by obronić jego strzał. Kilka minut później arbiter zakończył spotkanie, a zespoły podzieliły się punktami.

GKS Bełchatów - Wisła Kraków 1:1 (0:0)
0:1 Jirsak 72'
1:1 Grodzicki 88' (k)

GKS Bełchatów: Sapela (46' Kozik) - Herrera, Magdoń, Grodzicki, Marciniak - Sanchez (46' Chwastek), Rachwał, Cetnarski (46' Cetnarski), Wróbel - Costly, Kuświk

Wisła Kraków: Juszczyk - Rygielski (85' Jacek), Kokoszka, Thwaite, Magiera - Małecki, Jirsak, Mączyński, Ćwielong (75' Szabat) - Dudu (46' Paulista), Boguski (46' Piotr Brożek)

Żółte kartki: Herrera, Costly (GKS)
Sędziował: Jacek Walczyński

W drugim meczu Górnik Zabrze pokonał Zagłębie Sosnowiec 1:0.

Wszystko o Farmutilu i Henryku Stokłosie

Byłam tam!!!

Minutę po odjeÂździe eskortujących nas policjantów z grupą ekologów wsiadaliÂśmy do 3 samochodów zaparkowanych we wsi Brodna 2 km od FARMUTILU, poza strefą szlabanów ustawionych nieprawnie na drodze. Nagle z odgromną prędkoÂścią z za przesłaniającego ogrodzenia podjechał do szlabanu od strony Farmutil samochód. Wysiadł Henryk S. z kilkoma ochroniarzami. Krzyczał kto tu jest, łapać ich, nawoływał do przemocy, już id ą ludzie z mojego zakładu, otoczyć ich, dokonał prawdziwego najazdu i napadu który w jego wykonaniu przerodził się w napad bandycki. OÂświetlał twarze, kipiał złoÂścią i chęcią wyładowania się, uderzał latarką w samochody, uderzał w szyby celując w twarze pasażerów. Po chwili znalazł osobę na którą urządził polowanie - Huberta K. Polecił zablokować ostatni w kolumnie samochód - Huberta. Kilku ochroniarzy rzuciło się na maskę. W tym momencie ex senator otworzył drzwi kierowcy, osobiÂście wyciągnął p. Huberta z wozu szarpiąc go i bijąc, zniszczył m.in okulary spowodował obrażenia, krzyczał brać go. Na szczęÂście udało się na moment wyswodzić, samochód był na chodzie, a ochroniarze wykazali się refleksem, zdązyli uskoczyć na boki. Droga była wolna. Mniej szczęcia miał p. Brodala. Na polecenie Stokłosy "Brać go" pochwycono go, a Stokłosa kopniakami i szarpaniem za uszy wymierzał sprawiedliwoÂść. Na szczęÂście po chwili wróciła wzywana ze względu na grozę sytuacji POLICJA i odbiła p. Brodalę z rąk oprawcy. Piszę w liczbie pojedynczej, gdyż ochroniarze zdawali sobie sprawę że znajdują się poza terenem zakładu na terenie miejscowoÂści Brodna i podejmowali działania wymuszane przez głównego gangstera, wykonując je w sposób bez istotnej szkody dla uczestników protestu.

WiększoÂść artykułów dotyczących opisywanego zdarzenia znajdziesz na stronie Stowarzyszenia www.kropla.vel.pl

Zuma



ŚWIETNA GRA! WYSOKA GRYWALNOŚĆ!! POLECAM !!

Celem gry jest zlikwidowanie wszystkich kul z ekranu, aby nie wpadły one do "czaszki". Na początku gry z pewnego miejsca wylatują określonym torem kolorowe kule (czerwone, zielone, niebieskie, żółte, różowe i białe). Na końcu toru znajduje się ta nieszczęsna czaszka. Gdy kule wpadną do czaszki, to następuje koniec gry. W określonym miejscu znajduję się obrotowe działo, z którego po wciśnięciu lewego przycisku myszy wylatują kule. Gdy wystrzelona kula trafi w dwie inne kule tego samego koloru, następuje ich likwidacja. Po zlikwidowaniu wszystkich kul program przenosi do następnego etapu.

Im więcej zniszczonych na raz kul, tym większa ilość punktów. Po zniszczeniu kul inne kule przemieszczają się po torze wg określonego schematu. Niektóre kule na jakiś czas zawierają rózne bonusy jak spowolnienie ruchu kul, bomba, cofnięcie kul czy naprowadzacz.

Im dalszy etap tym bardziej skomplikowane układy torów po których poruszają się kule, większa ilość wlatujących na plansze kul oraz większa szybkość poruszania się kul.

Grafika w grze jest bardzo ładna, kolorowa i bardzo szczegółowa. Gra jest podzielona na strefy, a strefy na 5, 6 lub 7 etapów. W wersji demo można grać przez krótki czas - gra wyłącza się i nie można już jej więcej uruchomić. Ogólnie gra jest bardzo przyjemna i przez dłuższy czas napewno zapewni ciekawą rozrywkę. Wymaga refleksu i szybkiego podejmowania decyzji w wyborze likwidacji kul.

lub
http://mihd.net/7qs1knv
hasło: www.6600.x.pl

1

Werder wygrywa w Dortmundzie

W niedzielnym meczu 29. kolejki Bundesligi Werder Brema pokonał na wyjeździe Borussię Dortmund 2:0.
Wicemistrzowie Niemiec wrócili tym samym na drugie miejsce w tabeli, a BVB pozostało na 15. pozycji i ma tylko dwa punkty przewagi nad strefą spadkową.

Początek spotkania należał do gości, którzy jednak podobnie jak rywale nie byli w stanie stworzyć czystej sytuacji bramkowej. Dopiero w 19. minucie po dośrodkowaniu Miroslava Klose celnie główkował Diego, ale Roman Weidenfeller popisał się dobrym refleksem.

Pięć minut później pierwszy strzał oddali gospodarze. Steven Pienaar podał do Aleksandra Frei'a, a najlepszy strzelec Borussii uderzył z 18 metrów nad poprzeczką. Trzy minuty później okazję miał Florian Kringe, ale i on nie trafił w światło bramki.

Werder zrewanżował się akcją Patricka Owomoyeli, po którego dośrodkowaniu Klose z siedmiu metrów wpakował piłkę od bramki o dał prowadzenie swojej drużynie. Już 120 sekund później BVB mogło wyrównać, ale kolejnym, który spudłował był Tinga.

Zemściło się to w 39. minucie, kiedy sfaulowany został Jurica Vranjes, a Diego przymierzył z rzutu wolnego z 18 metrów i było 0:2. W drugiej połowie gospodarze starali się odrobić straty, lecz ich celowniki nadal były źle ustawione. W 59. minucie po podaniu Nuri Sahina uderzał Euzebiusz Smolarek, ale niecelnie.

Werder natomiast nastawił się na obronę korzystnego rezultatu i grę z kontry. W 67. minucie bliski podwyższenia wyniku był Aaron Hunt, który przejął piłkę po nieporozumieniu w szeregach rywali, lecz po jego strzale kolejny raz dobrze interweniował Weidenfeller.

Potem jeszcze dobrą okazję miał rezerwowy Markus Rosenberg, ale Szwed przestrzelił z pięciu metrów i rezultat nie uległ już zmianie.

Borussia Dortmund - Werder Brema 0:2 (0:2)
0:1 Klose 28'
0:2 Diego 39'

Wipeout Pure

[center]Wipeout Pure[/center]



Jeśli kiedyś - jako mały chłopiec chciałeś zasiąść za sterami najszybszego statku kosmicznego
to tak ta gra jest dla ciebie. Oczywiście nie możemy zapominać o fanach najróżniejszych arcade i racingów.

Gra wpycha nas w rok 2197 gdzie liczy sie tylko prędkość i to czy wygramy i przeżyjemy ,czy polegniemy na wieki.
Zasiadamy za sterami najszybszego antygrawitacyjnego ,,ścigacza".Aby wygrać bedziemy używać wielu metod by pokonać
naszych rywali chociażby rażenie przeciwników dostępnym arsenałem broni (bomby, rakiety, plazmy) a także pomocnych
narzedzi jak np. AUTO PILOT czy TURBO.
Poziom trudności gry jest zróżnicowany.Zaczynając od klasy VECTOR nastepnie VENOM i kolejne
początkowo zablokowane FLASH i RAPIER.Wiec nie musimy sie bać ze od samego początku utkniemy gdzieś w rozgrywce.
W dalszej cześći gry np. na poziomie FLASH zdarzy wam sie że bedziecie musieli przechodzić trase nawet po kilkanaście razy,
co po dłuższej chwili daje jakbyśmy znali ją na pamieć.
Wipeout wyciska z konsolki wszystkie soki urzekając nas grafiką i 16 zróżnicowany trasami.Dokładnie wykonane modele
pojazdów i otarcia o tor wywołują niezapomniane wrażenia.Gra posiada tryby TOURNAMENT(turniej) ,
TIME TRIAL (jazda na czas) ,SINGLE RACE (pojedynczy wyścig), oraz opcje TRENING gdzie możemy nabyć troche umiejętnośći.
Na moje uznanie należy tryb ZONE (strefa) gdzie smigamy na maxa bez hamulców (dla mnie trenig refleksu).Jeśli jedna
skończymy juz gra to nie należy płakać - na stronie gry mamy do pobrania mase dodatków od tras ,ścieżke dzwiękową
po nowe modele pojazdów.
(Oczywiście można też sciągnąć bezpośrednio poprzez gre)

Producent: Studio Liverpool
Wydawca: Sony Computer Entertainment
Dystrybutor PL: Sony Polska
Kategoria: wyścigi/arcade

Tryb gry: single player/multiplayer
Wymagania wiekowe PEGI: 3+

Zalety:
-grywalność i wczucie sie w gre
-spory zasób asortymentu rażącego
-widowiskowa grafika
-muzyka
-tryb multiplayer
-wszysto to czego brakowało na psx

Wady:
-w pewnych momentach za trudna
-masakryczny poziom RAPIER

Moja ocena to 9+ POLECAM

Na policj


Cytat:Nic bardziej błędnego, na alejkach rozwaleni na
| ławkach (również rozwalonych) bezdomni, pijaczki, a w najlepszym
przypadku
| młodzież pijąca piwko i dziwnym trafem nie trafiająca nigdy do kosza na
| śmieci, używająca swobodnego języka w natężęniu uniemożliwiającym
rozmowę
| w
| promieniu 10 metrów,

to fakt, rzeczywiscie nie jest tyo fajne :/
ale zastanawia mnie w jaki sposob policja moze zaradzic tym bezdomnym czy
totalnym pijaczkom?
no bo mlodziez to jeszcze nastrasza...



Wiesz jeśli zaczniemy w ten sposób podchodzić do sprawy , to zostawmy
wszytkich, którzy lamią prawo, bo w sumie co im można zrobić?
Cytat:

| na trawnikach dzieci grające w piłkę, co w tym złego?,
| otóż trawniki długo takiego natężęnia deptania nie wytrzymają, poza tym
| już
| dwa razy piłka trafiła w wózek z 3 miesięcznym dzieckiem i tylko
| refleksowi
| zawdzięczam, że maluch nie ucierpiał.

widzisz tutaj juz problem postrzegam troche inaczej...
za kilka lat twoje dziecko podrosnie i moze bedzie chcialo pograc na
trawce... i nie bedzie mialo gdzie.
prawda - obok jest boisko ale...betonowe:/ nie rozumiem co to za pomysl
wyelewac beton na boisko... tu az sie prosi o jakies odszkodowania w razie
wypadku, ciekawe czy te obiekty spelniaja jakies normy bezpieczenstwa...
takze co w tym przypadku - policja ma ganiac za dzieciakami z pilka? hmm



:/

Troszkę racji w tym masz, ale z drugiej strony to może rozwiązać to w inny
sposób, a nie proponować dzieciom urządzania placu zabaw na jedynym
reprezentacyjnym skwerze w Policach. Na terenie zespolu jest boisko
betonowe, ale jest też miękkie boisko do kosza i duży plac trawy pod
basenem, tam też widuję grające dzieci i nie mam nic przeciwko

Cytat:/tutaj bedzie troszke OT/
sam mialem spory problem jeszcze kilka lat temu kiedy prawie codziennie
wychodzilem grac w pilke... do czasu kiedy wylali mi na "dzikie" boisko
przed blokiem beton i nazwano to kortem tenisowym. nikt w tenis tam nie
gra,
beton popekany a w pilke tez juz sie nie da :/
najblizsze boisko z miekkim podlozem bylo na osrodku dla dzieci
niepelnosprawnych no ale coz - tam bylismy niemile widziani, przeganiano
nas
a teraz to juz je chyba czyms zabudowali...
nastepne w kolejnosci boisko znajdowalo sie przed "leningradami" - jak
wiadomo - zabudowano z jednej strony, po drugiej powstal parking i te
budki
przez co tez jest to teren niezdatny do grania
teraz jak mam ochote pograc to zasuwam za "osemke" ale dla dzieciaka to
spory kawalek drogi
i jak tu sie dziwic ze dzieciaki graja pomiedzy blokami czy wlasnie w
takich
parkach? myslisz ze majac jakas sensowna alternatywe nie wybraliby po
prostu
boiska?
jedno profesjonalne boisko, wciaz zajete i dostepne tylko dla mlodziezy z
okolicy nie rozwiazuje sprawy:/
/koniec OT/

. Co parę metrów grupki pijaczków, przepraszam
| zapracowanych ojców rodzin chcących po pracy odpocząć w gronie kolegów i
| ugasić pragnienie butelką wódki lub wina, rozbitą później o drzewo, ale
w
| sumie czego się czepiam?. Zasadniczo chodzi mi o to, że w żadnym z w/w
| przypadków nie było w okolicy żadnego patrolu, który można by poprosić o
| interwencję, zaznaczam, że opisanie sytuacje nie są jednorazowe, tylko
| niemalże cyklicznie, zainteresowanym mogę podać pory dnia i dni
tygodnia,
| w
| którym można samemu zaobserwować takie obrazki.Nie mogę nic powiedzieć o
| innych miejscach w Policach , bo najczęsciej bywam w rejonie, który
| opisałem. Nie wydaje mi się aby rozwiązaniem było wzywanie za każdym
razem
| prewencji telefonicznie.

a probowales chociaz raz zadzwonic? czy to taki apel zrobcie wy cos bo mi
to
przeszkadza;) poza tym nie jestem pewien czy policja moze cos poradzic,
chociaz rzeczywiscie mogliby im pouprzykrzac troche zycia...



Patrz wypowiedz Jurasa :-)))
Trochę strach dzwonić, poza tym wyobraź sobie nie każdy biega wciąż z
telefonem komórkowym, a zanim wrócę do domu zadzwonię i ktoś przyjedzie to
będzie po zawodach. Poza tym skoro widzicie to wszyscy, czemu panowie z
policji i straży miejskiej tego nie widzą

Cytat:| Jeśli chodzi o piesze patrole czy to policyjne, czy
| straży miejskiej, spotykam ich czasam w parku Solidarności
wygrzewających
| się w słoneczne dni na ławeczkach,

to moze najrozsadniejszym wyjsciem jest chodzic tam gdzie sie wyleguja?;)
wiem, ze to wyjscie malo satysfakcjonujace ale przynajmniej narazie chyba
jedyne - wybierac takie miejsca zeby bylo w miare spokojnie...



Mam lepszy pomysl, wyznaczmy bezpieczne strefy, ogrodźmy drutem kolczastym i
między 15 a 17 prośmy żulownie, żeby zrobili sobie drzemkę :-), (to tak na
marginesie), bardziej marzy mi się zwiększenie liczby pieszych patroli w
tych rejonach
Pozdrowienia
Alfino

Jeszcze o swiatlach przez caly dzien - podsumowanie


Cytat:Ja mam jeszcze pare innych propozycji. Nastepna ustawa wprowadzi (wszystko
w
celu poprawienia bezpieczenstwa :-)):
- obowiazek jazdy zima na zimowych oponach,



Uwazaj, niektorzy o czym takim juz marza...

Cytat:- zakaz palenia w samochodzie,



Jest (chociaz dotyczy tylko kierowcy i AFAIK tylko w terenie zabudowanym?).

Cytat:- zakaz kupowania nowych samochodow w kolorach ciemnych (w przyszlosci
mozna
bedzie wprowadzic nakaz przemalowania tych ciemnych ktore juz jezdza :-),



Proponuje przemalowywac wszystkie na jaskrawopomaranczowy. Oczywiscie
przemalowac nie moze byle lakiernik, a tylko np. wybrane zaklady,
ktorym udzielono koncesji na dokonywanie tego donioslego zabiegu
(tzn. rodzina i znajomi Ministra Transportu i Komunikacji oraz innych
urzednikow panstwowych, a takze ci, ktorzy potrafia "przekonac" tych
urzednikow do udzielenia im koncesji).

[ciach kilka slusznych propozycji]

Cytat:- przeprowadzanie obowiazkowych badan technicznych co 3 miesiace,



Czemu tylko co trzy miesiace? Proponuje co miesiac oraz w kazdym wiekszym
miescie, przez ktore sie przejezdza.

Cytat:- przeprowadzanie co rok obowiazkowych badan wzroku, sluchu i refleksu (z
tym to bym sie nawet zgodzil - sadzac po wypowiedziach niektorych
niedowidzacych kierowcow byloby to bardzo pozadane)
- podniesienie minimalnego wieku uprawniajacego do prawa jazdy do 21 lat,



Minimalnego do 30, maksymalnego do 45 :-)))

Cytat:- ograniczenie w miescie predkosci w miescie do 40km/h (w tzw. strefach
mieszkalnych do 10km/h :-))



Zakaz wjazdu do stref mieszkalnych, w terenie zabudowanym 5 km/h - nie
ma co oszczedzac, przeciez uratuje to zycie bardzo wielu osobom...

Cytat:- ustawowy nakaz uzywania klaksonu w czasie wyprzedzania,



Zamiast klaksony proponuje specjalna syrene i swiatla stroboskopowe.

Cytat:- zakaz uzytkowania samochodow starszych niz 20 lat,



Czemu az 20? Proponuje 5. Poza tym powinno sie zakazac rejestrowania
samochodow sprowadzanych z zagranicy, a jesli ktos ma roczne dochody
powyzej najnizszego progu podatkowego, to nie wolno mu kupic samochodu
uzywanego - musi isc do salonu. Poza tym kazdy samochod moze byc
odsprzedany tylko raz -jesli ktos kupil uzywany, to juz nie moze go
odsprzedac. Zauwazmy, ze oprocz podniesienia bezpieczenstwa na drogach
przez zapewnienie odpowiedniego stanu technicznego pojazdow, niewatpliwie
ulatwi to walke z plaga kradziezy aut...

Cytat:...
i mozna tak wymyslac dalej :-)



Pewnie. Tyle problemow jeszcze nie rozwiazanych :-)

Pzdr

Daniel Iwanowski

Zderzenie - jak sie ratowac?


Cytat:Ad. 1. Jak walić, to nigdy centralnie. Gdy uderzysz choć trochę od linii
środkowej, większość energii zostanie przetworzona w ruch obrotowy, a nie



w

Chyba bladzisz. Nadac ruch obrotowy wspolczesnemu samochodowi (ciezki z
przodu) jest dosc latwo, wiec idzie na to niewiele energii. Przy tym jest
to zupelnie inny rzad wielkosci - przeciez energie potrzebna do pokonania
oporów obrotu auta (zarzucenia tylem) mozesz wyzwolic chocby i na suchym
betonie, nie mowiac o polskim asfalcie :) Sprobuj natomiast uzyskac ot tak
energie potrzebna do skasowania strefy zgniotu - roznica jest obrazowo
mowiac taka, jak miedzy zaroweczka z latarynki a reflektorem
przeciwlotniczym.
A poza tym przy zderzeniu typu offset cala energie pochlania jedna strona
strefy zgniotu - wiec trudniej jej spelnic zadanie. Zwroc uwage, ze
crash-testy stopniowo z biegiem lat sa coraz trudniejsze do "zdania" - a na
poczatku robiono wylacznie crash'e calym przodem. Pamietasz ten nieslawny
test poldiego w auto-swiecie? Wypadl w nim jak volvo, ale "obiektywny"

Cytat:gniecenie strefy zgniotu. Popatrz sobie, jak potrafią lądować samochody
po
zderzeniu czołowym (ale nie centralnym) lekko skośnym. Czasem znajdują
się
od siebie odległe o dziesiątki metrów obrócone - różnie. A jak walisz
centralnie, to MUSISZ się zatrzymać na powiedzmy jednym, góra dwóch
metrach.
Gdy zostaniesz wprawiony w ruch obrotowy na zatrzymanie samochodu masz o
wiele więcej miejsca.



Jesli akurat jestes na lotnisku. Tak normalnie, to reszte energii tracisz
na drzewie, slupie, budynku, przeciwskarpie rowu lub (przy odrobinie
szczescia) dokonujac orki glebokiej w kartoflach.

Cytat:Kolejna rzecz. Przy dyskusji o wyższości FWD na RWD (czy tam odwrotnie)
mowa
była o poślizgu na zakręcie.
FWD: Tracąc przyczepność przednich kół (w najprostszym przypadku)
wyjeżdzasz
z zakrętu po stycznej -lądowanie na ugorze (na zewnątrz) lub czołówka
(do
wewnątrz).
RWD: Tracąc przyczepność tylnych kół (nie kontrując, jw.) wywijasz młynka
lądując w polu (na zewnątrz) lub walisz TYŁEM w przód auta jadącego po
zewnętrznej, co powoduje wypadek ze wściekłym młynkiem Twojego auta.



Praktyka (i teoria) pokazuje, ze znacznie latwiej odzyskac kontrole nad
FWD, chyba ze jedziesz jak baba. Zachowanie kontroli w RWD wymaga wiekszej
praktyki i refleksu - ale przyjemniej sie jezdzi RWD moim zdaniem :)

Cytat:Oczywiście wypadając w pole możemy upolować np. drzewo. Ja waląc w drzewo
wolę czołowo - centralnie, niż bokiem -patrz Bublewicz. Drzewo nie
pochłania praktycznie żadnej energii i jest bardzo twarde.



Drzewo pochlania sporo energii, ale sie nie odksztalca, niestety. Poza tym
zazwyczaj jest wezsze od samochodu i wystepuje nader niekorzystny rozklad
sil na nadwoziu, w efekcie czego drzewo to (czy slup) wmaszerowuje nam do
wnetrza (vide s.p. Bublewicz).

Cytat:

Ad. 2. Wydawać się może, że lepiej napiąć wszystkie mięśnie, zablokować
ręce opierając je o kierownicę. To może zdać egzamin przy małych
prędkościach.



Przy bardzo malych - juz walniecie przy 30kph moze najwyzej polamac ci
nadgarstki. Widzialem takie cos.

Cytat:Przy wielkich prędkościach napięcie mieśni będzie powodować dodatkowe
urazy
i złamania (...)



Dokladnie

Cytat:Zwróć uwagę na pijaków poszkodowanych w wypadkach samochodowych (i nie
tylko). Często przeżywają wypadki, które powinny prowadzić do śmierci. I
dzieje się to wg mnie dzięki totalnemu rozluźnieniu całego organizmu.



To tylko stereotyp. Pijacy czesciej ulegaja wypadkom i czesciej odnosza
ciezkie obrazenia - tyle, ze alkohol znieczula i dla postronnego
obserwatora gosciu sie gramoli rownie zgrabnie jak przedtem. Dopiero w
szpitalu wychodza zlamania, krwotoki, pekniecia narzadow itd.

T.

F1 - forumowa zabawa!

Co nas czeka?!

20 marca o 19.00 mamy GP #8. 27 marca mamy GP #9 o 18.00 i GP #10 o 19.00. Już 29 marca ruszy nowy 3. sezon F1, a mianowicie będą wtedy kwalifikacje. FIA zatem przeprowadza już przygotowania do tego sezonu.

Co się zmieni?!

Ze względu na różnicę stref czasowych organizatora (organizator jest 7 godzin do przodu) rozgrywane wyścigi zostają przesunięte na godzinę 18.00. Oczywiście nadal do 20.00 można udzielać odpowiedzi, więc jeśli komuś pasuje 19.00, to nadal będzie mógł nadać odpowiedzi. 29 marca w Polsce zegary zostają przestawione o godzinę do przodu (czyli na czas letni), więc te dwa czynniki sprawiają, że organizator będzie przeprowadzać wyścigi o godzinie 24.00 swojego czasu, a nie o 2.00 jak to bywało przedtem i nie będzie musiał kłaść się przedtem spać i nastawiać budzik. Czyż to nie wspaniałe?!

Jak już informowano wcześniej od nowego sezonu dojdą także kwalifikacje do poniektórych wyścigów. Tradycyjnie już sezon będzie się składał z 10 wyścigów, które odbywać się będą co tydzień w piątek. Wyścigi z kwalifikacjami będą zatem przypadać kolejno na GP: 1,2,4,5,7,9. Pozostałe (3,6,8,10) będą bez kwalifikacji. Dokładny terminarz z miastami będzie podany później. Nie trzeba brać udziału w kwalifikacjach by wystąpić w wyścigu, ale pomagają one na uzyskanie w wyścigu lepszego rezultatu, gdyż jeśli zaliczysz w nich udany występ, to startujesz z lepszej pozycji w wyścigu. GP ma kwalifikacje wtedy, gdy w niedzielę przed piątkowym GP odbywa się prawdziwy wyścig F1. Kwalifikacje to nic innego jak zatypowanie zwycięzcy wyścigu, lokaty jaką zajmie w nim Robert Kubica, a także trzech kierowców, którzy wyścigu nie ukończą! Za poprawne wytypowanie zwycięzcy wyścigu, zyskuje się 3 minuty. Za poprawne wytypowanie rezultatu Kubicy zyskuje się 6 minut. Za poprawne wytypowanie kierowcy, który wyścigu nie ukończył zyskuje się 2 minuty od każdego. Czyli za wszystkie poprawne typy można zyskać 15 minut. Jeśli ktoś nie weźmie udziału w kwalifikacjach to do czasu uzyskanego w wyścigu dopisuje mu się 15 minut z kwalifikacji jako końcowy wynik.

Od przyszłego sezonu FIA obiecuje także otwarcie zakładów bukmacherskich. Czyli będziesz mógł obstawić, czy Twój kolega z zespołu zapunktuje w wyścigu, czy b@rto zdobędzie mistrza, czy też high quality przywali w bandę! Czyż to nie wspaniale?!

I kolejna równie ciekawa rzecz to udoskonalenie profilów kierowców. Wszystkie statystyki takie jak: liczba rozegranych sezonów, wygranych wyścigów, miejsc na podium, zdobytych punktów będą zamieszczone w pierwszym poście tego tematu.

Ostatnia rzecz to uwaga bolidy! FIA przy pomocy painta wyprodukowała niesamowite maszyny. Wszystkie będą składały się z tych samych części, nie będzie już murzynów pod maską, nie będzie wiaderek z gwoździami by podrzucać innym, nie będzie spadochronów, wmontowanych wechikułów czasu, ani nawet kałachów przy spojlerach. Wszystkie wyniki zawodników będą zależeć tylko i wyłącznie od ich umiejętności i refleksu. Każda ekipa może wybrać sobie sponsorów, których naklejki FIA nałoży na bolid. Każdy team będzie mógł także wybrać kolory bolidu i każdy zawodnik otrzyma swój własny numer.

Bolid high quality na nowy sezon:



Pozostałe zasady gry, punktacji itp. prawdopodobnie nie ulegną zmianie. Nie można zmieniać teamów w trakcie sezonu, można mieć jednego kierowcę rezerwowego, ale nie może on dołączyć do teamu w trakcie sezonu. W zabawie może brać 10-12 teamów. Dlatego zachęcam wszystkich już teraz do zgłaszania swoich drużyn, barw bolidów i reszty, by wszystko było wprowadzone na czas! Jeśli zgłoszenie nadejdzie zbyt późno, nie będzie możliwości zmiany barw, ewentualnych sponsorów itp.

Mam nadzieję, że plany FIA Wam się podobają i w przyszłym sezonie będziemy mieli wysoką frekwencję!

A teraz trochę plotek:

*katalonczyk ma powrócić do F1! Były kierowca ma wrócić za kółko bolidu, dostał już podobno przynajmniej jedną ofertę występowania w teamie, jednak nie wiadomo dokładnie od kogo...
*RBL nie planuje zmian! Chodzą głosy, że the_only mimo ostatniego złego wyścigu rotfla, nadal bardzo go sobie ceni i nie wyobraża sobie on współpracy z innym kierowcą niż rotfl. Ci dwaj kierowcy prawdopodobnie nadal razem będą reprezentować RBL...
*napastnik#1 już nie wróci! Napastnik#1, który w trakcie bieżącego sezonu przerwał karierę nie zamierza do niej wracać. Jak sam mawia "ten temat jest już dla mnie zamknięty"
*b@rto gra solo?! Nadal cicho sza w sprawie partnera b@rto na przyszły sezon. Mówiło się, że będzie jeździć razem z batem7, ale czy tak będzie?!

Mechanika uzytkowa

W kwestii pancerzy nie zmieniałem praktycznie niczego - używam znalezionej na sieci modyfikowanej tabelki z Chroma 4 do ich tworzenia. Końcowa cena dość mocno ogranicza dążenia graczy do totalnej niewrażliwości na obrażenia, poza tym rygorystycznie przestrzegam ograniczeń Refleksu za warstwy. Co z tego, że masz WB powyżej 20, skoro zawsze będziesz działać na szarym końcu, w dodatku z miernymi rezultatami. I zgodzę się całkowicie z Lord of Dorknes - moich graczy ogranicza świat - nikt nie będzie chciał gadać z gościem ubranym jak w strefie działań wojennych.

Ale miało być o zmianach w mechanice. Mam zawsze pod ręką ściągę z modyfikatorami do rzutów w walce, zamieniłem tylko tabelkę trafień na opartą na k12.
Dość długo moim problemem były strzały mierzone - teraz, żeby palnąć komuś w łeb trzeba najpierw zdać jakiś nieprzesadnie trudny test Opanowania, modyfikowany o odległość od wroga. Łatwiej palnąć z 80 metrów w czyjąś nogę wystającą zza osłony niż przymierzyć w tę samą nogę, gdy gość stoi 5 metrów od gracza i wyciąga właśnie broń

Nie używam zasad ognia zaporowego - rozstrzygam to na zdrowy rozsądek. Niekiedy stick it = lose it.

Obniżyłem trochę stopnie trudności związane z co bardziej egzotycznymi umiejętnościami i wprowadziłem modyfikator -4 do testu umiejętności, której postać nie posiada. Efektem było to, że drużynowi nomadzi (solosów w zasadzie w drużynie nie ma i nie było) zaczęli inwestować w Wykształcenie/Wiedzę Ogólną, Gliniarze wzięli się za Prawo i Kryminalistykę, ktoś inny zapisał się na kurs pilotażu... Nagle ciężar gry przeniósł się z walki na "stosunki międzyludzkie"... Dodatkowo była kupa radości w poszukiwaniach kogoś, kto mógłby nauczyć którąś z postaci Otwierania Zamków

No i to prawda - Zmysł Walki jest cokolwiek przegięty. Dlatego, jeżeli mam w drużynie solów, staran się ich nie wypuszczać powyżej 5-6 poziomu tej umiejętności. Dodatkowo korzystam z systemu Wad i Zalet - podobnego do tego z Wampira czy Gurpsa. Można przy tworzeniu postaci dokupić sobie 1-3 punkty Inicjatywy czy "Spostrzegawczości w walce".

Dopalacze Refleksu naprawdę dopalają - tylko trzeba liczyć troszkę inaczej.Poza tym należy wziąć pod uwagę, że cechy postaci graczy są drastycznie powyżej średniej, bo dla gangera z Ref 6 Sandevistan NAPRAWDĘ daje +50% możliwości mimo tego, że dodaje 3 do inicjatywy, nie do Ref.

Kary za kilka akcji w walce liczę tak: 1. akcja na normalnej inicjatywie, bez modyfikatorów, 2. z -3 do "kolejki" inicjatywy i testów Ref, 3. z -6 do jednego i drugiego itd. Maksymalnie Ref/2 akcji w rundzie. Kolejność akcji też przekłada się na Szybkość, gracz chcący gdzieś pobiec "w drugiej akcji" ma SZYB zmniejszoną o 3 za późny start. A jeśli chodzi te ""ciosy wyglądające jak smugi" zauważcie, że pacjenta działającego z Refleksem powyżej 10 dużo trudniej jest trafić, -3 do Ref 11-12, -4 do 13-14, -5 powyżej - a przeciętny żołnierz test trafienia rzuca z 13-14. Kombatanci z normalnymi, ludzkimi cechami postrzegają tych dopalanych powyżej 10 właśnie jako smugi Tutaj jest pies pogrzebany.

Sztuki Walki - tutaj jest mnóstwo okazji do nadużyć. Osobiście robię tak: poziom sztuki walki + atak kluczowy dodaję tylko do rzutów na dany atak kluczowy, w pozostałych testach używam gołego Refleksu (bo zapaśnik nie ma praktyki w kopnięciach). Oczywiście można korzystać z innego stylu, ale zamienić np. Zapasy na Taekwondo można tylko w czasie określania inicjatywy. Obrażenia tak samo - zapaśnik nie doda swojego poziomu umiejętności do obrażeń od ciosu pięścią. Natomiast wszelkie sumy zadawanych obrażeń zamieniam na kostki i aplikuję w postaci ran tłuczonych - mistrz z Karate 10 i BC 8 nie kopnie za 1k6+11 tylko 3k6-1. "Prawdziwe" obrażenia zadają osobnicy z cyberkończynami i jakimś solidnym tych kończyn osadzeniem, jak egzoszkielet, płyta tułowiowa, PPC i tak dalej.

Walka Wręcz rzeczywiście jest gorszym bratem i rzeczywiście wypadałoby coś z nią zrobić... Pomyślę nad tym.

MŚ U-20 KANADA 2007

Po zwycięstwie nad ekipą peru,canarinhos praktycznie zapewnili sobie awans do fazy finałowej,jednak z gry jaką prezentują wicemistrzowie kontynentu żaden ich kibic zadowolony być nie może.
Mecz rozpoczął się w dość piknikowej atmosferze.Brazylijczycy nie forsując tempa spokojnie rozgrywali piłkę w środkowej strefie boiska nie kwapiąc się zbytnio do jakiś zmasowanych ataków. Gracze peru,którzy wyraźnie nastawili się na grę z kontry zapewne nie przypuszczali,że w ich zespole znajduje się sabotażysta,który zrobi wszystko aby przypadkiem jego drużyna tego wieczoru nie zeszła z murawy ze zdobyczą punktową. Bramkarz, bo o nim mowa dał popis swoich nietuzinkowych możliwości już w ósmej minucie meczu. Piłkę w okolicach szesnastki otrzymał genialny Lima i zewnetrzną częścią stopy wypuścił na wolne pole Lucasa. Bramkarz peru zamiast w odpowiednim momencie zejść nisko na nogi i max., zawęzić pole manewru atakującemu,niczym baletnica na solidnym wykroku ruszył w jego stronę.Mimo ostrego kąta, kapitan jedenastki canarinhos wykorzystał braki w podstawowym wyszkoleniu tego niedojeba i łapiąc go na wykroku wyprowadził swój zespół na prowadzenie.
W tym momencie straciłem wiarę w możliwość obejrzenia ciekawego widowiska,gdyż byłem święcie przekonany,że brazylijczycy najnormalniej w świecie ich wypunktują. Nie doceniłem jednak "kunsztu" brazylijskiej obrony,która najwyraźniej podzielała moje zdanie,iż mecz tak czy siak już jest wygrany i przy max. rozluźnieniu zaczęła kryć na radar. Tymczasem z minuty na minutę zawodnicy peru poczynali sobie coraz śmielej widząc brak zaangażowania brazylijczyków w grę ofensywną, atakowali coraz większą liczbą zawodników. Przewagę jaką sobie wypracowali udokumentowali kilkoma celnym strzałami na bramę rywala,co najważniejsze jednak do sytuacji strzeleckich dochodzili przy biernej postawie jego obronców.W 34 minucie ich wysiłki zostały uwieńczone sukcesem.Mimo asysty dwóch brazylijczyków,Josepmir Ballon bez większych problemów dorzucił futbolówkę na pole karne,tam niepilnowany napastnik zgrał ją głową na 7 metr,gdzie bez większych problemów przechwycił ją peruwiański pomocnik Ismodes i spokojnie posłał piłkę do bramki.
Postawa brazylijczyków irytowała zapewne nie mniej niż wyczyny Albicelestes. Przez całą pierwszą połowę oddali raptem jeden strzał przy pięciu, zawodników drużyny przeciwnej.Leandro Lima, najlepszy piłkarz ekipy canarinhos starał się jak mógł,jednak sam był w stanie zdziałać niewiele.
Druga połowa zaczęła się oczywiście od wejścia Pato,który zmienił zupełnie bezproduktywnego Edgara,jednak obraz gry wcale nie uległ poprawie. Brazylijczycy nie mieli pomysłu na sforsowanie obrony rywala i często wdawali się w pojedynki jeden na jeden, co przy dobrej asekuracji ze strony peruwiańskich pomocników często kończyło się groźną kontrą. Jedynym czarodziejem na placu był tego dnia Lima, a szczyptę swojego geniuszu pokazał choćby w 54 minucie. Dostał górną piłkę na 18 metrze,momentalnie przerzucił ją z lewej na prawą nogę czym zwiódł obrońcę, następnie hunknął jak z armaty pod poprzeczkę tyle tylko,że w sam środek bramki.
Brazylia przeważała, długo utrzymaywała się przy piłce lecz nie przekładało się to żaden sposób na sytuacje strzeleckie. Peru tymczasem wyprowadziło dwie groźne kontry, które powinny zakończyć się golami.
Najpierw wymanewrowali obronę canarinhos szybkimi podaniami a strzał zmierzający w okienko, wybił głową jeden z obrońców, następnie w sytuacji dwóch na dwóch, jeden z zawodników peru po wypracowaniu sobie czystej okazji strzeleckiej nie trafił w bramkę.
Gdy wydawało się,że spotkanie zakończy się podziałem punktów do akcji wkroczył bohater z pierwszych minut. Tcho ostro zacentrował z prawej strony, obrońca peruwiański nie przeciął dośrodkowania a źle ustawiony bramkarz najwyraźniej zaskoczony takim obrotem sprawy "popisał" się wręcz nadludzkim refleksem. Wydaję mi się,że czas jego reakcji wynosił około pięciu sekund i w momencie gdy wkońcu wybił się z linii bramkowej futbolówka już ugrzęzła w jego sieci.Nie mam pojęcia po co dobijał ją Lucas. Być może dwoma golami chciał zatuszować swoją beznadziejną postawę w kolejnym spotkaniu?
Szczęście tego wieczoru było jak zwykle po stronie canarinhos,ale beznadziejna postawa całego zespołu powinna dać do myślenia trenerowi a przede wszystkim kolejnym rywalą ekipy canarinhos...

Merc - Rozgrywka

Virgo

Codename

Jak na mało inteligentną bestię, stworzenie wykazało się niezwykłym refleksem. Chwycił pocisk twojej kuszy zębami! Iście cyrkowa sztuczka. Dało ci to jednak czas na wyciągnięcie twojego arsenału i rozpoczęcie ostrzału. Bestia okazała się jednak szybka i zwinna. Omijając twoje salwy, ciągle zbliżała się w twoją stronę. Profilaktycznie wstrzymałeś ostrzał i usunąłeś się głębiej w cień, przylegając wręcz do ściany, jednak było to za mało. Bestia zaatakowała cię swoimi łapami, odrzucając cię na niewielką odległość, w oświetlone miejsce. Miejmy nadzieję, że nikt się nie zorientuje. Tak czy siak, bestia nadal pozostawała problemem.

Solitaire

Pierwsze strzały były celne. Gdy tylko Gad oberwał w stawy swoich skrzydeł, był zmuszony do awaryjnego lądowania na twarzy nieopodal walczących Torgeira i Destromastera. Drugi, widząc to, zareagował ostrzałem w twoim kierunku. Mimo iż strzelał prawie na ślepo, udało mu się kilkukrotnie ciebie trafić. Nie spowodowało to żadnych poważnych ran, ale wyłączyło twoje systemy kamuflażu. Teraz latacz pikuje w twoją stronę z wyciągniętym mieczem.

Destromaster

Piękny pokaz sztuki walki mieczem, połączony ze zdolnością do teleportacji. Pojawiałeś się i znikałeś nie dając czasu na reakcję swoim przeciwnikom. Po chwili ich posoka lała się na wszystkie strony, a ciała leżały pod twoimi stopami. Wtedy usłyszałeś dźwięk worka uderzającego o ziemię. Obróciłeś się i zobaczyłeś, że to jeden z latających Gadów został przez kogoś uziemiony. Szybko sie pozbierał i spojrzał w twoją stronę, wyciągając przy okazji swój miecz, katanę bardzo podobną do twojej. Wygląda na to, że zapowiada się ciekawy pojedynek.

Torgeir

Nim skończyłeś mówić, herszt już zdążył wbić swój miecz nieco głębiej w twój pancerz. Ma chłopak krzepę, nie ma co. Złapałeś miecz swoją rękawicą, wysunąłeś go i zmiażdżyłeś w brutalnym uścisku. Herszt nie był pod wrażeniem. Sięgnąłeś po Boltera i rozpocząłeś ostrzał. On jednak skakał jak głupi i bardzo zwinnie jak na Gada noszącego ciężki pancerz. Gdy jednak miał chwilę słabości, udało ci się go trafić nie w nogi, a klatkę piersiową, ogłuszając go. Szybko podbiegłeś, chwyciłeś go w swoje ramiona i zacząłeś ściskać, słysząc w audioreceptorach dźwięk pękającej zbroi. Nagle Gad oprzytomniał i przyłożył ci z bani. Usłyszałeś jedynie dźwięk zderzającego się metalu i chwiejąc się, odsunąłeś się trochę do tyłu. Głupi! Nie możesz wygrać! - herszt złapał za pęknięcia zbroi po środku tułowia, z łatwością rozrywając metaliczne płyty, jak gdyby były to zwykłe szmaty. Twoim oczom ukazało się metaliczne ciało i wystająca hydraulika zmieszana z Gadzimi organami. Pieprzony cyborg. Gdy jeszcze się chwiałeś, herszt zbliżył się i uderzył cię dwa razy, raz lewym sierpowym w tułów a następnie prawym prostym w głowę. Odrobina płynu hydraulicznego zaczęła wyciekać ci z ust. Czas na rewanż.

Boltar

Po chwili rozpoczął się wasz powietrzny wyścig. Najpierw to Gad ścigał ciebie, ostrzeliwując cię ze swojego karabinu plazmowego. Jednak szybko role się odwróciły, gdyż sprytnym manewrem to ty pojawiłeś się za nim. Zanim się obejrzał, dwie błyskawice wystrzeliły w jego plecak odrzutowy, doprowadzając do spektakularnej eksplozji. Przetransformowałeś się, wisząc w powietrzu nad polem walki. Każdy z twoich towarzyszy miał ciężki orzech do zgryzienia. Możesz któremuś z nich pomóc... bądź dalej wisieć w powietrzu.

Martwa Strefa

Zabawy w "śledzonego i śledzącego" ciąg dalszy. Gdy Q kierował się do Wreck-Kita, Nightwing cały czas go śledził, czasem bardzo sprawnie, czasem nieudolnie. Q starał się chodzić krętymi drogami by go zgubić, jednak nie znał tak dobrze miasta jak Nightwing. W końcu Q dotarł do tunelu, zaś Nightwing był bardzo niedaleko, leżąc na dachu jednego z pobliskich baraków obserwując i nasłuchując...

Q

Gdy tylko pojawiłeś się przed wejściem do tunelu, z mroku wyszedł strażnik. Przypominał nieco tych kretynów z planety Junk. Nawet bardzo. Przez chwilę przyglądał się tobie, a następnie powiedział z szerokim i przyjaznym uśmiechm - What do you need, Lucy?

Nightwing

Znajdowałeś się niedaleko tajemniczego osobnika, przysłuchując się z uwagą jego rozmowie z Gonzobotem. Jak na razie wszystkie ślady wskazują na to, że jest to Q, ale brakuje ci jeszcze tych kilku procent pewności... a Wreck-Kit nie lubi, gdy zabija się bezbronnych cywili tuż pod jego drzwiami.

Amica

Grałem mecz z Belgijskim 2-ligowcem.Wygrałem 1:0.

h.i.h.Turnhout - Amica (0:1)

10. minuta - Vincent Adámik (h.i.h.Turnhout) widząc jak jeden z przeciwników zrównał z ziemią jego kolegę z drużyny nie wytrzymał nerwowo i mocnym pchnięciem sprowadził agresora do poziomu trawy. Żółta kartka, ale mogło się skończyć gorzej.
! 11. minuta - Marcel Kuchar po ładnej akcji całego zespołu strzelił z okolicy narożnika pola karnego. Niestety obok bramki.
! 14. minuta - Květoslav Hrubý wyskoczył do dośrodkowania niczym myszoskoczek podłączony do akumulatora, ale jego główka poszybowała daleko od bramki.
! 22. minuta - Vincent Adámik wykorzystał moment zawahania jednego z obrońców rywali ale jego strzał w ostatniej chwili zablokował powracający stoper.
30. minuta - Květoslav Hrubý po bardzo kontrowersyjnym rzucie karnym podszedł do piłki ustawionej na jedenastym metrze i bez problemów zdobył bramkę. - 0:1.
! 31. minuta - Vincent Adámik uwolnił się na szesnastym metrze spod opieki obrońcy, ale po jego mocnym strzale piłka minęła bramkę.
! 36. minuta - Thomas Pieters po dośrodkowaniu z rzutu rożnego na krótki słupek przegrał pojedynek główkowy z dwoma obrońcami drużyny przeciwnej.
! 41. minuta - Bogdan Męczywór w zamieszaniu pod polem karnym rywali jako pierwszy zorientował się gdzie jest piłka ale jego energiczny strzał z półobrotu najpierw sparował bramkarz a później obrońcy wybili piłkę na aut.
W pierwszej połowie gospodarze znajdowali się przy piłce przez 63% efektywnego czasu gry. Wynik meczu - 0:1.

46. minuta - Zmiana taktyki: Marcel Kuchar -> Louis Michel
46. minuta - Zmiana taktyki: Raimond Maunhaut -> Ayoub François
!! 48. minuta - Aaron De Ridder stojąc oko w oko z bramkarzem gości dwukrotnie nie potrafił go pokonać. Pierwszy strzał golkiper odbił wprost przed siebie ale już przy dobitce błysnął refleksem i skleił piłkę w swoich rękawicach jakby miał w dłoniach butapren.
50. minuta - Zmiana taktyki: Julius Krouźil -> Oliwer Kempa
! 51. minuta - Oliwer Kempa ładnie przedostał się w pole karne rywali, minął zwodem jednego obrońcę ale przy kolejnej próbie dryblingu pożegnał się z piłką.
62. minuta - Hynek Fiala (Amica) otrzymał żółtą kartkę za faul w środkowej strefie boiska. Szkoda kartki ale rywale wychodzili z szybką kontrą i mogło to się źle skończyć.
! 66. minuta - Zlatko Dojcár po dośrodkowaniu z prawej strony wyskoczył najwyżej do piłki, ale nie potrafił jej czysto uderzyć. Widocznym efektem tego strzału, jeżeli można to tak nazwać, były tylko salwy śmiechu na trybunach.
! 72. minuta - Vincent Adámik po ćwiczonym dośrodkowaniu z rzutu rożnego wsadził głowę tam gdzie powinien ale piłka o centymetry minęła bramkę.
75. minuta - Zmiana taktyki: Lukáą Rakos -> Kamil Žváček
80. minuta - Zmiana taktyki: Květoslav Hrubý -> Mietek Bzibziak
! 90. minuta - Oliwer Kempa uderzył z 25 metrów pod poprzeczkę, ale bramkarz efektywną robinsonadą złapał piłkę.
W drugiej połowie gospodarze znajdowali się przy piłce przez 63% efektywnego czasu gry. Spotkanie zakończyło się wynikiem - 0:1.
Podstawowe informacje
Typ meczu: Przygotowanie (Neutralne boisko, Dogrywka)
Data meczu: 11.03.2009
Stadion: FA Arena

Statystyki
Liczba widzów: 3 527
Liczba szans: 6 / 6

30. Květoslav Hrubý 0:1

10. Vincent Adámik
62. Hynek Fiala

Posiadanie piłki

63 % 37 %

Gra w powietrzu

58 % 42 %

Gospodarze (13.
h.i.h.Turnhout - Ustawienie

Taktyka: Normalna
Styl gry: Środkiem boiska

Obrona 14
Pomoc 15
Atak 11

Goście (10.2)
Amica - Ustawienie

Taktyka: Ofensywna
Styl gry: Pressing (20%)

Obrona 11
Pomoc 10
Atak 8

Kadra Seniorek 2006

Krok ku szczęściu

Gorzowianie pokochali basket, a mecze tej rangi i dramaturgii, co niedzielny Polek z Chorwatkami o miejsce w finałach mistrzostw Europy 2007, jeszcze wzmacniają to uczucie.

Wcześniej gościły tu wprawdzie reprezentacje Litwy, Czech i Holandii, lecz były to potyczki towarzyskie. W niedzielę, po raz pierwszy w historii miasta, grano tu o punkty i prestiż na kontynencie. Polki wygrały 74:72 i jeszcze długo po końcowej syrenie kibice zgromadzeni w hali PWSZ skandowali imiona bohaterek widowiska, w uznaniu ich determinacji i waleczności.

Waleczna Ola

Asystent trenera kadry Dariusz Maciejewski serdecznie wyściskał gorzowiankę Aleksandrę Karpińską, która kapitalnymi akcjami w ostatniej kwarcie poderwała zespół do walki, gdy tracił już wiarę w możliwość odrobienia strat... - Bardzo się cieszę, że mogłam zaistnieć w decydującym momencie meczu - powiedziała uszczęśliwiona zawodniczka. - Zwycięstwo jest jednak zasługą całego zespołu i naszej doskonałej gry w obronie.

Na uwagę, że to jednak ona nie bała się wziąć na swe barki ogromnego ciężaru odpowiedzialności, Ola rzekła z rozbrajającym uśmiechem: - Cóż, zaprocentowały ciężkie treningi i wiara w siebie. Z meczu na mecz gramy coraz lepiej, więc wierzę w końcowy sukces.

- Ola pociągnęła zespół, dziewczyny uwierzyły w siebie, a końcówkę meczu zagrały koncertowo! - dodał rozemocjonowany Maciejewski. - W pierwszej części meczu rywalki nie trafiły żadnego z pięciu rzutów za trzy punkty, więc zaryzykowaliśmy. Po przerwie odzyskały jednak skuteczność, trafiając aż ośmiokrotnie z obwodu! I zrobiło się gorąco...

Rezolutna Agnieszka

Naszej liderce Agnieszce Bibrzyckiej rywalki uprzykrzały życie, jak mogły. W końcówce meczu znów była sobą, przechylając szalę zwycięstwa na stronę Polski. - Bo sztuką jest dobrze grać, gdy zespołowi nie idzie - rzekła z uśmiechem. - Po przerwie zacieśniłyśmy strefę podkoszową, lecz Chorwatki zaskoczyły nas rzutami za trzy punkty. W obronie wywalczyłyśmy jednak wiele ,,piłek niczyich'' i chyba to zadecydowało o zwycięstwie.

Kolejnymi bohaterkami meczu były środkowe Lotosu Gdynia Ewelina Kobryn i Magdalena Leciejewska. Pierwsza zdobyła aż 12 "oczek'' przed przerwą, dominując pod koszem rywalek. Druga natomiast imponowała sprawnością i refleksem, dzięki czemu Polki wygrały walkę pod tablicami 42:32. - Cieszę się, że godnie zastąpiłam Gosię Dydek, która nie mogła dziś grać z powodu kontuzji - powiedziała Magda. - Przydały się treningi pod kątem gry Chorwatek. Gdy ważyły się losy meczu, zebrałam parę ważnych piłek i dorzuciłam kilka punktów.

Doping i wiara

Asystent trenerki Chorwatek, Marko Blace, przyznał, że mecz był bardzo ciężki, a ich zespół zdecydowanie przegrał walkę na ,,deskach''. - Polki były też bardzo dobrze przygotowane taktycznie, a znaczny udział w ich sukcesie mieli też kibice - dodał.

Podobne odczucia miała kapitan biało-czerwonych Paulina Pawlak: - Dziękujemy gorzowskim kibicom za wspaniały doping oraz stworzoną atmosferę. Wygrałyśmy, bo wierzyłyśmy w sukces do ostatniej minuty meczu. Dzięki agresywnej grze na całym boisku, miałyśmy wiele przechwytów i w końcu wygrałyśmy.

- Cieszy zwycięstwo, zwłaszcza tak ciężko wywalczone - dodał polski trener Krzysztof Koziorowicz. - Takie mecze hartują, dają masę doświadczeń przydatnych później w ekstremalnych warunkach.

(JANUSZ DOBRZYŃSKI)

(źródło: www.gazetalubuska.pl )

Gracz zbyszko - przejęcie spota siłą - ciąg dalszy

Witam.

Szanowny GM ZuzA, nie wiem co tutaj jest niejasne?
Ale oczywiście, żeby było wszystko jasne postaram się spokojnie, bez nerwów
jeszcze raz opisać całe zajście.
Zwrócę szczególną uwagę na opisanie krok po kroku całego konfliktu interesów
pomiędzy szanownym zbyszko , a mniej szanowanym Max85,
aby szanowny GM nie miał problemów ze zrozumieniem.

1. gracz zbyszko zabija gracza Max85 na spocie, czego przykładem jest scr nr.1:
scr nr.1
Nie nawiązała się żadna rozmowa co widać na scr nr. 1.

2. ze względu na szok jaki przeżyłem tym zajściem, moja reakcja była zbyt powolna
i niestety na nieszczęście nie mam scr na spocie kiedy padam.
Bardzo przepraszam GM ZuzA,
że przeżyłaś wielkie rozczarowanie moją niedoskonałością i brakiem refleksu.

3. na scr nr.2 widać jak piszę do szanownego gracza zbyszko.
Scr nr.2
W tych kilku prostych słowach które Mu napisałem, ująłem moje wielkie zdziwienie
Jego "dziwnym" zachowaniem.

Szanowny GM ZuzA, moja obecność w bezpiecznej strefie (nie jest to miasto),
była spowodowana więc zabiciem na spocie. Przyjmijmy do teoretycznych rozważań,
że zostałem zabity w innym miejscu niż pokazany spot. Korzystając ze scr nr.1 i nr.2
oraz nr.3 wnioskuję, że czas pomiędzy wykonaniem tych fotek jest w granicy 1 minuty.
Gdybym był w jakimkolwiek "mieście", nie mam praktycznie szans na dojście
w takim krótkim czasie do miejsca pokazanego na scr. nr. 1, nr. 2 nr. 3 i także nr. 4:
scr nr. 3
scr nr.4

Jeżeli szanowny GM ZuzA nie wierzy w moje słowa, proszę w miarę możliwości
i czasu sprawdzić czas jaki potrzebny do przejścia z Tarkan2 do pokazanego miejsca.
W woli przypomnienia, nie posiadamy na serwerze możliwości teleportacji bezpośredniej.

4. na scr nr. 3 widać jak szanowny zbyszko rozpoczyna ze mną konwersacje.
Szanowny GM ZuzA pozwolę sobie w tym miejscu nie umieszczać ponownie linków do scr.
Ma to na celu, aby szanowny GM nie miał problemu z moją dosyć rozwiniętą formą wypowiedzi.

5. jak na scr nr. 4 widzimy, szanowny zbyszko nie zaprzecza, ze usunął ze spota gracza Max85.
Na domiar złego szanowny zbyszko kłamie, jakoby posiadał scr na których,
jest czarno na białym, iż gracz Max85 jest AFK.
Szanowny GM ZuzA z myslą o szanownego GM'a
czas, w tym miejscu postanawiam zakończyć moją skromną formę wypowiedzi.

Także z myślą o szanownego GM ZuzA, życzę dobrej nocy.
Z wyrazami szacunku Max85.

S.T.A.L.K.E.R.: Cień Czarnobyla

Motywy science-fiction wykorzystywane są w grach akcji praktycznie od zawsze. W większości przypadków mamy do czynienia z typowym, oklepanym schematem, znanym z filmów S-F klasy C (przykładem niech będzie najnowszy Unreal). Inaczej może być z nadchodzącym wielkimi krokami S.T.A.L.K.E.R.: Oblivion Lost, gry w założeniach podobnej do szumnie zapowiadanego Xenus czy naszego Chrome, luźno powiązanej ze starym filmem rosyjskim o tym samym tytule.

Owy film przedstawiał nam tytułowego Stalkera (pozwolicie, że już bez tych kropek :P), który wraz z dwoma towarzyszami badał tajemniczą Strefę, miejsce gdzie niegdyś wylądowali kosmici, w swych zakamarkach kryjące pewną komnatę, w której spełniają się ludzkie marzenia. Akcja gry przenosi nas do 2006 roku, w pobliże Czernobyla. Miała tam miejsce kolejna katastrofa po tej znanej z 1986 roku. Obszar w promieniu 30 km od wybuchu został otoczony przez wojsko i zamknięty dla ludzi z zewnątrz. Radioaktywne promieniowanie uczyniło niewyobrażalne szkody, prawdopodobnie znacznie większe niż sam wybuch. Niektórzy ludzie zamienili się w mutantów, inni oszaleli. Podobnie było ze zwierzętami: nowo narodzone osobniki wcale nie przypominały innych przedstawicieli swych gatunków. Ludzie zapadali na nieznane dotąd, nieuleczalne choroby. Rany powstałe wskutek promieniowania nie chciały się goić. Po jakimś czasie na teren Strefy zaczęto organizować ekspedycje tzw. Stalkerów, śmiałków zapuszczających się w głąb skażonego terenu w poszukiwaniu zaginionych skarbów, artefaktów itp. Choć wydaje się to dziwne, pozarządowym organizacjom zdaje się bardzo zależeć na przedmiotach rozrzuconych po Strefie. Nam przyjdzie się wcielić w jednego ze Stalkerów, rozpoczynając wyprawę po chwałę i pieniądze.

Tych, którzy liczą, że w S.T.A.L.K.E.R. będziemy biegać z bronią zabijając hordy niebezpiecznych mutantów, czeka srogi zawód. Obszar liczący 20 km kwadratowych, na którym wykonywać będziemy naszą misję, kryje w sobie wiele tajemnic, których wyjaśnienie wymaga wyłączenia swych morderczych zapędów i posłużenia się umysłem. Wykorzystywanie szarych komórek odbywać się będzie nie tylko w znany nam wszystkim sposób. Nasz bohater posiadł bowiem umiejętność telekinezy (przesuwania przedmiotów siłą woli) i telepatii (tu chyba nie muszę tłumaczyć). Naszym zadaniem będzie dbać o równomierny rozwój umiejętności bohatera. Rozgrywka ma łączyć w sobie najlepsze cechy takich przebojów, jak Deus Ex czy System Shock, dodając do tego sugestywny, mroczny klimat i dokładnie odwzorowane okolice Czernobyla. Według twórców, ciekawie zapowiadająca się fabuła zostanie rozwinięta, a droga jej rozwoju zależeć będzie od decyzji gracza. Grę będzie można zakończyć na kilka niezależnych od siebie sposobów. Podczas naszej wędrówki napotkamy mieszkańców Strefy, z którymi możliwa będzie konwersacja. Niejednokrotnie udzielą nam oni wskazówek dotyczących dalszego postępowania, czasem jednak będziemy musieli wykazać się nie lada refleksem w skutecznym odpieraniu niespodziewanego ataku z ich strony. Do tego posłużą nam wszelkiego rodzaju bronie, których łącznie ma być ponad 30! Większość z nich to jednak znane od lat giwery, powszechnie używane w grach FPP.

F1 to sport dla twardzieli

Niedawno natknąłem się na ciekawy artykuł traktujący o trudach walki pilotów F1.
Po wczorajszym wyścigu mogę sie zgodzić z jednym.. moje tętno naprawde szalało na starcie

"Nie ma sportu tak wyczerpującego jak wyścigi Formuły 1” – twierdzi znany specjalista medycyny sportowej, zajmujący się m.in. badaniami kierowców wyścigowych, doktor Ricardo Ceccarelli. ‼Tętno kierowcy bije średnio 174 razy na minutę (normalnie 60–70/min) w czasie trwającego prawie dwie godziny wyścigu. A na starcie jest jeszcze wyższe. To ogromny wysiłek dla mózgu i ciała. Im więcej uderzeń serca, większa nerwowość u kierowcy, tym większa strata energii i szybsze zmęczenie”. Pod tym względem nasz Robert Kubica jest niezwykle wytrwały, ma tak odporną psychikę, że nie potrzebuje żadnych ćwiczeń mentalnych. Potwierdza to jego sposób zachowania przed wyścigami. On się przed startem w ogóle nie denerwuje!

Siły, które podczas jazdy na zakrętach działają na ciało, głównie na głowę, sięgają poziomu czterokrotnego przyspieszenia ziemskiego. Nawet dla dobrego i doświadczonego zawodowego kierowcy z kategorią C jest to niewyobrażalne. Ciężar ciała człowieka wzrasta bowiem czterokrotnie, np. z 70 kg do 280 kg. Najbardziej odczuwa to szyja. Głowa z kaskiem to ok. 5–6 kg, a cztery razy tyle daje ok. 30 kg. Ta ciężka głowa kierowcy Formuły 1 przy hamowaniu leci do przodu, przy przyspieszaniu do tyłu, na zakrętach na boki. Na każdym okrążeniu trzeba prawie kilkanaście razy hamować i przyspieszać, a okrążeń, w zależności od toru, jest ponad 60 i więcej.

W ciasnym kokpicie, idealnie dopasowanym do sylwetki, do którego ani wejść, ani wyjść nie można bez odłączenia kierownicy, z mocno przypiętymi pasami niemożliwe są jakiekolwiek ruchy. Niewielką swobodę mają wyłącznie stopy i ramiona. Temperatura w środku, zwłaszcza na torach w gorących strefach klimatycznych, może przekraczać 60 st. Dodatkowo grzeje silnik znajdujący się tuż za plecami. Ubiór, kilka warstw niepalnej bielizny, niepalny kombinezon, a pod kaskiem niepalna osłona głowy i twarzy, tzw. balaklawa, zatrzymują ciepło. Zaledwie po kilku okrążeniach kierowca jest mokry od potu. W czasie wyścigu kierowca może schudnąć nawet 5 kg! To znacznie więcej niż maratończyk, który w morderczym biegu traci 3,5–4 kg. Niewielki zbiornik z wodą, jaki kierowcy biorą ze sobą, nagrzewa się tak szybko, że wypicie jej grozi poparzeniem ust.

Przed laty, po wyścigu w Monte Carlo mistrz Ayrton Senna nie miał siły wyjść z kokpitu. Zemdlał.
Nie zraża to setek tysięcy marzących o karierze wyścigowego kierowcy. Pierwszy krok to karting. W Japonii licencję na te pojazdy ma aż 200 tys. osób. Na zachodzie Europy tysiące, w Polsce ponad sto. Na szczyty dochodzą tylko ci, którzy oprócz wrodzonego talentu, odpowiedniego przygotowania fizycznego i psychicznego, refleksu, umiejętności koncentracji oraz odwagi mają jeszcze coś, co ich wyróżnia od pozostałych. Żelazną odporność.

Fachowcy z kilku dziedzin opracowali testy psychofizyczne, które pozwalają określić idealne predyspozycje kandydata na kierowcę wyścigowego. Tylko pięć sprawdzianów dotyczy uzdolnień praktycznych, natomiast aż dziewięć osobowości. Brane są pod uwagę takie cechy jak: opanowanie, zdolność koncentracji, refleks, zachowanie w niebezpiecznych sytuacjach, stosunek do rywali w czasie wyścigu i na co dzień itp. Można uzyskać maksymalnie 200 pkt, co jeszcze nikomu się nie udało. Pięć lat temu Robert Kubica uzyskał bardzo wysoką notę – 176 pkt i znalazł się wśród najlepszych.

Po treningach na kartingu kierowcy przesiadają się stopniowo na szybsze auta. Dużo ćwiczą. Także biegają, jeżdżą na rowerze i stosują ścisłą dietę, niemal tak rygorystyczną jak modelki. Na testach pokonują dystans dwa razy większy niż na wyścigu. To jest ciężka praca, ale nie ona decyduje o sukcesach. – Tylko ogromna koncentracja pozwala na bezbłędną jazdę przez cały wyścig. Poziom tej koncentracji jest niewyobrażalny dla przeciętnego człowieka – mówi Marcin Biernacki, były polski kartingowiec (szósty w mistrzostwach Europy i jedenasty w mistrzostwach świata), prymus austriackiej szkoły kierowców wyścigowych Waltera Lechnera. "

Polityka - nr 32 (2666) z dnia 09-08-2008; s. 88

[DnD 3.0] "Pająk z Cormanthoru

- "Thanatosie, przemyślałem twoją ofertę. Byłbym szczęśliwy gdybyś raczył odkupić ode mnie pierścień. Moja oferta jest jasna i nieustępliwa- 10 sz i zwój zawierający jakichś lepszy czar który mógłbym szybko i z zyskiem sprzedać. Po ostatniej rozmowie uznałem że źle pomagam mym braciom i - paradoksalnie - potrzebuję jeszcze więcej pieniędzy by pomóc im tak jak powinienem. Bracie, nie wiem co się stanie w tym domu ale chcę żebyś wiedział iż zaiste jesteś wielkim przyjacielem i nosisz w sobie dobro. Nie bądź złośliwy. To jeden z największych błędów jakie może popełnić człowiek. Zło z własnej woli. Nawet demony i diabły nie są do tego zdolne. Dzięki temu możemy zarówno je pokonać jak i im ulec. Pamiętaj o tym."

~Terererere~ pomyślał tylko Thanatos, jednak będąc już zmęczony tymi bezsensownymi i pełnymi pierdolonej cukierkowatości rozmów postanowił jedynie skinąć głową, po czym zaczął szperać w sakiewce, którą nosił przy pasie i po paru sekundach wyciągnął dość duży kawałek pergaminu zwinięty w rurkę i związany sznurkiem.

Kolejnych kilka ruchów i z mniejszej sakiewki zwisającej po drugiej stronie biodra maga czarodziej wyciągną ostatnie brzęczące monety i popatrzył na pustą sakiewkę z miną mizerną, jakiej jeszcze nigdy nie było na twarzy Thanatosa widać.

- No to żeś mnie wycyckał do dna i pozostawił ubogim niczym mysz kościelna. W imię hodowli kóz... czy tam jakiegoś innego bydła. Ale cóż nie robi się dla własnego hobby. - to rzekłszy podał kapłanowi monety (8sz) i zwój (Sieć Cieni), i wyciągnął rękę czekając na pierścień.

- CHoć muszę przyznać, że nauczenie ich hodowli bydła jest już odrobinę lepszym pomysłem niż rozdawanie im jałmużny, uszczuplającej w zastraszającym tępie pojemność własnego portfela. Przynajmniej udało mi się Ciebie wczoraj czegoś nauczyć. I to z jakim poświęceniem... a mówisz, że nie jestem szczodry. Niemal pozwoliłem sie pobić po to, żeby ta lekcja do CIebie dotarła Celianie, w imię mojej Pani. Lekcja, która w całej swej roztropności pochodzi z ust Ukrytej. Jej słowa niosą mądrość i dobrobyt - powinieneś skorzystać kiedyś z jej mądrości Celianie. Odkryłbyś w sobie prawdziwy potencjał...

[c]~*~[/c]

Mieli już wyruszać, zaczął wypytywać Njala i mało co nie doszłoby do kolejnej kłótni, na szczęście czarodziej wykazał się refleksem na miarę niewyspanego Thanatosa i w porę przerwał coraz ostrzejszą wymianę zdań, która w bardzo krótkim czasie doprowadziłaby do jakieś śmierci... i to w chwili kiedy potrzebowali akurat KAŻDEGO.

- "I nie pokurczu, bo z dwojga ras to właśnie twoja jest tą niższej kategorii. Biedne elfie kobiety, zgwałcone przez ludzkich poszukiwaczy przygód...jak to jest być... istotą, która z cech obojga rodziców powzięła te najgorsze i najmniej przydatne, co? Choć może lepiej nie odpowiadaj. Mam to w głębokim poważaniu, zaś mój umysł trapi inna sprawa. Derezz wspomniał, że jesteś zbyt porywczy, jak na osobę, której powierzono dość ważne zadania i nie mylił się. Istotnie, w przypadku przerostu pychy nad racjonalnym myśleniem ty wolisz bezmyślnie walnąć mieczem, niż inteligentnie zripostować czyjś atak. A szkoda, bo dawno się z nikim nie kłóciłem. Muszę użyć Szepczącego Wiatru, by poinformować Derezza o tobie, elfie. W końcu jestem szpiegiem, co nie?..." - kolejna cięta riposta Euchrida trzasnęła Njala w twarz jak kamień z procy, co zresztą mogłoby wyjaśnić grymas jaki wykwitł na facjacie pół-elfa.

Czarodziejowi nie pasowało coś w słowach obu kompanów: '[...]Derezz wspomniał, że jesteś zbyt porywczy[...]', '[...]macie znaleźć dla Arona pewną księgę ogromnej wartości, okładka zrobiona jest ze smoczej skóry i oprawiona złotem, na środku niej znajduje się rubin[...]'. Pierwsze mogło być prowokacją lub niechcący wyplutym zdaniem, które nie powinno ujrzeć światła dziennego. Mogło oczywiście być też próbą samobójstwa szalonego, a przynajmniej okresowo niepoczytalnego, gnoma. Drugie natomiast było dość skąpą informacją, jak na tak ważną sprawę, a i nie znalazło się w niej ani jedno zdanie o ich bezpiecznym powrocie.

~ Coś mi tu śmierdzi... któryś z Was coś kręci moi drodzy. Który? - pomyślał Thanatos wycofując się lekko poza zasięg uwagi obu najbardziej zainteresowanych kompanów, jak i poza strefę zainteresowania gapiących się właśnie na tą scenę Celiana i Degorna.

Najciszej jak potrafił wypowiedział kilka słów prostego i jakże w tej chwili użytecznego zaklęcia wykonując przy tym maksymalnie skąpe gesty, na tyle jednak dokładne, aby zaklęcie zadziałało i prosząc Ukrytą, żeby to co robił pozostało tylko dla niego. [Thanatos rzuca Wykrycie myśli i skupia się na Njalu i Euchridzie tak długo by wyczytać jak najwięcej, bo któryś z nich coś kręci jednak niezależnie od tego co wyczyta idzie do domku.]

- Njalu, mógłbyś powtórzyć jeszcze raz, gdzie teraz jest Aron i kiedy się z nim spotkamy? Euchridzie i co niby mają znaczyć Twoje słowa? - zapytał czarodziej zachęcając ich tym samym podstępnie by zaczęli myśleć o tym co go bardziej interesowała.

[c]~*~[/c]

Kiedy już doszli na miejsce i przyjrzeli się chacie pajęczego maga słowa Thanatosa zabrzmiały w ciszy okolicy:

- Tak w ogólę to co byście powiedzieli, żeby wrócić do wsi po jakiegoś mieszczucha i magią namówić go, aby poszedł przodem sprawdzić co czeka na nas w środku?

- "Jeśli chodzi o chłopa, to nie jest to dobry pomysł. Jak już Njal mówił, w wiosce mogą być agenci pajęczego maga i będziemy mieli przerąbane jeśli nas znajdą." - odrzekł Degorn zaskakując całkowicie czarodzieja.

Nie było żadnego oburzenia, nie było słów 'nie możemy wykorzystywać niewinnych ludzi!', nie było moralizowania, tylko zwykła obawa o odkrycie ich planu. Czyżby Degorn zaczynał dostrzegać to co czarodziej widział od urodzenia? - wybieranie mniejszego zła jest naprawdę konieczne na tym świecie, aby przetrwać i mieć się nie najgorzej.

- Hmm... zawsze możemy się przebrać. Albo zgarnąć jakiegoś pachołka z mało zaludnionego 'przed-wśa' - magowi bardzo spodobała się pochodna 'przedmieścia', którą właśnie wymyślił, na co zachichotał cicho.

- Dobra, dobra... więc słucham tego, kto ma lepszy pomysł niż WCHODZIMY.